Scouting, mixed media illustration
No title available

blake kathryn
cherry valley forever
occasionally subtle
Not today Justin
Interview Vampire Daily
RMH

bliss lane

Jar Jar Binks Fan Club
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
I'd rather be in outer space 🛸

Game Changer & Make Some Noise
Show & Tell
noise dept.
Claire Keane
tumblr dot com
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
almost home
Cookie Run:Kingdom Official!
🪼
seen from United States
seen from Venezuela
seen from Argentina
seen from Germany

seen from Anguilla

seen from France
seen from Saudi Arabia
seen from Uruguay

seen from Costa Rica

seen from Bangladesh

seen from United States
seen from United States

seen from Ecuador
seen from Pakistan

seen from Brazil
seen from Costa Rica
seen from United States
seen from Singapore

seen from United States
seen from United States
@durnostojki-blog
Scouting, mixed media illustration
Edi Hila
Polskie plaże, 2018, tusz na papierze
Polish beaches, 2018, ink on paper
Stanisław Fijałkowski - Epitafium dla Grzesia, 1971
Stanisław Fijałkowski - Piękny prawdomówny, 1973
Stanisław Fijałkowski - Szkic do LX Autostrady (a), 1981
Kerry James Marshall.
kosmosy
Kolekcja złych doświadczeń porozstawiana na półkach. Pospiesznie ciemniejące popołudnie. Unikanie tłumów oraz maleńkie kosmosy połączone przekręconym w drzwiach kluczem.
- Mateusz Chomicki
Jakub Kornhauser — Chrystus i wysoki hierarcha (Rouault)
wiersz opublikowany w http://www.dwutygodnik.com/artykul/6901-wiersze.html
Ja świętość
ja zwierzę przepraszam myję twarz nie mordę marzę o domku w górach konsumuję platona czytam mięso co wieczór ja człowiek mam to w dupie szczam po kątach w wiadomym celu przytulam się do ściany z włóknami w zębach ja nie było kończy zazwyczaj zimą umieralność spada poniżej zero skóry ja poeta kocham tylko siebie centrum- mój dom ciało- moja dusza
- Michał Cyfra [na urodziny poety]
Lupara [a tergo lupi]
Chcę wydrzeć z siebie wilka, bo zostawia wszędzie fragmenty szorstkiej sierści i krople posoki, kładzie pod twoim oknem, rozpoczyna koncert, a niebo śni się łatwo, jak przetarty worek, z którego cieknie ziarno, spadając na drogę. Chcę wydrzeć z siebie wilka, co nie jada z ręki i nie szykuje mrozom powitania solą, chleb zachowując skrzętnie dla spóźnionych gości - kiedy wreszcie nadejdą, zima cicho pęknie, spocznie pomiędzy krami do kolejnej bieli. Chcę wydrzeć z siebie wilka, żeby padł od razu, zamiast męczyć się długo i brudzić skowytem jasny kawałek nici, spinającej brzegi oczu zaszytych w lesie, gdzie mogę bezkarnie zginąć z własnego życia. Być bez odpowiedzi.
- Paweł Podlipniak
mijanie się
było dobrze ale pojechałaś w głuszę za nisko żebym mógł do ciebie zadzwonić za wysoko żebyś mogła zadzwonić do mnie powiedz kiedy miłość stała się zakładnikiem operatorów pojechałaś nie ma wzruszeń są wzruszenia ramion zamiast westchnień szum komputera twoja stara piżama parę zdjęć i smsów chcesz mieć dzieci ale mamy ze sobą tylko wiersze
- Kasper Pfeifer
Liv Tandrevold Eriksen
Studio work
T-shirt painting 1
320 cm x 180 cm
7 lat
młody i głupi wziąłem rewolwer chomikowany przez dziadka od wojny do kolacji nie wróciłem na śniadanie inka skręt z siana z chłopakami pod blokiem patrzcie mam spluwę to rewolwer jak będę się golił to zabiję nim żonę gdy jej brzuch zacznie górować nad siedzeniem lekarz powie tam – dziecko ale skąd mam wiedzieć co on może mi zrobić zanotuje ten chłopak jest szalony ten chłopak jest bombą
- Kasper Pfeifer
Odkrywka [Podwodna Ameryka]
boisz się, że zostaniesz ponownie odkryta - podwodna ameryko. ostatni wzwód słońca nad twoim nagim ciałem będzie się szamotał niby para kochanków w toalecie pubu do rytmu taniej muzy. żar rozjarzy okna, a potem nagle zmięknie i przestanie wzbudzać jakąkolwiek namiętność, gdy skończy się lato. przyjdzie jesień, wywróci kieszenie larkinom, trzeźwośpiącym w kapliczkach, i gromko obwieści nadejście nowej ery, w której każdy kolumb dostanie karawelę, a zanim wyruszę odkrywać cię po zmierzchu, na kuchennym stole zostawię astrolabium i kilka wskazówek dotyczących powrotu do codziennej ziemi. jesteś jak zawrót głowy, bo kto rano wstaje, by cię znowu odkrywać, kręci się przeciwnie do kierunku obrotu całej reszty świata. drażniące przyjemności, które mi podsuwasz pod niecierpliwe dłonie, są jak czuły balast - lekki i tymczasowy, więc opróżniam płuca, nie czując wcale lęku, gdy idę pod wodę.
- Paweł Podlipniak