Not today Justin

❣ Chile in a Photography ❣

No title available
Today's Document

Discoholic 🪩
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
The Bowery Presents
Noah Kahan
Monterey Bay Aquarium
YOU ARE THE REASON
noise dept.
KIROKAZE
Cosmic Funnies
★
The Stonewall Inn
Doug Jones
hello vonnie
I'd rather be in outer space 🛸

oozey mess
untitled

seen from Germany

seen from United States
seen from Vietnam
seen from United States
seen from Malaysia
seen from Bangladesh
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Russia

seen from Germany
seen from United Kingdom
seen from India
seen from Brazil

seen from India

seen from France

seen from Australia

seen from Malaysia
seen from Spain

seen from United States
@krotszehistorie
Kupidyn, drugie ujęcie
Teraz węże, powiedziałem. Zanurzyłem dłoń w pudełku z żelkami, wpakowałem do ust garść kolorowych węży. Żelki mango, płyn do kąpieli o zapachu mango, brud pomiędzy paznokciami.
Połknąłem jeszcze jedną garść żelków. Zapukałem. Nie otworzył. Żelki, uderzenie pięścią, drapanie się po głowie, dzwonek. Spał. Musiał spać, bo nie otwierał. Zawsze otwiera i nie śpi do późna. Jem kolację, popijam ciepłym mlekiem i zasypiam. On pisze, rozmawia i słucha, nie mnie. Zostawił więcej miejsca dla wirtualnych przyjaciół, namiastek relacji idealnych, jego istnienie wyraża się w kliknięciu myszką, moje w połykaniu łez i żelków.
Spałem, jego wciągnęło, wprawdzie siedział na skraju łóżka, ale tylko pod postacią modelu, miąższ wessał ekran. Ten, który zwiastuje więcej, odbił się mocnym światłem w jego oczach, tamten wyglądał jak latarnia, ja, jak gasnąca świeca.
Budziłem się pomiędzy. Pomiędzy drugim dobrym snem zimowej nocy, a jego trzecim e- romansem. Wystarczyło lekko podnieść powieki, żeby zrozumieć. Byłem miłością instant, miłością w proszku, którą zalewasz wrzątkiem i pęcznieje. Napęczniałem, zjadł mnie łapczywie, ale nie zaspokoił apetytu. Wtedy zorientowałem się, że wszyscy mają niezaspokojony apetyt i choćbym z najlepszym sprzętem próbował się wspiąć na Mount Everest apetytu i żądzy nowych, lepszych znajomości, nie uda mi się dojść choćby do poziomu Gubałówki.
Budziłem się pomiędzy, a Kupidyn stał przy szafie, odbijał się w lustrze. Często sięgał po strzałę, już napinał cięciwę, by nagle, nie wiedzieć, czemu zrezygnować z podjętej próby. To trwało trzy miesiące. Pod koniec udawałem, że śpię, widziałem i słyszałem wszystko, Kupidyn znikł, domyślałem się, że na dobre. Potem odkleiłem się od tego łóżka, przypomniałem sobie, jak wygodnie jest spać samemu. Nie musisz słuchać klikania, jeśli nie chcesz, słyszysz tylko swój oddech i śpisz mocnym, spokojnym snem.
Kupidyn
Wymacał największe grapefruity, włożył je do koszyka. W domu ugotował trzy jajka na twardo, założył luźną bluzkę, przykleił owoce do ciała dwustronną taśmą. Wypomadował usta. Założył nogę na nogę i czekał. Owoce pachniały, czekał. Jajka stygły na talerzu. Czekał, choć wiedział, że nie zobaczy mnie więcej. Zrobił się senny. Wstał, zmył makijaż, jajka i grapefruity wyrzucił do kosza, luźną koszulkę włożył do kosza z brudnymi rzeczami.
Lajki
Lubimy zdjęcia naszych byłych znajomych i niedoszłych kochanków. Stawiamy serca, zamiast kropek i przecinków. Stawiamy serca, albo uśmiechy, choć pod kołdrą tylko wykrzykniki i pusty słoik po Nutelli.
<3sztynk
Chciałam już mieć to za sobą. On się zakochiwał, zapadał, a ja już chciałam go ‚zdjąć‘. Pozbawić ten świat kolejnego, smutnego frajera. Rzepa, bez własnego życia, który tylko by jadł i pieprzył. Ja nie jadam. I różnie. Nie ma mowy o mięsie.
Cały tekst dziś wieczorem na blogu: http://krotszehistorie.blogspot.com/
Byłam wczoraj w poczekalni dusz, wszyscy tam byli: cygański chłopiec z Węgier, z całą rodziną, która zawodziła nad jego utraconą rzepką i z tłumaczką z Rosji. Najpewniej lesbijka, widziałam, jak na mnie spozierała, aż spąsowiałam! Były też dwie pingwinie siostry zakonne, chora to Zuzanna. Zawsze...
Pierwszy rzut mięsem, fragment
Elka przekraja pieroga, a drugą dłoń trzyma pod spódnicą. Ciotka łączy przyjemność jedzenia z przyjemnością z grzebania w cipie. Nie pyta o zgodę. Mięso, mówi ciotka, smaczne, dobrze przyprawione. Sięgam po notatnik, zapisuję pierwszą pochwałę od Elki. Więcej, pytam. Nie jem, piję kompot z wiśni, patrzę na ciotkę. Dołóż złotko, mówi. Dokładam cztery. Jeszcze, mówi. Staję przy garnku, ciotka trzyma talerz, rzucam pierogi na talerz. Dobre, mówi Elka, przyda się surówka. Ciotka kruszy porcelanowy talerz ogromnymi rękami. Więcej, woła, otwiera usta.
Opowiadanie Pierwszy rzut mięsem wkrótce pojawi się na blogu Krótsze Historie.
Start
Pierwsze to czytać. Przytulać się do liter. Opasłe tomiska, krótkie opowiadania, etykiety opakowań, opisy przyrody w gazetkach promocyjnych hipermarketów. Potem pisać. Skrobać słowa. Dokonywać aborcji myśli, wyrzygiwać kłącza podtekstów, postaci i skojarzeń. Czytać, pisać i jeść. Jeśli myślicie podobnie napiszcie o Mięsie. Krótko i na temat. Czekam na maile: [email protected]