It's got crunch.
seen from United States
seen from United States
seen from Germany

seen from Puerto Rico

seen from Brazil
seen from Germany

seen from United States
seen from Yemen
seen from Yemen
seen from China
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Türkiye

seen from Germany

seen from United Kingdom
seen from Belgium
seen from China

seen from Spain
It's got crunch.
Propsy dla mnie, bo ten rok naprawdę nie należał do łatwych.
znacie to uczucie, kiedy borykacie się z jakimś problemem i to was dosłownie przyciska i już nie macie siły sami tego znosić i aż was niesie, żeby do kogoś napisać, ale tego nie robicie żeby nie wyszlo, że jesteście egoistami albo jakimiś dziwiakami kurwa to tak ssie
A sírom fölött ne emlékbeszédet, hanem a tumblimat olvassák föl
some oc sketches of arya in and out of her stage attire ARDEN!!!
my uber selosong big baby.. sya rin daw cute
ten post jest dla mnie i bardzo chciałabym by dotarł on do mnie gdy będę mieć gorszy okres,
so w takich chwilach jak ta gdy przebywasz 27 dni na kwarantannie, jesteś praktycznie odcięta od świata najważniejsze jest byś znalazła swoje szczęście, god damn, oliwia jesteś i potrafisz- dasz radę, powtarzasz to sobie od tylu dni, ze czas uwierzyć. nie zatracasz się w swoim nieszczęściu, ale próbujesz znaleźć fakty, które cię cieszą. ale też robisz to, ofc nie myślisz o trapiących sprawach, lecz to wyjdzie i to dosłownie, gdy wyjdziesz z domu to wszystko co w tobie wyjdzie razem z tobą i zostanie opowiedziane.
ot tak taka uciecha zamykania ludzi na taki okres. nie jestem tuuurbo osobą aspołeczną lecz(o) kwarantanna niejako wymusza we mnie te myśli, oh shit nie wiem co będzie gdy wyjdę. chce wyjść, chce uciec, chce KURWA ŻYĆ
"Nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią, Nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie, Nie pytaj mnie, dlaczego myślę że, Że nie ma dla mnie innych miejsc..."
Myśląc sobie jak bardzo lubie marnować swoje życie na gównogierki, stwierdziłem że to jest dla mnie zbędne. Chętnie bym poleciał gdzieś do roboty choćby i za 1800/msc, gdyby to chociaż netto było. 7 godzin i mam 91 PLN, szkoda tylko że fiskus zabiera kurwa godzine roboty. Co tam, najwyżej wyjebie się to w waluty czy kruszcze. Może zyskają wartość po tych -nastu latach.
Fajnie by było gdyby wszystko zyskiwało wartość szybciej, ale tak to jest w tej republice bananowej której zachód jest niemiecki a wschód rosyjski. Planuje kiedyś spierdolić do Australii, mam tam jakąś rodzine i ponoć nie dotarły tam aż takie pokłady lewackiego spierdolenia. Liczę, że uda mi się to jak najprędzej spełnić. Narazie, czeka mnie gównopraca w burgerowni.