Mushroom risotto, rocket pesto, tomato and tomato salad, balsamic vinegar…..
#hotd#daeron targaryen#helaena targaryen#daemon targaryen#aemond targaryen


seen from United States

seen from Canada

seen from Germany

seen from United States
seen from United States
seen from Netherlands
seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from United States
seen from Singapore
seen from United States

seen from United States

seen from Argentina
seen from Argentina

seen from United Kingdom
seen from China
seen from China
seen from United States
seen from United States
Mushroom risotto, rocket pesto, tomato and tomato salad, balsamic vinegar…..
Kanapki z pieczonym burakiem, mozzarellą i pesto z rukoli i pestek słonecznika
Niektórzy znajomi lub czytający tego bloga wegetarianie i weganie pytają mnie jak to jest, że popieram inicjatywy na rzecz zwierząt hodowlanych - takie, jak Koniec Epoki Klatkowej Compassion in World Farming - a jednocześnie jem mięso.
Cóż, jem mięso od dzieciństwa. Smakuje mi i ma wiele wartościowych składników. Nie przechodziłam przez nastoletnio-młodzieńcze emocjonalne bunty odrzucające mięso, ominęło mnie to. Patrzyłam na przyjaciół i znajomych, którzy - z powodów ideologicznych bądź innych - angażowali się w temat, potem z niego rezygnowali, albo zostawali w nim na lata, lecz nie miało to na mnie żadnego wpływu. Może dlatego, że jestem raczej odporna na podmuchy trendów i zjawisk (co wcale nie znaczy, że ich nie śledzę), zwłaszcza tych, które wieją zbyt mocno? Im mocniej, tym bardziej się opieram. A weganizm od dekady duje niczym Huragan Katrina lub Andrew.
Jest jednak taki aspekt spożywania mięsa i produktów odzwierzęcych, którego nie akceptuję i - jeśli mogę - ograniczam uczestniczenie w nim. To przemysłowa produkcja zwierząt. Tak, produkcja. Z hodowlą masowe wytwarzanie zwierząt nie ma nic wspólnego. Traktowanie ich jak przedmioty, które spełniają funkcję wyłącznie użytkową, jak kapcie, czy odkurzacz, jest niehumanitarne.
Skoro odbieram zwierzętom życie po to, aby je zjeść - a nie jest to decyzja pozbawiona skrupułów - to chcę by nie spędzały całego swojego życia w klatkach, boksach i kojcach, nie były karmione pokarmami nieprzystosowanymi do ich układów trawiennych, nie wytwarzały jaj, mleka i młodych, jak maszyny w fabryce, nie były zabijane przy zachowaniu świadomości, w brutalny lub przedłużający się sposób.
W polskiej ustawie o ochronie zwierząt jest zapisane: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę” (art. 1), a także: „Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania” (art. 5).
Konsumpcjonizm nas otumanił i popchnął do wielu barbarzyńskich praktyk, ale wierzę w powrót do przeszłości. Inaczej, wierzę w powrót do miniskal, bo makroskale się nie sprawdziły. Za dekadę, dwie, trzy?
Tymczasem cieszy mnie, że bez większego zachodu mogę kupować jaja wolno chodzących kur, a mięso od poszerzającego się grona uczciwych gospodarzy. Jeśli trzeba - a trzeba - zapłacić więcej, to płacę. Nie dlatego, że mam za dużo pieniędzy, albo chcę błysnąć przed znajomymi, nic z tych rzeczy. Wierzę, że jest ono lepsze jakościowo i moralnie. Jem go zdecydowanie mniej niż kiedyś i staram się wykorzystywać resztki.
Trzymam się wykładni Michaella Pollana z książki “W obronie jedzenia. Manifest wszystkożerców”, którą najkrócej na świecie scharakteryzowałabym tak: jedz wszystko, z umiarem, unikaj produktów zawierających więcej niż pięć składników lub składniki, których nie możesz wymówić.
I jeszcze jedno. Szanuję wszystkich wegan i wegetarian, bez względu na to, co nimi powoduje.
Składniki:
Pesto z rukoli duża garść rukoli 2 łyżki nasion słonecznika mały ząbek czosnku 2 łyżki tartego parmezanu łyżka soku z cytryny 3-4 łyżki oliwy z oliwek e.v. sól i czarny pieprz do smaku
kilka kromek żytniego chleba 2 pieczone buraki ćwikłowe duża kula mozzarelli (lub dwie mniejsze) 3 plastry prosciutto
Wykonanie:
Pesto z rukoli Na patelni uprażyć nasiona słonecznika. Przełożyć do moździerza lub blendera. Dołożyć z grubsza posiekany czosnek, ser i rozetrzeć na pastę. Dodać resztę składników i ponownie rozdrobnić na gładką pastę. Dosmakować solą i pieprzem.
Kromki chleba posmarować masłem, położyć po kilka listków rukoli, na to plastry mozzarelli i buraka. Na połowę kanapek ułożyć zwinięte w róże plastry szynki. Na wszystkie kanapki wyłożyć łyżeczką pesto.
Making rocket pesto with the self seeded rocket from the plot - wash a large handful of leaves, add a small handful of flaked almonds, two or three good slugs of olive oil, a pinch of salt and a grating of hard cheese. Blend to a semi-smooth paste and add more oil to loosen if needed. It should store in the fridge for several days.