Bendito sea el desgaste del cuerpo, gracias a él lo imperfecto no dura. Y lo que existe más allá de la roca del tiempo sigue estando a prueba de la acción y del abandono. Marcin Baran
Ph: Ernestine Ruben

seen from United States

seen from Türkiye
seen from United Kingdom

seen from Kazakhstan

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Ukraine

seen from Malaysia

seen from United States
seen from China
seen from China
seen from China
seen from Ukraine
seen from Malaysia

seen from China

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
Bendito sea el desgaste del cuerpo, gracias a él lo imperfecto no dura. Y lo que existe más allá de la roca del tiempo sigue estando a prueba de la acción y del abandono. Marcin Baran
Ph: Ernestine Ruben
Marcin Baran (,,Przyszli barbarzyńcy” bruLion)
Marcin Baran
Marcin Baran
Marcin Baran
Ciemna woda
W tym mieście nie da się oddychać Paznokcie jak niewyrośnięte łuski Dłonie pocięte od chwytania za haczyk Na końcu zardzewiałej linii horyzontu
Paznokcie jak niewyrośnięte łuski Przemieszczają pustkę przykrytą wodą Na końcu zardzewiałej linii horyzontu Szukaliśmy śmierci przez zachłyśnięcie
Przemieszczają pustkę przykrytą wodą Zabrudzone niebo nad naszymi głowami Szukaliśmy śmierci przez zachłyśnięcie Odwagę gorzką jak przegryziona tętnica
Zabrudzone niebo nad naszymi głowami Rodzi symetrię smogu i cegieł Odwagę gorzką jak przegryziona tętnica Wiesz miałem już nie otwierać ust
Tylko proszę przyjedź niedługo bo W tym mieście nie da się oddychać To nie jest szorstkość kiedy podam ci moje Dłonie pocięte od chwytania za haczyk
- Marcin Baran
*** (jeśli to czytasz, to żyjemy)
jeśli to czytasz, to żyjemy. przyślij potrzebne poduszki i koce. odbudujemy dorosłość po męsku. w kieszeniach scyzoryk, garść zapałek.
widziałem te sny z kryjówek pod stołem. chłopców, co pękali z odwagi. widziałem te sny z aut. z tylnych siedzeń wkładane w spocone dłonie dilerów.
dorosłość to kruszenie szkła i spokój, żeby je pozbierać twoimi palcami, wiecznie ciepłymi jak od pieczenia chleba.
dorosłość przykłada czoło do czoła. przed tobą bliskość to była wilgoć. tlenie się słomy, gnicie drewna. dziękuję, jest czerwiec i spójrz, jestem silny.
- Marcin Baran
Marcin Baran, Sosnowiec jest jak kobieta