#8 Weekendowa pigułka
Technologia
Na MyApple pisałem w tym tygodniu o tym, że w iTunes jest już ponad 800 mln kont, a także o premierze większego iPhone'a, która może się opóźnić. Napisałem również felieton o Pono Neila Younga i ewentualnej odpowiedzi Apple na ten produkt.
Apple opublikowało wyniki finansowe za drugi kwartał. Możecie o tym przeczytać w tekście Michała Masłowskiego.
Moves zostało przejęte przez Facebooka. Naprawdę nie rozumiem zakupów Zuckerberga, który zamiast skupić się na rozwoju swojego pierwszego dziecka kupuje firmy płacąc akcjami, a tym samym pozbawiając się wpływów we własnej firmie, jeśli dobrze myślę. Z drugiej strony ich wyniki finansowe pokazują, że zarabiają coraz to więcej pieniędzy. Czas pokaże, czy Facebook z Markiem na czele wybrali dobrą drogę.
Na polskiej scenie portali technologicznych dominację utrzymuje od pewnego czasu Antyweb i Spider'sWeb. Ze względu na ten stan rzeczy redaktorzy tych serwisów pozwalają sobie na tworzenie słabych tekstów, brak korektora, czy redaktora naczelnego, który by to wszystko nadzorował, a tematyka tekstów jest tworzona tylko pod "klikalność". Wbrew temu, co Przemek Pająk mówił w ostatnim wywiadzie, w Polsce jest miejsce na trzeci serwis technologiczny. Z rozbudowanym forum, profesjonalnie prowadzony, skupiający ludzi, którzy zrobią coś więcej niż przetłumaczą tekst z TechCrunch i napiszą felieton, że Apple się kończy podając durny powód. Z chęcią znalazłbym się w gronie ludzi, którzy taką trzecią siłę by utworzyli i jestem pewien, że czytelnicy szybko doceniliby profesjonalne, a nie "onetowe" podejście do prowadzenia serwisu. Obecnie Antyweb usuwa komentarze, w których zwraca się uwagę na błędy (oczywiście tych błędów nie usuwając). Piękna sytuacja. Chcę jednak powiedzieć, że na obu serwisach znajdują się teksty oraz redaktorzy, którym nie można odmówić profesjonalizmu. Szkoda, że przyćmiewają ich pracę stojące obok marne artykuły.
Kultura
Todd Terje mnie zaskoczył. W kręgu muzyki elektronicznej wciąż mam sporo do nadrobienia, a wiele kultowych wręcz albumów czeka na mnie w iTunes. Miałem jednak do czynienia z brytyjską elektroniką (The Chemical Brothers, The Prodigy), francuską (Justice, Daft Punk), a ostatnio pochłonęła mnie ta skandynawska, w której eksponowanie syntezatorów strasznie mi się podoba. W zeszłym roku sporo słuchałem The Knife, a następnie solowego albumu wokalistki Fever Ray. Teraz przyszła pora na Norwega - Todda Terje. Czerpie on z disco w najlepszym wydaniu, a także ze współczesnej elektroniki i nowoczesnego sprzętu. Zadebiutował on w tym roku ze swoim pierwszym longplayem It's album time, który jest płytą od początku do końca kompletną. Już wcześniej na singlach i EP można było zauważyć, że facet ma niesamowity talent do tworzenia utworów, które posiadają wyraźny motyw, ale poprzez dynamiczne zmiany instrumentalne płyną do przodu nie nudząc. Jest to nagminne wśród początkujących twórców, tworzą oni często świetny motyw przewodni utworu, ale poprzez zapętlenie go w nieskończoność ich dzieło staje się szybko nużące. Terje unika takiej nudy. Co więcej, tutaj każdy utwór jest wyjątkowy. Dolorean Dynamite pędzi niczym samochód w grze video z końca lat 80', Inspector Norse jest iście klubowy, a teledysk do utworu idealnie obrazuje, jak działa na słuchacza, John and Mary to zaś... ballada z interesującym wokalem. Każdy utwór jest inny, nie spotkałem się z takim zróżnicowaniem od albumów Cortexu (swoją drogą świetnej, funkowo-jazzowej grupy, z której Terje chyba też czerpie inspiracje). Podsumowując - dorobek Todda Terje polecam nie tylko fanom elektroniki, ale każdemu, kto che się dobrze bawić słuchając muzyki, ale jednocześnie ma ochotę, na coś tak dobrego, że nie będzie wstydził postawić się płyty na półce. Ocena longplaya to 9/10.
Rolling Stone upadło. Magazyn, który kiedyś przeprowadzał świetne wywiady z muzykami, ich recenzje niszczyły albo wynosiły na tron muzyków teraz przeprowadza wywiady z gwiazdkami porno, jest zasypany reklamami, a recenzje gnieżdżą się na dwóch stronach i są po prostu kiepskie.
Wokalistka Portishead nagrała cover piosenki Black Sabbath, z albumu Black Sabbath, zespołu Black Sabbath, czyli jak to napisał Rolling Stone w latach swojej świetności - hymnu nieświętej trójcy. Sami zobaczcie jak jej wyszło, Moim zdaniem brakuje w jej wykonaniu tego strachu, który towarzyszy oryginałowi.
Moje zdjęcie zajęło 4 miejsce w konkursie organizowanym przez panifotograf i printu.pl. Wiedziałem, że rzepak to fajna sprawa :)
I jeszcze zdjęcie, które choć nie wygrało, to podoba mi się bardziej niż powyższe.
Zapraszam do obserwowania mnie na Twitterze, Facebooku i Instagramie.
















