Pabianice mają bardzo ładny cegiełkowy dworzec z dużymi oknami. Na pewno spodoba się każdemu miłośnikowi kolei, bo jest w dobrym stanie i wygląda bardzo klimatycznie. Jest tu kasa biletowa komunikacji miejskiej, która sprzedaje także bilety kolejowe. Jak na moje okolice, to współpraca nadzwyczajna, bo na Dolnym Śląsku to chyba nigdzie taka współpraca się nie udała.
Na ile oodejrzałem prz szybę, to w bocznym pomieszczeniu chyba kiedyś był jakiś lokal gastronomiczny, bo zabudowa, która tam pozostała sugeruje, że stał tam bar. Chociaż teraz nie ma blatów, ani czegokolwiek innego, to jednak chyba nie zawsze tak byłombMoże w przyszłości ktoś zdecyduje się na prowadzenie tu gastronomii, bo naprawdę miło by się tu siedziało.
Aby coś zjeść, na szczęście nie trzeba jednak daleko od dworca odchodzić. Już sprzed dworca zauważyłem po drugiej stronie ulicy napis Pierożek. Jak się okazało, to taki nowoczesny bar mleczny. Ale mimo nowego wystroju, nadal przy kasie zamawiamy i płacimy, a potem z kwitkiem idziemy po odbiór do kuchennego okienka.
Ceny trochę wyższe niż w barach mlecznych, do jakich jestem przyzwyczajony, ale na pewno niższe niż w restauracji. Może w aglomeracji łódzkiej takie po prostu są, 30-40 zł za obiad. Ale obiad domowy, mój mielony na bieżąco smażony, puree ziemniaczane smaczne. Tylko surówki trochę zbyt słodkie jak na mój gust, szczególnie marchewka i kapusta z chyba z jabłkiem też trochę dziwna.












