Luźno
W rozedrganie wmasowujemy spokój luźno rozpuszczamy nieuczesane myśli samoistnie zakręceni pomijamy ondulację zjeżony włos tapirujemy ewentualnie na wariata.
View On WordPress

seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from China
seen from Brazil
seen from Austria

seen from China
seen from United States

seen from United States
seen from China

seen from Malaysia
seen from China

seen from United States

seen from T1
seen from China

seen from Peru
seen from United Kingdom

seen from Australia
seen from Malaysia

seen from United States
Luźno
W rozedrganie wmasowujemy spokój luźno rozpuszczamy nieuczesane myśli samoistnie zakręceni pomijamy ondulację zjeżony włos tapirujemy ewentualnie na wariata.
View On WordPress
BARANOVSKI - Luźno (Casually)
„Rodzina”
Rodziną mnie nazywałaś,
Życie ze mną planowałaś,
O dzieciach wspominałaś,
O mych uczuciach zapomniałaś,
Do Dziadków zabierałaś,
Rodzinie przedstawiałaś,
Browary piliśmy,
I dobrze się bawiliśmy
Razem mieszkaliśmy,
Sporo się kłóciliśmy,
Słodkości próbowaliśmy,
A mało się kochaliśmy.
Czas z Tobą spędzany,
Jak wyjęty z bajki,
Teraz zgładzony,
Aż rzuciłem fajki.
I że Cię nie opuszczę aż do ostatniej strony
Ostatnio kupuję sporo książek, nie wiem czemu, może dlatego że cieszą mnie dłużej niż słodycze (wiadomo przecież, że książki nie zjem). Może też dlatego, że od jakiegoś czasu czytam za każdym razem gdy siedzę w tramwaju. Brak mi czasu/motywacji by czytać kiedy indziej, a w tramwaju i tak nie mam nic lepszego do roboty (poza gapieniem się na innych ludzi, którzy raczej nie doceniają mojego zainteresowania ich osobą, niewdzięczni...). I jakoś tak przyszło mi na myśl, że gdybym była księgarzem i zobaczyła mnie, która stoi w nieskończoność przed półką, bierze kolejne książki do ręki, przegląda, czyta, odkłada, bierze ponownie, odkłada, bierze, odkłada... Wściekłabym się. Jak można tak brać i odkładać tę samą książkę, i znowu i znowu i oglądać i przeglądać i znów odkładać i znów brać. Co najmniej jakbym macała i oblizywała każde winogrono na stoisku. I stoi taka ciućma i duma i zdecydować się nie może. Po chwili jednak stwierdziłam, że to jeszcze nie jest najgorsze, gorzej się dzieje w mojej głowie, gdzie trwa wewnętrzna walka. Nie mam pojęcia czemu, ale kupno książki to dla mnie trochę jak nawiązanie związku. Sprawdzam czy strona pierwsza podoba mi się na równi z pięćdziesiątą siódmą, czasem czuję to coś od pierwszego zdania, ale czasem muszę przeczytać połowę książki by się zakochać, taka miłość jest najtrudniejsza, takich książek nie kupuję, one jakoś same są w pobliżu. Czasem do książki musisz dojrzeć. Tych zakupów nigdy nie robię szybko, bo przecież nie kupujesz nic nie znaczącego przedmiotu, tylko drugie życie w pigułce. Mówisz tej książce: "Kupuję Cię bo jesteś tego warta, obiecuję, że Cię przeczytam i nie pozwolę pokryć się kurzem". Pokutuje we mnie abstrakcyjne poczucie winy za te wszystkie książki, które kupiłam, a których nie przeczytałam. Gnębi mnie myśl, że je zawiodłam, że siedzą na półce, biedne, niekochane, niespełnione i płaczą po nocach, że może lepiej gdyby kupił je ktoś inny, ktoś kto ma czas i chęci by czytać często, ktoś kto by je docenił. Sama bym się tak czuła na miejscu niektórych moich książek. Krzyczałabym: "Kupiłaś mnie! Obiecałaś! Mamy pakt, nie możesz mnie tak po prostu nie przeczytać, nie możesz mi tego zrobić. Tyle przygód miałyśmy razem przeżyć". Choć z drugiej strony ja jestem szalona, całkiem możliwe, że moje książki nie mają takich problemów. Szczęściary ;)
