how would you describe cal?
-🦤
hmm, how would I describe cal.. stupid and faggy.
seen from Germany

seen from Switzerland

seen from T1

seen from United States

seen from Germany
seen from Sweden

seen from United States
seen from United States

seen from Switzerland
seen from United States
seen from South Korea

seen from Russia
seen from Russia
seen from United Kingdom

seen from United States
seen from United States
seen from China
seen from Tunisia
seen from Canada

seen from United States
how would you describe cal?
-🦤
hmm, how would I describe cal.. stupid and faggy.
Boli mnie między łopatkami. Od wczoraj. Wzięłam na noc sirdalud, ale nie pomógł. Zawsze pomagał. Praktycznie całą noc nie spałam z bólu. Niby ten ból nie jest tak mocny, ale na tyle upierdliwy, palący i obecny, że się nie da spać.
Mój wewnętrzny histeryk krzyczy, że to zawał serca XDDDDD ale rozsądek mówi, że kręgosłup i trzeba będzie jeść tramal.
Akurat dziś, jak mam podpisać umowę, a jutro iść do pracy.
Już wstałam, umyłam się, pomalowałam i zaraz idę do internisty. Może mnie przyjmie :D
Takie tam znalezisko na randce :p
Dojebany Jazu pustki
Żeby Was chuj nie strzelił? Czy ogień może zabić smoka? Posłuchajcie:
Jestem rozjebany przez klimatyzację. Weekend w pracy zrobił swoje. Ja zimnolubny jestem, ale klimatyzacja działa na mnie destrukcyjnie. Ale uwaga - ciekawostka: Choruję tylko ja, Nowa, Stara Baba i Kacha. Kuc z Manekinem są nietknięci jak pasztet na dyskotece. I tu takie podejrzenie, że nie pochorowali się tylko ci co nic nie robią. Nie spocą się, nie wychodzą na dwór ze śmieciami... Siedzą tylko w klimatyzowanym pomieszczeniu to nic im nie jest. Mnie już bolało gardło, spuchły mi dziąsła, miałem wodę z nosa, a obecnie klej. W rozpaczy zeżarłem Gripex Max, ale żadnej różnicy. Wrąbałem święte tabsy od pana Ojca, ale za późno. Obecnie sięgnąłem po ostatnią linię ratunku. Pocę się jak skurwysyn, łojąc grzane. Smaku niemal nie czuję, ale katar ustępuję. Trzymajcie kciuki za moje zdrowie, bo w sobotę muszę być jak terminator.
//
Manekin na dziś. Jest w pracy trzeci dzień po dwóch tygodniach urlopu, i już zdążyła najebać. To jest ewenement. Miałem jej nic nie mówić, ale mnie wurwiła, bo mówi do Młodej, że trzeba uważać na Alinę, bo zawsze coś najebie w kwitach. Myślę sobie - Tak? To potrzymaj mi piwo. - Mówię jej co zjebała, i że to już przesada. Ona zmęczona była. Ona nie wie co się stało. Pewnie. Nigdy nie wie. Ale to Aliny trzeba pilnować.
//
Zupełnym przypadkiem kolejny raz zostałem małym bohaterem kołchozu. No kurwa na farcie. I gdyby nie wgrana mi podwójna moralność... Zupełnym przypadkiem wybawiłem, będąc niewybawionym, harpie z kłopotu 4kg matjasa po dacie. Idę jutro do nich po 4pak. Rzecz jasna nie przyznam się jak odniosłem sukces, ale... Dzięki temu zwycięstwu są kilka ładnych złotych do przodu.
//
Mam raka. A nawet dwa. Kupiłem do kostki, bo szkoda mi ją zamykać, a nie chcę mieć samych roślin. Te dwie krewetki, garść helenek i dwa ślimaki rogate to mało. Teraz mam jeszcze dwa raki, które od krewetek różnią się jedynie szczypcami, co nawet nie zawsze widać :P Teraz jest dużo lepiej.
//
No nic, kuracji ciąg dalszy. Unikajcie klimatyzacji.
