NTLive Hamlet...z malutką przygodą...
A więc tak. Ja, mój brat i jego żona wybraliśmy się do kina na Hamleta. Jednakże, mój braciszek, nie wiedzieć czemu, ubzdurał sobie, że jedziemy do kina w Katowicach a nie w Zabrzu. Gdybym mu o tym nie przypomniała, mogło by być cienko. Ale zjechał na średnicówkę i byliśmy już na dobrej drodze do kina.
No nie do końca, za wcześnie zjechał, co spowodowało, że wpakowaliśmy się w zamknięte ulice, wszak w Zabrzu są prowadzone prace remontowe ulic i torów.
Skręcił w jakąś ulicę i chyba z dobre 5-10 minut jechał, żeby wrócić na średnicówkę. Ale w końcu dotarł i znów jechaliśmy, tym razem zjeżdżając w odpowiednim miejscu. Ale na zegarku była już 6:50 a my wciąż jechaliśmy do kina.
Na styk bo o 6:59 zaparkowaliśmy pod kinem.
Co było najciekawsze, w tym kinie nie były podświetlone numery foteli. Dlatego gdy weszliśmy, było już ciemno. Tak więc usiedliśmy w rządzie pod ścianą, na trzech pierwszych wolnych fotelach i mogliśmy zacząć oglądać.
Na początku był wywiad z Benedictem Cumberbatchem, który krąży po internecie. Widziałam ten wywiad więc nie za bardzo się na nim skupiłam.
Po nim nastąpił pierwszy akt i typowe informacje, kto stworzył napisy itd.
Żeby nie spoilerować za bardzo osobom, które dopiero co pójdą na spektakl napiszę tyle, że w pierwszym akcie, było wiele takich momentów, które zapadną im w pamięć.
Sceny Hamleta z Poloniuszem, w szczególności, zabawa w wojnę przez Hamleta i “żołnierzykami”.
Przedstawienie, które Hamlet wyprawia dla wuja/ojca matki/ciotki i innych gości też jest genialne. A najbardziej to co po nim następuje. Ten płaszcz z napisem KING oraz t-shirt z Davidem Bowie. :D Aż się zastanawiam nad kupnem tego t-shirta. Taniec z Rosencratzem. Cudo. Czy tylko mnie się wydaje, czy Benedict Cumberbatch powinien wystąpić w Strictly Come Dancing?
Oczywiście zakończenie pierwszego aktu, ucieczka Hamleta i potyczka słowna z ojcem/wujem to majstersztyk. Końcówka rozbraja, kiedy Hamlet się żegna z ojcem/wujem :D
Zanim rozpoczął się akt II dowalili 20 minutową przerwę. Szczerze? Była ona niepotrzebna. Wiele osób zostało na sali i chciało oglądać dalej. Dosłownie jedna osoba poszła do toalety. Ale to dało mi czas zobaczyć, na którym miejscu siedzę. Na 1. No cóż, nie jest to jedenastka, ale było tak ciemno, że nie widziałam czy ktoś na naszych miejscach usiadł czy nie. Na początku akt I podszedł pan i ja chyba siedziałam na jego miejscu. Nie miał urazy, ba nawet mu pasowało iść usiąść na moje pierwotne miejsce. Bo siedział na samym środku sali wprost przed ekranem.
Rozpoczął się akt II. Wiedziałam o nim tylko tyle, że trwa z jakieś 55 min i ma zabawną scenę z grabarzem. I ta osoba, która mi o tym powiedziała nie myliła się. Ta scena po prostu wymiata. A widać było, że chyba Benedict Cumberbatch też nie potrafił powstrzymać śmiechu. Albo może on tylko grał? Ciężko stwierdzić. Ogólnie akt II był spokojniejszy, w tym względzie, że było mniej Hamleta w scenach, a więcej wuja, Ofelii, matki Hamleta i syna Poloniusza.
Każdy kto czytał Hamleta wie, jak się kończy. Więc spoilerem nie będzie, jak napiszę, że scena walki i śmierci Hamleta była dość ciekawie pokazana.
Muzyka w całym spektaklu była fantastyczna. Utwór, jak Hamlet wchodzi, grając na bębenku, jest super. Utwór grany, kiedy Hamlet ucieka, gdy go usłyszałam, przeszły mnie ciarki po plecach. A piosenka do której śpiewał grabarz :D Co tu dużo mówić. Po prostu padłam.
Podsumowanie.
Było wiele momentów i postaci, których nigdy nie zapomnę.
Moment, a właściwie momenty, które mi zapadły najbardziej w pamięć, to scena z żołnierzykami, ucieczka Hamleta oraz scena z grabarzem.
Postacie, które mi zapadły w pamięć POZA Hamletem to: Poloniusz, Horacy, Rosencrantz (który tańczył z Hamletem, albo to Hamlet tańczył z nim?) i oczywiście grabarz (no bo jak go tutaj nie zapamiętać i nie lubić?)
Czy polecam iść osobom niezdecydowanym? TAK! Bez dwóch zdań, jeśli lubicie sztukę, to jak najbardziej idźcie.
Mnie cały spektakl się bardzo podobał. Zaś mojemu bratu i jego żonie już nie. Czemu? Nie mam pojęcia. Wiedzieli na co idą, więc mogli się domyśleć, że będą monologi i długie opisy śmierci czy też innych sytuacji.
Ale grunt, że mnie się podobało. Aż chciałoby się iść jeszcze raz!












