Klasyk w nowej odsłonie.
seen from India

seen from United States
seen from Malaysia
seen from United States

seen from United States

seen from Australia

seen from Australia

seen from Australia

seen from Malaysia
seen from Germany

seen from France

seen from Malaysia
seen from Germany

seen from Maldives
seen from Germany
seen from China

seen from United States

seen from United States
seen from Australia
seen from Australia
Klasyk w nowej odsłonie.
"Trafiła mnie strzała kupidyna, prosto w serce. Pomylił się więc wyciągnął ją przy okazji wyrywając serce
Moje chore myśli
Toszek/Staff/Valdemar - kupidyn z piekła (video mashup ) Instrumental: Hopsin - Pans in the kitchen mash up: M. Graphic Design więcej na:
Długi szereg wieków, który odtrącił jej ręce, który zrabował jej ciało od piersi i zorał prześliczne ramiona szczerbami, nie zdołał go zniweczyć. Stała tak, w półmroku “wynurzająca się” , Anadiomene, niebiańska, która roznieca miłość.
“Ludzie bezdomni”
Kupidyn, drugie ujęcie
Teraz węże, powiedziałem. Zanurzyłem dłoń w pudełku z żelkami, wpakowałem do ust garść kolorowych węży. Żelki mango, płyn do kąpieli o zapachu mango, brud pomiędzy paznokciami.
Połknąłem jeszcze jedną garść żelków. Zapukałem. Nie otworzył. Żelki, uderzenie pięścią, drapanie się po głowie, dzwonek. Spał. Musiał spać, bo nie otwierał. Zawsze otwiera i nie śpi do późna. Jem kolację, popijam ciepłym mlekiem i zasypiam. On pisze, rozmawia i słucha, nie mnie. Zostawił więcej miejsca dla wirtualnych przyjaciół, namiastek relacji idealnych, jego istnienie wyraża się w kliknięciu myszką, moje w połykaniu łez i żelków.
Spałem, jego wciągnęło, wprawdzie siedział na skraju łóżka, ale tylko pod postacią modelu, miąższ wessał ekran. Ten, który zwiastuje więcej, odbił się mocnym światłem w jego oczach, tamten wyglądał jak latarnia, ja, jak gasnąca świeca.
Budziłem się pomiędzy. Pomiędzy drugim dobrym snem zimowej nocy, a jego trzecim e- romansem. Wystarczyło lekko podnieść powieki, żeby zrozumieć. Byłem miłością instant, miłością w proszku, którą zalewasz wrzątkiem i pęcznieje. Napęczniałem, zjadł mnie łapczywie, ale nie zaspokoił apetytu. Wtedy zorientowałem się, że wszyscy mają niezaspokojony apetyt i choćbym z najlepszym sprzętem próbował się wspiąć na Mount Everest apetytu i żądzy nowych, lepszych znajomości, nie uda mi się dojść choćby do poziomu Gubałówki.
Budziłem się pomiędzy, a Kupidyn stał przy szafie, odbijał się w lustrze. Często sięgał po strzałę, już napinał cięciwę, by nagle, nie wiedzieć, czemu zrezygnować z podjętej próby. To trwało trzy miesiące. Pod koniec udawałem, że śpię, widziałem i słyszałem wszystko, Kupidyn znikł, domyślałem się, że na dobre. Potem odkleiłem się od tego łóżka, przypomniałem sobie, jak wygodnie jest spać samemu. Nie musisz słuchać klikania, jeśli nie chcesz, słyszysz tylko swój oddech i śpisz mocnym, spokojnym snem.
Kupidyn to wcale nie tłuściutki amorek z łukiem, tylko zezowaty starzec o drżących dłoniach, który z pół metra nie trafiłby w wieżowiec.
Miłość pod psią gwiazdą