How is Danielle so fit? She looks like she's doing a shoot 👌🏼
WHO LOOKS LIKE THAT? Honestly. They are such a gorgeous couple, it’s absolutely insane. She’s so petite but curvy and omg. I’m falling in love with her, and them as a couple too! She seems really lovely doesn’t she?
It was silly of us to think Louis would be in full ski gear, especially while on this stunt. of course he's just wearing a little pair of sun glasses and an adidas hoodie. Of course. People have to be able to identify him.
Opis: Niall to samotny ojciec, który spędza większość życia w towarzystwie swoich przyjaciół, Harrym i Liamem. Ale pewnego dnia w jego życie wkracza Louis wraz z Zaynem. Ale jego syn pozostanie jako jegogłówny priorytet, prawda?
Od tłumaczek: Przedostatni rozdział, coraz bliżej święta ;DD Przepraszam za błędy ;(( Miłego czytania ;) Przypomniam o Prompcie Perfect Troublemaker i nowym rozdziale TCTE ;))
<<<-- Rozdział 22
Miłego czytania ;)
Rozdział 23
Niall patrzył bezradnie jak Adam ponownie zaczął płakać, na widok swojego odbicia w lustrze. Malec po prostu ujrzał swoja twarz i wybuchnął płaczem. Blondyn podszedł do niego i przytulił mocno do siebie.
Payne zrobił kilka kroków w ich stronę i przysiadł na łóżku Adama, głaskając go po głowie, na koniec nagradzając go całusem w czoło.
-Dlaczego płaczesz mój mały Mistrzu?- zapytał, chcąc odwrócić uwagę Adama.
-Moje włosy zniknęły – wyłkał głośno.
Liam i Niall spojrzeli po sobie. Payne widział w jego oczach ból i przejęcie.
-Niall zostaw mnie z nim dobra?- zapytała nagle Danielle, poklepując przyjaciela po plecach.
-Ale..- zaczął Blondyn, spoglądając na dziewczynę. Nie chciał obarczać jej płaczącym dzieckiem, wiedział, że ma o wiele więcej innych zajęć. Adam wciąż mamrotał o tym, że jego włosy zniknęły, mimo tego że Niall tysiące razy pocieszał go i przytulał.
-Postaram się go uspokoić ok? Może potrzebuje trochę kobiecego ciepła i dotyku, wiesz?- Powiedziała łagodnie, kiedy Niall wypuścił ją z objęć. Doskonale wiedział, że każde dziecko potrzebuje matki. Nikt mu nie zarzucał złego wychowania, ale był facetem i nie miał w sobie kobiecej delikatności.
W końcu mruknął cicho i przytaknął jej głową, pozwalając zająć miejsce na łóżku obok Adama. Wiedział, ze jego dziecko było w strasznym humorze, po tym, jak zobaczyło efekty hemoterapii, ale nie mógł zrobić dla niego nic więcej. To był jedyny sposób, aby mu pomóc z chorobą. I choć serce mu się łamało, kiedy Adam płakał po każdej chemoterapii, ale wiedział, że musi to wytrzymać. A skutki uboczne niczego nie ułatwiały. Częste wymioty i wypadanie włosów, były oczywistym działaniem leczeniu. Horan, mimo, że sam był w podłym nastroju i tak starał się pocieszać syna.
-Zejdziemy na dół do kawiarni?- zaoferował Liam, przepuszczając go w drzwiach pokoju. Złapał przyjaciela za ramię, aby móc go przytulić. Niall zawsze był tym mniejszym z nich dwóch. Liam to wiedział i traktował go jak młodszego brata.
-Li boję się,- powiedział nagle, kiedy byli już w drodze do kawiarni. Payne obrócił głowę w jego stronę, unosząc wysoko brwi.
-Czego?- zapytał choć doskonale wiedział jaka będzie odpowiedź, gdy tylko zerknął na twarz swojego przyjaciela.
-O Adama. On staje się coraz bardziej słaby Li.- powiedział Niall, pociągając nosem. – Bardzo często wymotuje, stracił już całkowicie włosy. Jest coraz bardziej smutny. Staram się go wspierać, ale czasami się boje Li. A co jeśli to jest nie warte i nie polepszy się Adamowi? Co będzie jeśli się mu pogorszy?- w głosie Blondyna można było wyczuć żal i strach. To spowodowało, ze Liam poczuł w gardle gulę.
-Ni, wiesz co lekarz mówił o efektach chemoterapii. Pamiętaj, że to dla jego dobra! Adamowi się polepszy.- odpowiedział Payne zagarniając go do niedźwiedziego uścisku.
-Chciałbym uciec od tego piekła- wyznał cicho Horan, co oczywiście Liam doskonale rozumiał. Wiedział, że Ni cierpi najmocniej z nich wszystkich. Mimo, że był tylko wujkiem dla Adama, doskonale wiedział co jego przyjaciel czuł.
-Tak, ale jak na razie spisujesz się świetnie. Odwaliłeś kawał dobrej roboty Ni. Jesteś najsilniejszą sobą, jaką znam i widać, że Adam ma to po Tobie. – powiedział, kiedy zajmowali stolik w kawiarni. – Co chcesz?- zapytał wpatrując się w Menu lezące na stoliku.
-Nie mam apetytu- powiedział Ni, kręcąc głową. Prawda była taka, że ostatnio nic prawie nie jadał. Nie mógł patrzeć na jedzenie i mdliło go na sam fakt, że ma coś zjeść. Liam zmarszczył brwi, słysząc co mówi jego przyjaciel.
