W końcu mam cel w życiu.
Wymyśliłam sobie, że na emeryturę zamieszkam na Kociewiu. Pierwsza wersja to domek w lesie na odludziu. Ale potem pomyślałam, że będę już stara i będę potrzebowała lekarza blisko, czasem może szpital... I tak myślę, że jednak w mieście w mieszkaniu. Z czapy ogrzewanie, remonty dachów i inne zielone łady.
Potem S. stwierdził, że on jednak woli Warmię, bo tam się wychował. No i w sumie sielskie żyćko. Ale ja Kociewie kocham z tego samego powodu, co S. Warmię. No i uradziłam, że mieszkanie od października do kwietnia na Warmii, a domek letniskowy od maja do października na Kociewiu.
Ambitne plany jak na laskę bez hajsu xD








