Myśloświat kontra Rzeczywistość
Chciałabym zacytować wiele fragmentów opowieści o przygodach w Wonderlandach wielu osób, ale wydaje mi się to kłopotliwe i zbędne. Wszyscy wszak wiedzą, jak zwariowane takie przygody potrafią być. Zaznaczę od razu, że nie mam nic przeciwko młodym ludziom, dzieciom właściwie, które popuszczają wodze fantazji na rzecz dokonywania aktywnej interakcji z tulpą. Zniechęca mnie tylko to, że jest coraz więcej takich osób, które na samym początku wydają się być w miarę rozsądne mimo wieku, a po kilku-kilkunastu dniach czytam o ich zwariowanych tulpach, nieskończenie szybkich postępach i, co najważniejsze, o super-zaawansowanych światach wyobraźni, w których tulpa jest supermanem, host jest supermanem, zwierzęta są super-zmutowane, mówią, latają pływając w powietrzu konsystencji galaretki. Zeszłam z tematu. Już sama zastanawiam się, w jaki sposób mam ująć to coś, co mi tak przeszkadza. Wiemy wszyscy, że aktywnie śledzę forum. "Forum" pisane dużą literą. Jeśli nie codziennie, to co kilka dni, pojawiają się nowi użytkownicy, wystarczająco młodzi, żeby nie mieć wolnego dostępu do internetu a odpowiednio, według nich, dojrzali by zabrać się za tworzenie tulpy. Czy oni rozumieją, co robią? Pojawia się masa dzienników, z których dowiaduję się, że nowi tworzą tulpę: już 10 minut, zastanawiają się drugi dzień ale chyba to zrobią; mają tulpę miesiąc ale nie wiedzą, co z nią robić. Nie mówię, że to źle, bo w pewnym sensie dobrze, że starsi stażem ode mnie (i ja wtrącająca się pomiędzy ich pełne wiedzy wypowiedzi) mogą w pewnym stopniu kontrolować wyczyny młodszych. Co mnie nieco irytuje to to, że zamiast zająć się tulpami - towarzyszami życia, niby przyjaciółmi - dzieciaki opisują swoje przygody tak, jakby zdarzyły się naprawdę, jakby zupełnie zatraciły się w miejscach, które nie istnieją; przekładają wyczyny swoje i tulp na czyny rzeczywiste. Tak, jakby nie potrafiły oddzielić fikcji od rzeczywistości. Nigdy nie powiem, że zapał, jaki wykazują, jest niewłaściwy - wydaje mi się, że to może być choćby dla tulpy podbudowujące, wspomagające w pewnym stopniu jej rozwój albo chociaż przeszkadzające jej się nudzić. Nie mam możliwości sprawdzenia tego z pierwszej ręki, ale tak mi się wydaje. Cholera, nie chcę być subiektywna, wolę opisać to z różnych stron jednocześnie, ale muszę zająć stanowisko, które sobie z góry założyłam. Dzieciaki zabierają się za całą tę zabawę i dla nich to faktycznie jest tylko zabawa - co będzie, kiedy skończą im się pomysły na rozrabianie w wyobraźni? Co zrobią, kiedy zdadzą sobie sprawę z tego, że tulpa ma również trochę wspólnego ze światem zewnętrznym a nie tylko z wyobraźnią?










