Boję się, że ktoś kiedyś o mnie zapomni.
Inee - Twój krzyż.

seen from Russia

seen from China

seen from Türkiye
seen from China
seen from China
seen from United Kingdom
seen from China
seen from China
seen from Russia

seen from Malaysia
seen from Russia
seen from China

seen from Netherlands
seen from Germany

seen from Austria
seen from China
seen from Russia

seen from Netherlands
seen from Russia
seen from China
Boję się, że ktoś kiedyś o mnie zapomni.
Inee - Twój krzyż.
PL:
Cerkiew pw. św. Paraskewy, cmentarz przycerkiewny, Radruż
W tej niewielkiej wsi leżącej przy granicy z Ukrainą, przy cerkwi p.w. św. Paraskewy oraz w jej sąsiedztwie znajdują sie trzy zabytkowe cmentarze. Pierwszy i najstarszy cmentarz znajduje się przy samej cerkwi. Na cmentarzu tym otoczonym kamiennym murem nie zachowały się stawiane powszechnie na grobach pierwsze krzyże drewniane. Zachowało się jedynie kilka kamiennych krzyży, krypta właścicieli Radruża - rodziny Andruszewskich oraz na tyłach cerkwi płyta nagrobna Katarzyny Eliaszowej Dubniewiczowej z rodziny wójtowskiej Dubniewiczów, pochowanej w 1682 roku. Z uwagi na to, że na cmentarzu przy cerkwi brakło miejsca na kolejne groby nieopodal zostały założone dwa cmentarze.
Starszy i większy cmentarz (na zdjęciu), którego powierzchnia wynosi około 42 ary znajduje się za cerkwią na obrzeżach lasu. Cmentarz drugi, mniejszy o powierzchni około 14 arów położony jest przy cerkwi na niewielkim wzniesieniu. Na obu cmentarzach zachowały się zabytkowe nagrobki wykonane przez kamieniarzy z Brusna. Na cmentarzach tych znajdują się dwa symboliczne pomniki poświęcone zamordowanym Polakom z Radruża i okolic przez sotnie UPA.
Na skraju cmentarza przy cerkwi pod kamiennym krzyżem ustawionym w 2012 roku umieszczona jest tablica pamiątkowa, na której wypisane zostały nazwiska 25 ofiar zamordowanych w latach 1944 – 1946. Drugi pomnik znajduje się na początku cmentarza usytuowanego na skraju lasu. Na tablicy pamiątkowej tego pomnika widnieje napis o treści: "PAMIĘCI BESTIALSKO POMORDOWANYM POLAKOM, PRZEZ BANDEROWSKIE SKUR…SKIE POMIOTY".
EN:
Church of St. Paraskeva, church cemetery, Radruż, Poland
In this small village on the Ukrainian border, near the Church of St. Paraskeva and its vicinity, there are three historic cemeteries. The first and oldest cemetery is located next to the church itself. In this cemetery, surrounded by a stone wall, the first wooden crosses, commonly placed on graves, have not survived. Only a few stone crosses, the crypt of the owners of Radruż, the Andrushevsky family, and, at the rear of the church, the tombstone of Katarzyna Eliaszowa Dubniewiczowa, a member of the Dubniewicz family, buried in 1682, remain. Due to the lack of space in the church cemetery for additional graves, two cemeteries were established nearby.
The older and larger cemetery (see photo), with an area of approximately 42 ares, is located behind the church on the edge of the forest. The second, smaller cemetery, with an area of approximately 14 ares, is located next to the church on a small hill. Both cemeteries feature preserved historic tombstones carved by stonemasons from Brusno. These cemeteries also house two symbolic monuments dedicated to Poles from Radruż and the surrounding area murdered by the Ukrainian Insurgent Army (UPA) sotnias.
At the edge of the cemetery, near the Orthodox church, a memorial plaque is placed beneath a stone cross erected in 2012, listing the names of 25 victims murdered between 1944 and 1946. The second monument is located at the beginning of the cemetery, situated at the edge of the forest. The plaque on this monument bears the inscription: "IN MEMORY OF THE POLES BESTIALLY MURDERED BY BANDERA'S BASTARDS."
Ciemni bielenie I, październik 2021.
Już prawie
Canon EOS R6, Dompilan 50mm f/2.8
[EN] The last few hours of work before the weekend. They’re going to drag.
And after that? I have no idea. I could use some disintegration—to stop existing for a while. And then be reborn. If only that were possible.
And so, day after day, week after week, we keep going until we completely fall apart. Until there’s no strength left, and we just give in. All the unfinished things pile up, and then there’s no way back.
A jump into the beyond. Maybe that’s how it works. Or maybe it’s something else entirely.
Either way, that’s the image forming in my mind, and it’s hard to escape it.
But then again… where would I even go?
[PL] Ostatnie godziny w pracy przed weekendem. Będą się dłużyć.
A co potem? Sam nie wiem. Przydałoby się zdezintegrować, przestać istnieć na jakiś czas. A potem się odrodzić. Gdyby to tylko było możliwe.
I tak płynie dzień za dniem, tydzień za tygodniem, aż człowiek całkowicie się rozpadnie. Aż nie ma siły i zwyczajnie się poddaje. Następuje kumulacja wszystkich niedokończonych spraw i potem już nie ma odwrotu.
Skok w zaświaty. Może tak to właśnie jest. A może zupełnie inaczej.
Niemniej jednak taka wizja tworzy się w moich oczach – i ciężko od niej uciec.
Zresztą… dokąd?
Istnieją ludzie, którzy dźwigają krzyż przez całe życie. Jest im ciężko i są zupełnie sami. Cierpienie wcale ich nie uszlachetnia, a ból jest jedynym towarzyszem. Nikt nie słyszy ich krzyku, nie słucha wyjaśnień, nie wierzy we łzy i w zapewnienia. Nikt nie poda dłoni, nie wesprze, nie pomoże. A potem... Potem krzyż staje się jeszcze cięższy. I mimo, że pojawiają się inni ludzie, większe zrozumienie i empatia, to jest za późno na ratunek. Serce ma już zbyt wiele ran, aby mogło być szczęśliwe.
Dążmy do sprawiedliwości. Nie wszystko, jest takie, jak się wydaje. Łatwo można skrzywdzić drugiego człowieka. Łatwo można połamać czyjeś serce... Lecz pewnego dnia może nie wytrzymać więcej...
Anna Sobańska
Stobiec, woj. świętokrzyskie, Polska.
https://instagram.com/anna.slapek/