Program HALT
Przygotowując materiały na jedną z sesji terapii grupowej, znalazłem w internecie – na stronach akcji.sos – tekst o planowaniu i rozliczaniu dnia. Dobrze napisany, konkretny. Przeglądając go zatrzymałem się dłużej na następującym fragmencie:
„Ważne jest, abyś znał i stosował przy planowaniu dnia – PROGRAM NA 24 GODZINY oraz PROGRAM „HALT”. Bez tych dwóch programów nie masz szansy na jakąkolwiek zmianę"*
Spodobało mi się, że drugie zdanie jest tak bezpośrednie i kategoryczne. Pomyślałem o tym, że pacjenci notorycznie nabierają przekonania, że akurat oni nie muszą planować dnia koncentrując się na najbliższych dwudziestu czterech godzinach, a program HALT jest wprawdzie co do zasady słuszny, jednak nic wielkiego się nie wydarzy, jeżeli pozwolą sobie na odstępstwa. Na przykład na regularne niewysypianie się, chodzenie głodnym przez większość dnia, ignorowanie własnej złości, czy samotne spędzanie wolnego czasu.
Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale przypuszczam, że po prostu ludziom dorosłym niezmierną trudność sprawia przyjęcie do wiadomości, że w związku ze zdiagnozowanym uzależnieniem stoją przed koniecznością traktowania siebie jak dzieci w tych kilku, z pozoru banalnych sprawach:
„Zjedz śniadanie, Grażynko i weź ze sobą jakąś kanapkę, bo obiad w zasadzie będzie już kolacją”;
„Rozumiem, że się złościsz Krzysiu, ale to teraz nic nie zmieni. Pan przed tobą szuka miejsca parkingowego, dlatego tak wolno jedzie.”;
„Niedobrze Tomku, że nie masz żadnych konkretnych planów i chcesz spędzisz weekend sam z telefonem i laptopem. Przypomnij sobie, czym przez ostatnie lata się to kończyło”;
„Zobacz Basiu, jest już prawie 23:00. Wstajesz do pracy o szóstej i zostało ci niespełna siedem godzin snu, a ty idziesz do łóżka z telefonem, by oglądać filmiki z kotkami i nic nie wnoszące do twojego życia relacje ludzi, którzy ani trochę cię nie obchodzą. Nie wyśpisz się, to po prostu niemożliwe”.
Owszem, podane przykłady są może trochę przerysowane, jednak co do zasady w taki mniej więcej sposób powinien wyglądać dialog wewnętrzny osoby uzależnionej. Wynika to stąd, że nawrót choroby nigdy nie pojawia się bez powodu, a zaniechanie dbania o siebie na tak elementarnym poziomie jest wręcz nagminną jego przyczyną. Nagminną i równie nagminnie bagatelizowaną.
Dlatego właśnie nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że planowanie (bardzo) krótkookresowe i przestrzeganie kilku prostych zasad jest warunkiem koniecznym zmian. Nikt zatem, kto naprawdę chce zacząć żyć na trzeźwo nie powinien ich ignorować.
*http://alkoholizm.akcjasos.pl/temat-nr-5-planowanie-i-rozliczanie/












