NURNBERG / GERMANY / a commemorative postcard - Day of firemen.
seen from Türkiye
seen from Italy
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from Netherlands

seen from United States

seen from United States

seen from Belgium
seen from China
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Japan
seen from China
seen from United States
seen from Germany
seen from Singapore
seen from Germany
seen from Malaysia
seen from Ukraine
seen from Netherlands
NURNBERG / GERMANY / a commemorative postcard - Day of firemen.
"To przerażająco niesprawiedliwe, jeśli umierasz w trakcie dobrej historii, zanim dowiesz się, jak się skończyła. To znaczy, poniekąd każdy z nas umiera w trakcie dobrej opowieści. Swojej własnej historii. Historii naszych dzieci. Albo wnuków. Śmierć jest okrutna dla miłośników książek."
Joe Hill, strażak
Jesteśmy prężnie działającą i ciągle rozwijającą się jednostką Ochotniczej Straży Pożarnej w Woli Dalszej. Dbając o podnoszenie poziomu wiedzy i kondycji fizycznej druhów bierzemy czynny udział w ćwiczeniach gminnych, powiatowych, a także zawodach sportowo – pożarniczych. Ponadto chętnie angażujemy się...
Pilot
Dzień jak codzień z życia strażaka, studenta, ratownika, barmana, legionisty... No w sumie po prostu z mojego życia Czyli jak przeżyć wykłady z anatomii prawidłowej? Nie da się. Serio. To nie jest żart. Nie da się tego zrobić, a napewno nie po zarwanej nocce na nauce właśnie anatomii prawidłowej, bo człowiek spodziewa się wejściówki, a okazuje się, że będzie dopiero za tydzień na zajęciach w Mordorze. (do medycznego Mordoru jeszcze dojdziemy). Pomijając spędzenie całego dnia wcześniejszego i jeszcze poprzedniego na wykładach od siódmej do dwudziestej. Nie odbierajcie tego jako narzekanie. W żadnym wypadku. Widziałem plany zajęć innych kierunków i grup - wiem, żę mogło być gorzej. Chociaż okna między wykładami, które są za krótkie, aby pojechać do domu i za długie, aby siedzieć pod salą wykładową nie ustawiają człowieka w żaden sposób. Starajmy się jednak szukać pozytywów na tym pięknym wykładzie o godzinie siódmej trzydzieści rano, u największego diabła, który sam o sobie mówi, że "zło nigdy nie śpi". Takowych pozytywów nie ma. Przysięgam, że szukałem. Niestety podczas analizy wiązań między kręgami szyjnymi, około czterdziestej minuty wykładu, poddałem się. A wykład do dziesiątej trzydzieści. Podobno jednak wytrzymałem bardzo długo jak na tyle godzin na nogach - mój organizm musi mieć mnie za niezłego dupka. Nieszczęśliwie trzy flat whitey i obiad zamiast śniadania nie rozbudziły mnie na tyle, aby wytrzymać całe zajęcia. Nie będę wspominał o polepszeniu skupienia, które zdaje się, że usiadało w tylnych rzędach i postanowiło uciąć sobie drzemkę. Przy pierwszej godzinie wykładu moja głowa kiwała się jak hawajska laleczka na kokpicie osobówki przy jeździe po "kocich łbach". Powieki z sekundy na sekundę robiły się ciężkie, jak z ołowiu. Zdecydowanie nie chcielibyście, aby na urwanym filmie zobaczył was wykładowca, który na całej uczelni uchodzi za największego kutasa i jest cięty dosłownie na wszystko co żyje.
Огнеупорный костюм пожарного. Невероятно практичное изобретение появилось в экипировке пожарных. Это костюм из асбеста - огнеупорного материала. В таком костюме пожарный может войти в огонь (или по крайней мере пройти через него) и не пострадать. Это очень важно для спасения людей, отрезанных пожаром.
Dzień 10: Początek i od razu piękne widoki, dużo słońca. Po około 80 km melduję się na granicy z Grecją. PNT pisał mi, że będzie wiało i faktycznie cały pobyt w Grecji to większy lub mniejszy (zazwyczaj ten większy) wiatr :) W mieście Kato Nevrokopi spotykam dwóch rowerzystów, wymieniamy kilka zdań, zapraszają na piwo a że ja to tak nie bardzo więc grzecznie dziękuję i jadę na zakupy bo umieram z głodu. Najedzony i opity ruszam w kierunku miasta Serres. Wiedziałem, że po drodze będzie podjazd na około 1000 m. Po kilku km trasy spotykam jednego z wcześniej wymienionych rowerzystów. Jedziemy razem. Spyros proponuje mi nocleg na dzisiejszą noc. Jak na gościa w wieku 55 lat to śmiga po górach jak rakieta. Opowiada mi, że za tydzień zaczyna swoją podróż przez Grecję - 5500 km :) Późnym popołudniem docieramy do miasta. Prysznic i pranie ciuchów i jestem jak nóweczka ;)
www.strava.com/activities/1056496597