Etniczność jest czymś, co ludzie robią, nie zaś czymś, co mają.
Brian Porter-Szűcs „Całkiem zwyczajny kraj”
seen from Germany
seen from China
seen from Canada

seen from United Kingdom
seen from Indonesia
seen from China
seen from Netherlands
seen from Canada
seen from Netherlands

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from Netherlands
seen from China
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from Germany
seen from China
seen from India
seen from Germany
Etniczność jest czymś, co ludzie robią, nie zaś czymś, co mają.
Brian Porter-Szűcs „Całkiem zwyczajny kraj”
"To, że ktoś jest inny nie znaczy, że nie zasługuje na szacunek."
- Jodi Picoult, "Małe wielkie rzeczy"
Pamietam złość i przerażenie mojej przyjaciółki kiedy po weekendzie u niej a właściwe po moim powrocie od niej nie napisałam, że dotarłam do domu. Po jakieś godzinie zadzwoniła do mnie a ja odebrałam nie wiedząc co się zaraz stronie. Na początku była szczęśliwa, że odebrałam a później zaczęłam na mnie krzyczeć dlaczego nie napisałam jak wróciłam do domu bo przecież o to prosiła. Wydawało mi się, że tak się tylko mówi, "napisz jak będziesz w domu", "daj znać jak dojedziesz wyjdę po ciebie na parking". Myślałam, że to jest coś co wypada powiedzieć, ale nikt nie bierze tego na poważnie. Myliłam się. Wychowałam się na wsi, więc taka straszna rzeczywistość, w której kobiety boją się wracać same nocą do domu jakoś mnie ominęła. Nie musiałam się o to martwić bo tu wszyscy się znali i owszem była jedna ulica, którą omijałam kiedy już się ściemniło, ale nigdy nie zastanawiała się dlaczego. Mama powiedział mi po prostu kiedyś, żeby tamtędy nie chodziła, że lepiej iść na około niż tamtędy. Jest tam sklep, nie ma lamp, więc jest ciemno a wieczorami zbierają się tam miejscowe pijaki. Mama nie chciała żebym tamtędy chodziła bo się bała. Niby wiedziała, że nic mi się nie stanie, ale pomimo to nie chciała żebym tamtędy chodziła bo w głębi serca bała się o mnie. Bo przecież samotna dziewczyna idącą ulicą musi się bać. Pamiętam, że od zawsze denerwowało mnie w szkole, że to zawsze dziewczynką zwracało się uwagę. Bo to za krótka spodnicza, za duży dekolt, za bardzo pomalowana... Nawet kiedyś w gimnazjum zapytałam dlaczego nie mogę ubrać w czerwcu których spodni a chłopcy mogą. Usłyszałam, że pokazuje wtedy nogi i rozpraszam. Wkurzyło mnie to bo nikt nigdy nie zwrócił uwagi jakimś chłopu nie możesz się tak na nią patrzeć, ale zawsze tej dziewczynie, która czuła na sobie spojrzenie tego chkopka. To zawsze dziewczyna musiała się dostosować, ograniczać i strać "nie prowokować". Co to wgl znaczy "nie prowokować"? Dlaczego kiedy mnie uczono czego nie wolno mi robić, nie uczono tego samego chłopców. Dlaczego nie zwracano im uwagi, że patrzenie jest nie odpowiednie, że zaczepianie samotnej dziewczyny na ulicy wcale nie jest zabawne i normalne... bo przecież ona go sprowokowała. Nie rozumiem jak w XXI w wciąż uprzywilejowani są mężczyźni, kolor skóry wciąż stanowi problem, wyznawan religia prowadzi do prześladowań a pochodzenie, czyjeś korzenie do strasznych podziałów i przemocy. Czy my na prawdę nie potrafimy sobie z tym poradzić. Czy na prawdę wciąż większość ludzi uważa się za lepszych bo są biali, bo są mężczyznami? Czy na prawdę zaczynamy o tym mówić kiedy jest za późno bo już doszło do tragedii? Edukaj syna, mówi dzieciom, że kobieta całująca kobietę nie jest niczym złym, że maja wybór by być sobą, być tym kim się czują i nikt nie maja prawa tego wyboru nikomu odbierać. Powtarzaj im, że kolor skóry nic nie oznacza, nic nie zmienia, że każdy jest równy, nikt nie jest lepszy i nie ma ludzi gorszych. Zacznijmy niszczyć podziały, które sami stworzyliśmy zanim te podziały zniszczą nas.
