Poznałam niezwykłą osobę. Widziałyśmy się bodajże trzeci raz. Zawsze jest z mężem. Trzydzieści pięć lat na scenie Operetki Wrocławskiej. Teraz ma 95 lat. Uśmiechnięta para. Rozmawiałyśmy, wzięła mnie delikatnie za rękę i tak, trzymając się za rękę, rozmawiałyśmy dalej. Spotkamy się niebawem.
Kobieta wychodziła z budynku z rowerem. Na ramie logo Reebok. Przystanęłam, przeprosiłam i powiedziałam, że nie wiedziałam, że Reebok produkuje rowery. Ona, że nie wie, ma go za pół ceny, gdy coś się z nim działo nikt nie chciał naprawiać, że badziewie takie i w ogóle. Znalazła mechanika niedaleko mojego domu, zawsze jej przy rowerze pomajstruje. Jeździ nim cały rok od piętnastu lat.
Zimne poty mnie wkurzają. Raz zimno, raz gorąco a specyfików z dziurawcem nie mogę brać, bo antydepresanty. I inne smaczki. Fajowo ujowo.









