Dziś po raz pierwszy w święto zmarłych szukałam opuszczonych cmentarzy bez ludzi, w Powidzkim Parku Krajobrazowym.
Misja była taka, by oprócz dzikich plaż i lasów znaleźć zaniedbane cmentarze. Udało się w okolicy znaleźć pięć. Trzy ewangelickie, jeden ewangelicko-augsburski i jeden żydowski w lesie (tam właściwie tylko kawałek jednej macewy). Jeden z nich był na polu, zapomniany przez wszystkich, całkowicie zarośnięty roślinami. W miejscu innego ktoś ma dziś podwórko... Na dwóch udało się zobaczyć te nagrobne zgliszcza. Puzzle z rozbitych nagrobków stały się dla mnie symbolem tego święta.












