Kiedy chcesz się poddać, przypomnij sobie dlaczego zaczęłaś.
znalezione.
seen from China
seen from China
seen from China
seen from China
seen from Germany

seen from United States

seen from Belarus

seen from Lithuania

seen from Germany
seen from United States
seen from China

seen from United States

seen from Norway
seen from China
seen from Japan

seen from United States
seen from Hong Kong SAR China

seen from Malaysia
seen from China
seen from Malaysia
Kiedy chcesz się poddać, przypomnij sobie dlaczego zaczęłaś.
znalezione.
11 lipiec 2017
Dzisiaj znowu dałam radę przebiec 7 kilometrów. Dodatkowa trudność: upał. Ale co? Ja ni dam rady? Raz dałam radę i tego nie powtórzę? Choćbym miała iść przez 3 kilometry to i tak bym pokonała ten dystans :P Jednak bieganie dużo daje. Nie tylko poprawia kondycję, figurę ale też nastrój i nastawienie do samej siebie, do innych ludzi, do życia. Zmienia się myślenie człowieka do tego co się stało, co się dzieje teraz i co będzie. Taki lek, który kosztuje tylko wysiłek, a może aż wysiłek i motywację ;)
Minął stary rok a wraz z nowym przyszła lepsza ja
9 styczeń 2017
W piątek pocięłam poduszkę, którą dostałam od Michała. Wyrzuciłam ją do kosza, zrobiłam naleśniki, skorupki rzuciłam idealnie w strzępy poduszki. Później zapaliłam papierosa ( czwartego od początku listopada) i paprochy z fajki wylądowały na tej słodkiej poduszeczce w kształcie serduszka z głową owieczki ( nie miała prawa się zapalić, poczekałam aż ostygną i polałam je wodą dla pewności :P )
Niby głupia mała sprawa wyrzucenie po kimś pamiątki a odczucie jakie temu towarzyszy można nazwać przecięciem pępowiny.
jest 11 w nocy... myślę
kiedy ostatni raz robiłaś coś dla siebie? Nie chodzi mi o jedzenie lodów, ulubionych słodkich bułeczek z cukierni ani nawet o makeup (ta jasne, nie wmówisz mi że to dla Siebie się tyle malujesz). Kiedy ostatni raz podjęłaś jakieś kroki dla siebie? Coś co da tobie nie tylko przyjemność ale pozwoli Ci czuć dumę z samej siebie? Jak zdobywanie nowych goalsów tylko w real life i do tego rzeczywiście w olimpiadzie o lepszą siebie?
Ok, ja zaczynam na poważnie pracę nad sobą. Na początek: pobiegałam. Ufff power, gnałam jak wiatr i ten wiatr rozwiewał mi włos itd. Ale serio, pobiegałam i to tempem że aż urywało. I dobrze mi z tym.
Poza tym: nie dałam psu wygrać w rozgrywce" podsuń tą rękę z grzebieniem to ci ją upierdolę przy łokciu! Moje kleszcze i będą ze mną spały wrrrrrr!" Nie dałam się czworonogowi zastraszyć, nie okazałam agresji i nawet ostro spanikowana nie krzyczałam na niego za kłapanie mi przed ręką zębiskami (a ma piękne, zdrowe i cholera mocne) tylko go uspokoiłam i usunęłam kleszcze. Dla każdego kto nie wie: budowanie relacji ze zwierzem to zajęcie full time i najgorszy błąd jaki możesz popełnić to dać się ponieść emocjom. I serio dumna jestem że już umiem sobie radzić z nim gdy postanawia udawać wilka z lasu. Spokój... tylko spokój może nas uratować. A dopiero potem zjeba że kto chciał pańcię kochaną i wspaniałą pogryźć i to nie jest ładnie.
Ale tek na serio... może to ta wiosna, może to ta aura ale... warto popracować nad sobą. Dać sobie szansę i kurcze za jakiś czas mówić "Yes i can". Bo kto mi zabroni? W końcu dziś przebiegłam fajnym tempem dystans który kiedyś byłby nie do pomyślenia. Okiełznałam psisko rogate i uparte jak osioł co kimie jak niewinny baranek z łbem malowniczo złożonym na osobistej psiej podusi. Bo dni, miesiące, ba! lata mijają. I z jednej strony ja się nie zmieniam. Z drugiej... jestem każdego dnia w czymś lepsza. I tego się trzymajmy.
Dobranoc:* idę spać w ładnej koszulce.