Dzień 8: Cały dzień pagórkowaty, kulminacja na setnym kilometrze. Ładna ta górzysta część Bułgarii. Wyszło 192 km.
www.strava.com/activities/1056496533

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States

seen from Maldives
seen from United Kingdom
seen from China
seen from United Kingdom

seen from United States
seen from China
seen from Canada
seen from Canada

seen from Australia

seen from United States
seen from Canada
seen from United States
seen from China
seen from United States
Dzień 8: Cały dzień pagórkowaty, kulminacja na setnym kilometrze. Ładna ta górzysta część Bułgarii. Wyszło 192 km.
www.strava.com/activities/1056496533
#Repost @iamspecialized_wmn ・・・ If you've been in California this year, you know what @sarahjswallow is going through right here.⠀ ⠀ #rainraingoaway #specializedawol #adventurecycling #bikepacking ⠀ Photo: @jrmankoff
Dzień 20: Ostatnie 147 km na tym wyjeździe. Poszło w miarę sprawnie choć pod koniec już mi się nie chciało trochę cisnąć. Kawa w Wodzisławiu Śląskim postawiła mnie na nogi.
KONIEC
www.strava.com/activities/1056496611
Dzień 10: Początek i od razu piękne widoki, dużo słońca. Po około 80 km melduję się na granicy z Grecją. PNT pisał mi, że będzie wiało i faktycznie cały pobyt w Grecji to większy lub mniejszy (zazwyczaj ten większy) wiatr :) W mieście Kato Nevrokopi spotykam dwóch rowerzystów, wymieniamy kilka zdań, zapraszają na piwo a że ja to tak nie bardzo więc grzecznie dziękuję i jadę na zakupy bo umieram z głodu. Najedzony i opity ruszam w kierunku miasta Serres. Wiedziałem, że po drodze będzie podjazd na około 1000 m. Po kilku km trasy spotykam jednego z wcześniej wymienionych rowerzystów. Jedziemy razem. Spyros proponuje mi nocleg na dzisiejszą noc. Jak na gościa w wieku 55 lat to śmiga po górach jak rakieta. Opowiada mi, że za tydzień zaczyna swoją podróż przez Grecję - 5500 km :) Późnym popołudniem docieramy do miasta. Prysznic i pranie ciuchów i jestem jak nóweczka ;)
www.strava.com/activities/1056496597
Dzień 19: Pobudka o 4:30 żeby pierwsze kilometry zrobić bez męczącego wiatru. Na samym początku przekraczam granicę ze Słowacją. Droga szybko mija, jedzie się bardzo fajnie. W mieście Nowe Zamki wcinam śniadanie pod Kauflandem, rarytas, wszystkiego pod dostatkiem, wegańskie pasty kanapkowe bez problemu dostępne, świeże pieczywo. Tak to można podróżować ;) Po 80 km melduje się w mieście Nitra, jest MC więc i dobra kawa. Rozpusta normalnie. Pod koniec dnia już nie jest tak pięknie, zaczynają się pagórki (które uwielbiam) ale psuje się też pogoda i trzeba ubierać wiatrówkę a później deszczówkę bo rozpadało się na całego. Dzień kończę już w Czechach z wynikiem 202 kilometrów.
www.strava.com/activities/1056496627
Dzień 16: Początek to zakończenie podjazdu z wczoraj, doczłapałem się na 1200 m n.p.m. Po przejechaniu czterdziestu paru kilometrów jestem w Sarajewie. Kolejna stolica odwiedzona. Między 80 a 130 kilometrem przebijam się przez góry, na szczycie jednego z podjazdów przeczekuje ulewę pod dachem zamkniętej stacji benzynowej. Po upale nie ma śladu, na szczęście im dalej tym pogoda się poprawia i wieczorem znowu jest ciepło. Koniec dnia to piękny zachód słońca. Z wyniku jestem bardzo zadowolony bo pomimo sporej ilości podjazdów zrobiłem 207 km.
www.strava.com/activities/1056496670
Dzień 9: To był bardzo długi dzień i nie mówię tylko o prawie 12 godzinach jazdy ale też dla psychiki był długi. Zaliczone 4200 m w pionie, 180 km ze średnią 15,4 km/h, jaskinia która okazała się wieczorem zamknięta. To był mega dzień :) www.strava.com/activities/1056496674
Dzień 3: Kolejny bardzo udany dzień. 207 kilometrów. Fajne widoki, piękna, upalna pogoda. www.strava.com/activities/1056496603