Sypiam z misiem
A raczej z dużym pluszowym królikiem (Och Andre! Czy mi kiedyś wybaczysz?). I czy to takie dziwne i dziecinne? Czego tu się wstydzić, każdy potrzebuje przytulania. Czasem nie ma nikogo żywego pod ręką (hahaha conajmniej jakbym sypiała na cmentarzu), a miś (Andre nie wychodź! Jakoś Ci to wynagrodzę) doskonale się do tego nadaje.
Jest mięciusi
Nigdy Cię nie odrzuci (bez przesady: pierzesz mu futerko i pozwalasz spać w swoim łóżku. Słyszysz Andre?)
Ma w głębokim poważaniu jak wyglądasz, jak się zachowujesz i co mu robisz. Tak długo jak nie zaczniesz biegać z nożem po domu i za przykładem Hannibala interesować się jego wnętrzem.
Z pluszakiem jednakowoż nie pogadasz, ale za to zawsze wysłucha z tym swoim czarnym, tajemniczym spojrzeniem. Nikt właściwie nie wie co im chodzi po głowie. Miejmy tylko nadzieję, że nie planują masowych mordów (Andre? Gdzie jesteś?). Był chyba kiedyś taki horror...
Wspominałam już, że pluszak jest mięciusi?
Czasem brakuje mi w ludziach dziecinności. Jakby wygłupianie się, bycie niepoważnym, niepoprawny optymizm były zbrodnią. Zbrodnią przeciwko najwyższej wartości bycia dorosłym. Powoli dojrzewam do tego by jednak być dzieckiem. Nie dostanę przecież nagrody za udawanie, że ze wszystkim sobie doskonale radzę - wiem coś o tym, próbowałam, zbyt duża konkurencja ;)
Nagraj wiadomość
Czyż świat wokół i to jak pędzi nie jest zachwycające? Czy nie jest jednak również przerażające jak wielu ludzi zostawia za sobą? Zdezorientowanych, zagubionych, tych którzy wypadli z pociągu i nie mają jak wsiąść? Stałam się niecierpliwa, uzależniona od pędu życia. Kiedyś czekało się tydzień na list od drogiej osoby, kiedyś uzyskanie rozmowy międzymiastowej było drogie i trwało. Dziś popadam w obłęd gdy ktoś nie odbiera telefonu, nie odpisuje na sms lub dłużej niż minutę nie mam odpowiedzi na czacie. Czemu wszystko muszę mieć teraz, zaraz, natychmiast? Zatraciłam cierpliwość. Umocnił się słomiany zapał. I ta poczta głosowa... Przecież nikt się na nią nie nagrywa, a już tym bardziej nie odsłuchuje. Zabawne jak wiele aspektów życia jest już nieaktualnych, ale nie pozbywa się ich w imię zgodności wstecznej. Kod przecież tez piszemy wiedząc, że nie wszyscy nasi klienci nadążają za postępem technologicznym. Czy nie ogranicza to rozwoju? A może w tym tkwi sekret dobrego produktu, że działa dobrze niezależnie od sprzętu i systemu operacyjnego? Tak jest ze wszystkim, a może tylko ja tak mam. Zachowuję stare przedmioty z typowo chomiczą myślą "a nuż się jeszcze przyda", "a nuż nastąpi apokalipsa technologiczna i nie przeżyję bez tego czy siamtego". Jedno jest pewne, nie pędzimy do przodu z pełną prędkością. Balansujemy między przeszłością, a przyszłością, usiłując znaleźć złoty środek między postępowością a tradycją. Pytanie tylko, czy możemy zmienić świat, dokonać rewolucji grając bezpiecznie? Czy nie powinniśmy marzyć na wielką skalę i wierzyć że świat nas dogoni? Walka wielkości ze stabilnością, choć skoro wszystko się zmienia, to stabilność jest niebezpieczniejsza od dynamiki :)
Wczoraj koncert Enej, dzisiaj ognisko klasowe!
Bawimysiemisiaki💟 MAAMY WAAAAKACJE, EJJ