sranie

#dc comics#batman#dc#bruce wayne#batfamily#dick grayson#tim drake#dc fanart#batfam

seen from United Kingdom
seen from Türkiye
seen from United States
seen from China

seen from United States

seen from Malaysia
seen from Greece
seen from India
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Malaysia

seen from Malaysia

seen from Malaysia

seen from United States

seen from Türkiye
seen from South Korea

seen from United States
seen from United States
sranie
srac mi się chce Dlaczego boisz się rozmawiać o rzeczach ludzkich? każdy sra
Gdyby nie sranie... To bym się zajebał
ugabuga
Gdy tylko to usłyszałem w radiu, to się posrałem. Piękne.
akarii
Nie dajcie sobie, drodzy państwo, srać w duszę
Prof. Stelmach
Za wysoko podtarty
Grzesiek został u mnie na weekend. Już miał wychodzić, ale powiedział, że jeszcze pójdzie się wysrać, bo z Chęcin do Koziej Woli ma 50 kilometrów i nieczęsto udaje mu się namówić kierowcę busa na postój. Zdarzyło mu się to tylko raz - wyznał tajemniczo, zamykając na haczyk do drzwi do wygódki. Zaraz poszłam do internetów i wyszperałam na YouTube. Faktycznie, jest film, jak pod Stąporkowem kędzierzawy metalowiec sra za przystankiem, ktoś filmuje zza szyby busa, słychać zdławione szepty, ktoś okrutnie się podśmiewuje. Grzegorz napina anus jakby podnosił 200 kilo, mordę ma czerwoną, spocona grzywka wije mu się po czole jak kropla atramentu wrzucona do wody, a on sra, defekuje jakby pisał poemat. Wypróżnił się jak Zorro, zakończywszy eleganckim zawijasem. Podtarł się jak pies z robakami – trąc dupą o krawężnik. Dłonią przygładził kędziory i w tym momencie film się urywa. Ze zdumieniem odkryłam w komentarzach, że wielu ludzi uznało te sceny za obleśne. Cóż obleśnego jest w oglądaniu zaradnego człowieka, jak sra na trasie Kielce - Kozia Wola? Fala solidarności z Grzegorzem targnęła mym wątłym ciałem - suty stanęły mi jak kolejka po iPhona i pierdnęłam z miejsca piczą. "Dobrze ci tam, Grzesiu?" - krzyknęłam w stronę wychodka. "Dobrze, Ola, dobrze, tylko wykąpać się będę musiał, bo za wysoko się podtarłem" - dobiegła mnie, wśród odgłosów jakiejś szarpaniny, odpowiedź. Kłamałam, że Grzegorz został u mnie na weekend. Zaraz poszłam na parter po Kazka, żeby wywlókł tego niedojdę ode mnie z kibla i wyrzucił na mróz. Stoję teraz w oknie i patrzę jak Grzegorz trze anusem o krawężnik. Rzuciłam mu przez okno papier ale tylko spojrzał na niego niemo. Stoję więc w oknie i płaczę. Kwilę z oczu i z pizdy. Kazek za to ma wszystko w dupie, stoi u mnie pod drzwiami, je chałkę z masłem i wali konia. Co ja zrobiłam... Rozpętałam coś, czego nie uda się powstrzymać. Biada!