Kim jesteś!? Co tu robisz!?
Są na świecie kawałki, które naprawdę potrafią przerazić. Pierwszym, który mocno pierdolnął mnie w łeb, był “Błagam was” Kazika. Tak, tak. Nie zesrajcie się ze śmiechu. Wydaje mi się, że gdybym dzisiaj go usłyszał - po kilkunastoletniej przerwie - to wyrecytowałbym z beatem całość tekstu. W latach 90. był w stanie podpalić wyobraźnię gówniarza i być może właśnie dzięki niemu skumałem, że muzyka umi zarówno poprawiać, jak i pierdolić nastrój.
Jednak w kontekście tego, co usłyszałem później, opowieść Staszewskiego o gościach, których mafia prowadzi na egzekucję, jawi mi się obecnie jako absolutna waga lekka w kategorii grania mrożącego krew w żyłach. Wiele zwyrodnialstwa mogłem już w dorosłym życiu poznać za to za pośrednictwem black metalu, neo-folku, czy jazzu, ale mam jeden numer, który bije na głowę absolutnie wszystko. Od wielu innych, które generują klimat grozy, różni się głównie tym, że grozę odtwarza i relacjonuje.
Kawałek znajduje się na albumie “Geek the girl” Lisy Germano z 1994. Otoczenie ma niepozorne. Płyta - całkiem zajebista, tak na marginesie - stylistycznie wpisuje się slowcore’owe tradycje pokroju Low, Red House Painters i zawiera kilka lekkich piosenek, w których apatyczny żeński wokal snuje się na tle oszczędnych i niezbyt bolesnych patentów. Czymś, co przyciąga ucho do głośnika w przypadku “Geek the girl”, jest jednak niepokojąca atmosfera, która skrywa w sobie jakąś tajemnicę, coś tragicznego i jednocześnie bardzo osobliwego, choć niektóre fragmenty albumu sprawiają wrażenie usilnie wesołkowatych. Napalm eksploduje w momencie, gdy wjeżdża kawałek nr 6. “...A Psychopath”.
Lisa śpiewa w nim o tym (tak jakby śpiewała kołysankę), że ma kij baseballowy ukryty koło łóżka, że paraliżuje ją strach, że słyszy jakiś hałas, że jest jakiś chory typ, tytułowy psychopata, który ją prześladuje... Wtóruje jej gitarka, harfa, pojebane dźwięki i wiolonczela (chyba), której główny motyw swoją drogą przypomina mi jeden z tracków do “Zabójstwa Jessego Jamesa”. Numer jest bardzo ładny, ale pewien dodatkowy element powoduje, że kiedy go słucham, to kurwa włosy na karku stają mi dęba. W “...A Psychopath” wrzucone zostały fragmenty autentycznego zgłoszenia na 911. Są to połatane urywki rozmowy policjanta i kobiety, która panicznym głosem prosi o pomoc, bo słyszy, że ktoś włamuje się do jej domu. W miarę jak numer się rozkręca, jej strach przechodzi w histerię aż do kulminacyjnego momentu, w którym dochodzi do konfrontacji z intruzem. Mamy tylko krzyk tej babki, jej frustrację, do tego jakieś anonimowe zło pod postacią nieokreślonego napastnika i wiemy, że na pomoc jest za późno.
Z tego, co przeczytałem w jakimś wywiadzie, wynika, że Germano napisała ten kawałek w odniesieniu do własnych przeżyć i utarczek z pewnym nad wyraz uciążliwym fanem. To, jak jej historia, muzyka i rozmowa z 911 tworzą grobową całość jest czymś absolutnie pokurwionym. “...A Psychopath” pozwala przez moment poczuć, czym jest kurwa AUTENTYCZNY strach i to jest naprawdę przerażające. Obowiązkowo do sprawdzenia.