Borys od samego początku wczuł się w nowe życie, pomagając Beci ze wszystkimi problemami, które miała w oazie.
Dzięki temu Becia mogła wstać na czystą, ogarniętą oazę, której nie mogłam naprawić od kilku simowych dni przez jej zwalone statystyki <3
A z radością poszła kopać... Ale no fart miała jak zwykle.
Ponieważ, z powodu tego wariatkowa, skarb nie był już jej najważniejszym priorytetem, zaczęła szukać pracy.
Ponieważ dostępny był krytyk kulinarny - to postawiłam na niego. Uważam, że to zabawne, żeby sim smażonego sera był krytykiem, kiedy nic mu nie smakuje poza smażonym serem XD
Od razu zaczęłam ją uczyć pod awans - jeśli pojawią się dzieci, będzie nas czekać dużo wydatków... Znaczy teraz im nie planuję, ale no kiedyś trzeba będzie.
A Borysowi dałam z łapki poszukiwacza przygód bo bardzo chciał... No i bo był koksem. CO ZA UMIEJĘTNOŚCI!!
Zainwestowałam też w końcu w kawałek ziemi do uprawy - przyda się na kolejną zimę, żeby mi znów simowie nie zamarzali...Ponieważ obawiam się, że do tego czasu nie skończę tego challenga, a chcę mieć kim go robić XD
Zdałam też sobie sprawę, że ona nigdy nie będzie szczęśliwa z tą aspiracją, ponieważ do kanapek ze smażonym serem trzeba piekarnika... Lepiej kop ten skarb, jeśli jeszcze chcesz wiedzieć, jak smakuje szczęście.
Miałam nadal zablokowane pragnienie z lemoniadą, więc chociaż trochę mogłam ją podboostować.
Na pocieszenie, na koniec dnia pozwoliłam im... Pobujać się w hamaku ;)