No i cyk, wymaz odesłany
rejestrujmy się!! Zajęło mi to 15 minut online i 10 pobierania wymazu. Jest pięcioprocentowa szansa, że będę czyimś matchem w ciągu kolejnych 10 lat, także statystycznie to tyle mnie widzieli elo
ale zawsze szansa jest że komuś dodam paręnaście/parędziesiąt lat do życiorysu, a to by było turbo świetne
pobieranie komórek macierzystych to w dzisiejszych czasach tydzień na lekach a potem cztery godzinki pobierania, które bardzo przypomina oddawanie krwi - także mild dyskomfort i tyle w sumie
także no
Zostań potencjalnym Dawcą szpiku. Dla Ciebie to chwila, a możesz podarować komuś szansę na życie.
Okazało się, że jeżeli nie je się warzyw, albo bardzo mało, mogą robić się siniaki na skórze.
Jem warzywa i owoce, ale przyznam, że nie mam regularnych pór odżywiania się. Na skórze pojawiają mi się małe siniaki w różnych miejscach. Wcześniej też były, ale od lekkich uderzeń. Teraz, gdy zaczęłam chodzić na siłownię, jest ich więcej.
Powinnam zadbać o konkretną dietę. Wiem.
Wróciłam właśnie z baru, w którym pracuje moja koleżanka, miałam pełny talerz, głównie warzyw. 😎
Zresztą jak zawsze. Z tym, że dzisiaj zjadłam za "mnie dwie". To jest różnica.
Widzisz, nie obijam się, a jestem poobijana.
O życiu i takie tam - powrót
Piąty dzień po operacjj i wyglądam, jak prosiak. Wokół rany na szyji zrobiła się opuchlizna. Tak może się dziać, więc na razie nie panikuję.
Dużo śpię, czytam, słucham muzyki. Joana zrobiła tartę z owocami. Taka zimna do kawy, coś pięknego.
Na razie Joana śpi w salonie na kanapie, bo czasem we śnie potrafi machnąć ręką czy nogą. Tak mi walnęła po operacji głowy w 2020, więc dmuchamy na zimne, choć wolałbym, żebyśmy spali razem.
W nocy spaliśmy przy otwartych oknach. Tak, jak poprzednią noc przespałem tak tej budziłem się co 20 minut pół godziny i przekręcałem się z boku na bok. Od czwartej rano darły się mewy przelataując obok otwartych okien. Dobrze, że siatki są, bo mogłaby się, któraś wlecieć do mieszkania. Po piątej postraszyła burz i przeszła bokie. Rano w kuchni na parapecie Joana znalazła kawałek chleba. Pewnie, któraś mewa zgubiła, gdy goniły ją koleżanki.
Nocą w myślach potrafiłem to ładnie opisać słowami, ale w dzień wszystkie słowa, gdzieś ulatują. Jakoś nie potrafię się skupić.
Na sali leżał ze mną Jarek. Rok starszy ode mnie. Większość życia w rozjazdach. Zjechał całą Skandynawię oprócz Norwegii. Pracował na platformach wiertniczych i przy budowie elektrowni atomowych i dopiero, gdy wsłuchamy się w historie innych ludzi zdajemy sobie sprawę, że z naszym życiem nie jest tak źle, jak nam się wydaje. Stracił synka w wieku 3 lat - sepsa. Spalił mu się dom i przeżył ciężki wypadek samochodowy i mimo tych doświadczeń wciąż się uśmiecha i żartuje i ,,tkwi'' w jednym małżeństwie od prawie 30 lat. Obaj na emigracji widzieliśmy, jak rozpadają się małżeństwa i jak odległość zmienia i dzieli ludzi.
Leżę w sypialni. Zasłonięte okna i lekki wiaterek i nie wiedzieć czemu zasłonięte okna kojarzą mi się z powieściami Marqueza. Taka sjesta bez sjesty i kot Stefan drzemiący w nogach. Z oddali słychać odgłosy burzy, ale pewnie znów przejdzie bokiem.
Rozpoczynam bojkot Nestlé ✌️✌️✌️✌️