Pani, co pani, tak nie może być.
Znów mi się ulało. 🩸 Nie chcę zapeszać, ale krótko to trwało. Przy okazji mam(y) rym. Oczywiście, że przeglądam internet. W celu nakarmienia mojej hipochondrii. Ona tak dobrze się bawi i pożera jak naleśnik olej z patelni. Obserwuję ją i zastanawiam się, jak wysoko ta cholera ma podniesioną poprzeczkę. Wiem, że część z Was zna ten stan. Czy ja już umieram z powodu ataku paniki, czy może wszystko to, czego się dowiedziałam, znów o kant pupy strzelić? A może po kichaniu i wycieraniu nosa, dzięki infekcji i przesuszeniu powietrza, po prostu mi żyłka pękła? Już dawno pękła po zobaczeniu ludzi, którzy jednego czy trzy banany pakują w foliówkę. Oni posiadają osobne miejsce w moim sercu. PS









