STEFAN DYMITER - CORORO
W maju przypada rocznica Jego urodzin, zmarł 2002.
Legendarny uliczny skrzypek, którego w latach 1990-2002 zawsze wypatrywałem odwiedzając mój ukochany wtedy Kraków. Zachwycał talentem, umiejętnościami, osobowością, niezwykłym uśmiechem. Mimo wielu nieszczęść, jakie go w życiu dotknęły, był zawsze gotowy dawać przechodniom radość i piękno cudownej muzyki płynącej z pod jego magicznych palców.
Był niewidomy,leworęczny, ale nie to stanowiło o jego wybitności. Grał mimo poważnego inwalidztwa kończyn górnych (również rąk i palców). Dźwięki łapał dwoma palcami (kciukiem i środkowym) z pozycji nachwytu, a smyczek trzymał wciśniętym między włosie i drzewiec,kciukiem. Czy jest jeszcze gdzieś taki skrzypek? 🤗🌷
"Najwyższy" dał Stefanowi talent - wybitny słuch muzyczny,ale pozbawił go narzędzi (sprawnych palców i nie tylko), aby mógł zaistnieć jako wybitny skrzypek. Grając "Czardasza Montiego" nie mógł wykorzystać wielu technik grania, bo nieszczęsny los odebrał mu te możliwości. Słuchając Cororo ("ślepiutkiego"), Zbigniew Wodecki miał łzy w oczach,bo wiedział, że ma przed sobą niesprawiedliwie potraktowanego przez los geniusza.
fot. Adam Drogomirecki







