Jak często masz ochotę tak po prostu zapłakać?
The Bowery Presents
h
NASA
Xuebing Du

No title available
𓃗
hello vonnie

PR's Tumblrdome
Monterey Bay Aquarium
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

No title available

@theartofmadeline
Cosimo Galluzzi
he wasn't even looking at me and he found me
EXPECTATIONS
KIROKAZE
d e v o n
YOU ARE THE REASON
Game of Thrones Daily

Kiana Khansmith

seen from United States

seen from Bangladesh
seen from Singapore

seen from Malaysia
seen from Bangladesh
seen from United States

seen from Canada

seen from United States

seen from Colombia

seen from T1
seen from Spain

seen from Netherlands

seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from Japan

seen from Argentina

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United Kingdom
@eibeis
Jak często masz ochotę tak po prostu zapłakać?
Za szybko “dorosłam”. Mam w głowie totalną potrzebę hedonizmu. Pierdolę moją ciepłą posadkę, umowę o pracę i zbawianie świata.
Chcę tańczyć w deszczu, jeść palcami, chodzić boso i nic nie musieć.
mam ochotę usiąść i zapłakać
nothing new
Za każdym razem płaczę krócej.
Praca wysysa ze mnie uczucia.
Wszystko jest mechaniczne.
Chciałabym umieć się nie angażować.
Tak po prostu się zakochałam. Niespodziewanie. Niepewnie. Czule. Teraz rozumiem, co to znaczy bratnia dusza. Jest tak pięknie. I tak intymnie. I po cichutku. Powolutku.
Za 13 dni idę na randkę. Chciałabym być perfekcjonistką.
I feel sad all of a sudden. Sad for the time I’ve lost and wasted. Sad for the dreams I can’t achieve. Sad for not being as good as I want to be. Sad for being ill. Sad for comparing myself to people who are better.
w sercu mieć dobro, a w głowie trochę dzikiego porno
trochę Cię nienawidzę i trochę Cię chcę
life is too short to pretend you don’t like getting choked during sex
missing the way you taste
To nieprawda, że kobiety z natury są monogamiczne. To społeczeństwo narzuca im monogamię, tłumacząc, że jest ona dla ich dobra.
Pokolenie Ikea
chujowo ale bojowo
Życiowy krok w tył. Zawodowy krok w przód. Wracam do mojego miasta rodzinnego. Porodówka stanęła przede mną otworem. Jest mi bardziej smutno niż radośnie. Kocham Poznań, kocham moje mieszkanie, kocham koty pod blokiem, kocham ludzi z mojej dotychczasowej pracy, kocham wieczory z moją M., kocham Jego, kocham moich kochanków, kocham współlokatorów. Ciężko mi się z tym teraz rozstać.
Ale porodówka.
Ponowne mieszkanie z rodzicami z pewnością wyleczy mnie ze wszystkich nałogów.
Zakończyłam związek. Jest chujowo.
Obiecałam sobie, że nie będę marudna. Nie będę zadręczać innych swoimi problemami. Tak więc chyba muszę popaść w odwieczne milczenie. Nie mam siły płakać, a chcę. Czuję gorycz i niechęć do wszystkiego. I nie ma niczego, co poprawiłoby mi humor. Ani nikogo.