-Ni, nie rób tak. Musisz coś jeść tak? Musisz być silny, żeby mieć siłę troszczyć się o Adama okey?- powiedział wykorzystując swoją wygraną kartę, Wiedział, że jeśli wspomni o Adamie, Niall ulegnie. I tak tez się stało. Po chwili mruknął cicho i przytaknął mu racje, szukając sobie czegoś odpowiedniego. Liam w tym czasie wyjął swój telefon, aby zadzwonić do Danielle.
-Kochanie, jak on się trzyma?- zapytał do telefonu, wciąż przeszukując menu.
-Nadal płacze Li. Wciąż jest smutny z powodu swoich włosów.- Usłyszał smutny głos swojej żony. Nienawidził, kiedy Adam był smutny, bo wtedy łamało mu się serce. Spojrzał na Nialla, który sam domyślił się co Danielle powiedziała. Wyglądał jakby stracił część siebie.
-Dani, co byś powiedziała, jakbym zrobił coś, czego się nigdy po mnie nie spodziewałaś?
***
Niall wszedł do szpitalnego pokoju, jak tylko powiedział Liamowi, że już sobie porazi. Kazał mu iść odpocząć, a sam postanowił posiedzieć ze swoim synkiem. Cicho zamknął drzwi i wszedł do środka. Adam wyglądał jakby płakał, ale nie było już słychać żadnych szlochów.
-Cześć kochanie- przywitał się Niall siadając na krawędzi łózka, podczas gdy Danielle zajmowała jedno z krzeseł pod ścianą.
-Tatusiu!- zawołał Adam przyciągając ojca do siebie. Blondyn ucałował go w czoło i wyszeptał:
-Tak kochanie?
-Już nie mam takich włosów jak Ty- wyłkał malec, cczując jak łzy cisną mu się do oczu.
-Hej, rozmawialiśmy już o tym tak? Jesteś nadal piękny i nadal Cię kocham- powiedział Niall, ścierając słone łzy z policzków chopczyka.
-Ale nie mogę mieć już takiego koloru włosów jak Ty. Przestaniesz mnie kochać, bo już nie jesteśmy tacy sami- wymamrotał chłopiec. Niall spoglądnął w stronę Danielle, która również zaczęła płakać.
-To nie działa w ten sposób. Widzisz, ciocia Dani nie ma takich włosów, jak ja, a nadal się kochamy- Niall zaczął wyjaśniać synkowi. Czuł jak jego złamane serce dawało mu w kość i naprawdę miał ochotę się rozpłakać, kiedy spoglądał w smutne oczy Adama. Jak mógł pomyśleć, że przestanie go kochać z powodu braku włosów. To przypomniało Niallowi, ze Adam jest jeszcze małym chłopcem, który nadal potrzebuje jego wparcia i opieki.
Już miał coś powiedzieć, ale Liam wszedł do pokoju, przykuwając uwagę wszystkich, nawet Danielle. I Payne nie mógł się powstrzymać widząc trzy przerażone miny, wpatrujące się w niego. Zachichotał patrząc na Nialla, który wyglądał jakby zadławił się czymś. Danielle spoglądała na niego, jakby nie rozpoznawała własnego męża, a Adam gapił się tylko z zachwytem.
-Straciłeś swoje włosy! – wykrzyknął Adam podekscytowany, na co Liam przytaknął mu głową i uśmiechem ruszył w jego stronę.
-Tak! Teraz wyglądamy tak samo czyż nie? Widzisz, jaki jestem przystojny w mojej nowej fryzurze? – zapytał Liam, pozwalając dotknąć Adamowi swojej głowy.
Malec mruknął a po chwili na jego twarzy zagościł szeroki uśmiech.
-Wygląda fajnie! – obwieścił czując się lepiej, że nie ma włosów.
-No, więc nie martwimy się więcej o nasze włosy tak? Jesteś tak samo przystojny jak ja- powiedział Payne uśmiechając się z satysfakcją kiedy Adam przytulił go nadal błądząc małą rączką po jego głowie. Po chwili jednak położył się z powrotem na łóżku i ułożył do spania. Liam spojrzał na pozostała dwójkę w pokoju. Znów nie potrafił się nie uśmiechnąć, widząc ich spojrzenie.
-Czy jest coś nie tak?- zapytał zawadiacko, co rozluźniło nieco atmosferę. Danielle wstała z krzesła, podeszła do męża aby go ucałować w usta.
-Wyglądasz seksownie- wyszeptała mu cicho do ucha, tak aby tylko on to mógł usłyszeć. Mimowolnie jego policzki nabrały ciemniejszego koloru. Kiedy Danielle w końcu wypuściła go z uścisku Liam spojrzał na Nialla i uniósł brwi.
-Ni?- zapytał, na co jego przyjaciel zamrugał kilkakrotnie, nie mogąc się otrząsnąć z szoku jakiego zafundował mu Payne. Nie wiedział co czuć w tym momencie ponieważ słyszał co Liam powiedział Adamowi i doskonale wiedział dlaczego jego przyjaciel to zrobił. Starał się po prostu polepszyć stan Adama.
-Li..-zaczął Niall nie wiedząc co mógłby powiedzieć. Liam chyba był najbardziej solidarnym przyjacielem jakiego posiadał. Po prostu wstał i przytulił go, opierając głowę na jego ramieniu.- Mój Boże, Liam. Dziękuje Ci tak bardzo Li. Dziękuje, że jesteś takim świetnym przyjacielem- powiedział Niall, a jego głos się załamał. Zaczął się dławic własnymi słowami.
-Już dobrze. Siedzimy w tym razem tak? Nie jesteś sam- powiedział Liam i poklepał Nialla po plecach.