Bezzmian
I
rozbierz się już z tej powłoki bezuczuciowej wojowniczki zrób coś dla mnie w końcu przestań udawać
przecież widzę jak strzelasz spojrzeniem w moje usta czuję spod zamkniętych powiek twoją obecność na moim ciele przybliż się odrobinę bliżej resztę zostaw mnie
okryję cię ciepłem mych dłoni rozjadę ci się palcami po piersiach po żebrach przywrę do siebie tak bezwzględnie jak jeszcze nie czułaś
wyryję się ostrzami pazurów na dłuższy czas na bezsenność nocy
tylko proszę cię
zrób coś dla mnie w końcu przestań udawać
II
w moich snach rzucasz mi się w ramiona całujesz po szyi śledzisz każdy ruch i nie odstępujesz na krok
w moich snach malujesz usta na wiśniowo dajesz do posmakowania częstujesz każdą ze stron kołnierzyka koszuli
w moich snach wspinasz mi się po korpusie wsłuchujesz w bicie serca
w moich wyobrażeniach rzucasz w moją stronę pachnącym praniem wskakujesz mi na ręce każesz nieść jak do ołtarza powtarzasz jak mantrę 'chcę być w pełni twoja'
a potem się budzę widzę jak nie możesz zasnąć odsunięta o całą długość tych samych ramion o te same ruchy i kroki usta pękają od niecałowania serce zamiera od bezsłuchu ołtarz krzyczy płacze mogiłą
wymowna cisza nigdy nie będę twój
















