Electric monocycle
seen from Germany
seen from India

seen from Germany
seen from Germany
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Tunisia
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom

seen from Germany

seen from Germany
seen from China

seen from Russia

seen from United Kingdom
seen from Netherlands

seen from Germany
seen from China
seen from Russia
seen from United States

seen from France
Electric monocycle
Dzień 1
Dzień 1 Transportujemy się z Bielska do Warszawy naszym teleportem mercedesem W124, w którym oficjalnie rozpoczynamy wyprawę. Zostało nam jeszcze kilka godzin by dokończyć kilka spraw, które oczywiście zostawiliśmy na sam koniec bo wcześniej woleliśmy głaskać i przytulać wspaniałe monocykle, które otrzymaliśmy. Przyglądając się naszym rządowym papierom nie byliśmy jeszcze przekonani czy ich wygląd będzie wystarczająco autentyczny. Po drodze zatrzymywaliśmy się na każdej stacji benzynowej w poszukiwaniu naklejek z hologramem, które miały wzbogacić nasze papiery. Niestety naklejek nie było. Na szczęście udało nam się zdjąć 3 czerwone naklejki z kawy tchibo, na których widniał napis o 200 000 tys kaw do wygrania. Idealnie nadawały się jako naklejki wizowo-rządowe, dodatkowo ta czerwień była wspaniała. Podjeżdżamy na lotnisko. Nie mija 5 min, podjeżdża do nas radiowóz i prosi o dokumenty tłumacząc, że podobno stoimy w nieodpowiednim miejscu. Nie chcąc ryzykować jakiś nieprzyjemności przed samym wylotem zgadzamy się z władzami i pokornie oddajemy dokumenty do kontroli. W trakcie sprawdzania papierów walczymy z kartonami, które układamy na wózek. Policjant nie powstrzymał się i zapytał gdzie lecimy i co mamy w kartonach. Krótka informacja o tym co zamierzamy zrobić wystarczyła by machnął ręką i powiedział " aaaaaaaaaa idźcie, ale pamiętajcie, że...." . Szczęśliwi, że uniknęliśmy dodatkowych kosztów, czekaliśmy na nasz samolot. W międzyczasie podrasowaliśmy nasze papiery jeszcze bardziej odbijając na nich orzełka z monety, którą wymazaliśmy czarnym markerem. Teraz już nikt nie będzie mógł nam nic zrobić. Czuliśmy się nietykalni. Na lotniku umówiliśmy się z Moniką z Fundacji Kadry ze Świata. Dostarczyła nam laptopa, którego mieliśmy wręczyć Alexisowi, jej znajomemu z Hawany. Lecimy z Warszawy do Moskwy. Tam późnym wieczorem lądujemy w Szeremietiewo skąd dopiero następnego dnia mamy mieć 12 godzinny lot do Hawany. Postanawiamy napić się wódki kupionej na bezcłówce i grzecznie kładziemy się spać na podłodze i kratce wentylacyjnej . Rano okazuje się, że nasza miejscówka, którą wybraliśmy znajduje się przy wejściu gdzie odbywa się odprawa. Jakby tego było mało w nocy zostaliśmy otoczeni taśmą z zakazem wstępu a obok nas rozłożono rusztowania. Nie umknęło to oczywiście chińskim turystom, którzy z entuzjazmem fotografują wszystko by przypadkiem nie wrócić do kraju z zapełnioną do połowy kartą pamięci. Szybko zbierajmy tobołki i idziemy na lot.
przygotowanie sprzętu na wyprawę, należało wszystko dokładnie zabezpieczyć i pozbyć się uczucia, że czegoś się zapomniało.