W zbiorowej odpowiedzi dla osób rozpaczających nad świętym prawem własności w getcie Minneapolis, gdy płonie świat. Przypominamy tylko, że żyjecie na planecie, gdzie garstka miliarderów posiada majątek równy biedniejszej połowie ludzkości, a za ok. 20 lat naszej cywilizacji grozi upadek, bo obecny system ekonomiczny doprowadził do masowego wymierania gatunków, a stan klimatu do granicy przetrwania człowieka.
Ubolewanie, że biedacy ukradli ileś laptopów, a komisariat (gdzie wielu z nich było torturowanych) stanął w płomieniach, jest, delikatnie rzecz ujmując, NIE NA MIEJSCU, bez względu na to, jak takie działania oceniacie. To trochę jakby na pogrzebie ofiary morderstwa ludzie byli wściekli nie na mordercę, ale tego niesfornego dzieciaka sąsiadów, co akurat rzucił kamieniem w płot. To się nazywa mieszczańska moralność. Mówimy tu o ludziach doprowadzonych do ostateczności, manifestacyjnie zatrzymywanych i przesłuchiwanych przez policję, poniewieranych przez wymiar sprawiedliwości, szczutych przez media, pracujących za głodowe stawki i pozbawionych podstawowej opieki zdrowotnej. Im naprawdę nie zależy i nie ma co się dziwić. Gdy walczysz o przetrwanie, moralizowanie masz głęboko gdzieś. To PATOLOGICZNY SYSTEM jest do zreformowania/zniesienia, zamieszki to tylko jego marginalny produkt uboczny.
PS.I Nie wiem, gdzie kto uczył się historii i jakie miał oceny, ale jeśli czytaliście jakikolwiek podręcznik poziomu licealnego, okazuje się, że - czy chcemy tego, czy nie - zmianę społeczną przynoszą NIEMAL ZAWSZE GWAŁTOWNE PROTESTY, których ubocznym skutkiem jest to, że jakiś budynek spłonie i jakiś sklep zostanie okradziony. Od Boston Tea Party, przez wszelakie rewolucje, sufrażystki, ruchy antykolonialne, Czarne Pantery, mur berliński, Stonewall, Solidarność i można tak wymieniać w nieskończoność. Zawsze byliśmy i jesteśmy przeciwko stosowaniu przemocy, ale też nie możemy zgadzać się na zakłamywanie historii. Czy nam się to podoba czy nie, dopóki jakiś ruch społeczny skupia się na zbieraniu podpisów i malowaniu banerów, jego wpływ jest zazwyczaj marginalny. Gdy protest jest wystarczająco gwałtowny, sprawa trafia do debaty publicznej i zaczyna się potencjał zmiany.
PS.II W temacie pokojowych protestów. W ciągu ostatnich 8 lat złożono 2600 zażaleń na postępowanie policji w Minneapolis. W efekcie zdyscyplinowano 12 gliniarzy. Najsurowszą karą było 40-godzinne zawieszenie.
Na koniec klika tekstów pod rozwagę :https://www.latimes.com/opinion/story/2020-05-30/dont-understand-the-protests-what-youre-seeing-is-people-pushed-to-the-edge https://www.jacobinmag.com/2015/01/when-rioting-is-rational-ferguson/ https://truthout.org/articles/without-anger-over-inequality-and-lynchings-we-have-no-hope-for-democracy/ https://www.versobooks.com/blogs/4729-the-problem-is-not-overpolicing-it-is-policing-itself
Kimseyi ne ırkına göre nede dinine göre ayıramazsıniz. Hepimiz insanız. En çokta küçük çocukların beynini yıkamaktan vazgeçin! Onları psikolojik şiddete maruz bırakıyorsunuz.
Uprzedzenia są tylko przekonaniami, nie faktami.
Julia Cameron, Droga artysty (<- cudowna książka, mogąca odmienić życie i pomagająca odnaleźć siebie!)
This is going to be one of my last non-queued Tumblr posts because I need a short mental health break.
Kasia Łaska (Elsa's Polish voice actor) is racist. Saying all lives matter specifically ignores the lifetime struggles of black people and their movement to not be victims of police brutality and fight the massive injustice that they face. That's why it's racist.
I'm very disappointed in her because I always thought she was a good and nice person until I was proven wrong.
Napiszę to dla moich Polskich obserwatorów. Kasia Łaska jest rasistką. "All lives matter" ignoruje tę mękę przez którą czarni przechodzą przez całe życie. Ignoruje ich zmagania którą żeby nie zostali zabici przez policję i nie stać się ofiarami policyjnej brutalności. Dlatego to powiedzenie jest rasistowskie.
"Dlaczego, jeżeli jest tylko jeden rodzaj ludzi, nie ma między ludźmi zgody? Jeżeli wszyscy są tacy sami, dlaczego starają się być inni, żeby pogardzać sobą nawzajem?"
- Harper Lee Zabić drozda