{Joy x Chorong} - Lunch
Wstawanie wczesnym rankiem prawdopodobnie nie należało do najprzyjemniejszych czynności żadnego normalnego człowieka. Podobnie było też z Chorong. Z jękiem ściągnęła z siebie cieplusią kołdrę i po odbyciu porannej toalety i zabraniu ze sobą z pokoju wszystkich potrzebnych rzeczy na trening, udała się do kuchni, gdzie szybko pochłonęła tosta przygotowanego przez jej matkę, a drugiego chwyciła w dłoń i ruszyła na autobus. Przeżuwając ten skromny posiłek, z przymkniętymi oczami, gdyż nie zdążyła się przebudzić do końca, powoli uświadamiała sobie zadania na dziś. Najpierw czekały ją półtora godzinne zajęcia z japońskiego, a następnie dykcja. Jedne z przyjemniejszych zajęć, jednak Chorong coś nie pasowała. Zerknęła na pozostały kawałek między palcami i olśniło ją. Tak! Dzisiaj się widzę z Joy! Była podekscytowana, bo jak na razie nie miała jeszcze okazji z nikim dłużej porozmawiać niż parę minut, z czego większość zaliczała się do przywitania. Wiedziała, że dopóki nie zapozna się z ludźmi z wytwórni, będzie się tam czuła nieswojo, dlatego tak istotnie wydało jej się to spotkanie. Obudzona tą krótką informacją, z uśmiechem na twarzy powędrowała na zajęcia. Wystarczyło coś tak subtelnego, a człowiek od razu wprawiał się w dobry nastrój. Zajęcia też przepłynęły jej w miarę pomyślnie. Była zdania, że na początek dnia bardziej by jej się przydała dykcja, by z już rozgrzanymi ustami, móc spokojnie ćwiczyć wymowę zagranicznych słówek, jednak nie ona była tutaj od ustawiania grafiku. Gdy już skończyła poranne zajęcia, nadeszła oczekiwana pora lunchu. Skierowała się w stronę umówionego wyjścia i mając nadzieję, że dobrze trafiła, usiadła na krzesełkach, które były ustawione wzdłuż ściany. Był to jej dopiero drugi dzień, więc obawiała się, że mogła pomylić drzwi i teraz znajduję się przy złych. Oby nie okazało się to prawdą. dexjoy










