Nieważki chuj
Bydło i powidło! Cios cyrklem w dupę to przy tym nic! Ciąża, poród, karmienie? Luzik! Mógłby ci się pawian huśtać na mosznie, a byłoby i tak lepiej niż to, co spotkało mnie dziś! Dobiegłam do domu rozedrgana, jakby mi ktoś kazał przesłuchać płytę Frontside do końca. A tak! Jak na spowiedzi powiem: gonił mnie dzisiaj przez trzy kilometry chuj jebany w stanie nieważkim! Dokładnie tak, nie ściemniam nic, z ręką na cycku przysięgam, ino sut mi z pomiędzy palców zerka i potakuje! Chuj unosił się w powietrzu i ciął w moim kierunku pirueta. Zaczęłam biec odruchowo, bo jednak latającego chuja wszystkie wyobrażamy sobie tak samo - ma skrzydła anioła i jaja okute w lśniącą zbroję. A ten nie! Widać od razu, że chuj bezdomnego, bo ani skrzydeł, ani hajsu. Jaja miał poupychane w donice, a na naplecie napis "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Biegłam, jakby goniło mnie sto chujów, a gonił jeden! Biegłam tak, że na Endomondo dostałam gratki od trzech typów w kalesonach! Och, jak ja biegłam! Myliłam trop, lecz wszystko na nic. Chuj był nieugięty. Łydy mnie się zrobili jak u kulturysty, a cyc furgotał pod pachą, ale nie dawałam za wygraną. Kto to wie, co mi taki chuj powie, jak mnie dogoni. A jak będzie chciał rozmawiać o problemach? Chujowe problemy - też mi pomysł na spędzenie mglistego wtorku! A jak będzie chciał ruchać? I kto go napędzi? Wszak dupy nie ma. Będę musiała sama się napocić. Nieważkiemu chujowi nie zaufam za grosz! Nagle zatrzymał mnie Marian! “Dokąd biegniesz?!” - zapytał władczo, jak tylko on potrafi. “Chuj mnie goni nieważki!” - krzyknęłam, ale było za późno. Chuj z całej siły plasnął Mariana w twarz, dupcył go w usta przez dwie minuty, po czym zmarniał i usnął. A Marian? Umarł, bo i tak nie miał nic w życiu do roboty. Teraz mi smutno, ale Marian miał w siatce cztery piwa, to sobie wzięłam na wieczór.














