Iluzjonista.
Mentalista.
Mistrz Sullivan.
Kim jestem? Jestem nikim, więc mogę być każdym. Widzisz, więc nie jestem już nikim. Po prostu jestem nikim dla wielu i kimś dla nielicznych. Kim będę dla Ciebie to się okaże; wszystko w zależności od... zależności... naszej relacji.
Raz spotkasz mnie na salonach wśród arystokracji, raz na ulicy Nędzarzy. W sobotę dam koncert na skrzypcach, czy też przedstawienie, w którym to sprawię, że uwierzysz w cuda - podczas, gdy to będzie zwykła iluzja.
Zabawne, w sobotę będziecie płacić krocie dla samego mego nazwiska. W niedzielę zaś, kiedy dzwony kościelne mają przypominać Wam, że niedziela jest dniem świętym, dniem dla maluczkich obojętnie mnie miniecie na ulicy nie dając nawet marnej jałmużny.
W poniedziałek skradnę Ci serce, a raz portfel. Czasami jedno i drugie.
Jutro sprawię, że znikniesz.
Za 300 lat, gdy znów będzie środa - zapewniam Was będę ten sam, niezmienny. Będę szukał po wąskich uliczkach starówki swoich dawnych śladów...i...jeszcze kogoś.
W czwartek zobaczysz na mych rękach szkarłat. Nie pytajcie, lepiej dla Was byście nie wiedzieli. Gdy dużo wiecie to i dłużej jesteście przesłuchani, ale krócej żyjecie.
Jedno mogę Wam zdradzić. Nie lubię mówić o uczuciach, chyba że Wam zaufam. O ile mogę nie okazuję uczuć i emocji - chociaż jestem romantykiem. Wszystko wyrażam poprzez różne dziedziny sztuki i zaglądam do ludzkich umysłów. To był pracowity czwartek... Pozostaje piątek. No tak, piątek należy do Nas, choć miała to być niedziela...
Być może niedziela będzie tylko dla nas. Być może nie przejdziesz obojętnie. Być może zostaniesz na resztę dni tygodnia.
”Kiedy pierwszy raz chciałem zmienić świat, nazywano mnie wizjonerem. Za drugim razem...poproszono mnie grzecznie, abym przeszedł na emeryturę”.
"- Nie prowokuj tych pytań. Ich nie obchodzi czy jesteś winny. Z resztą sami wydali wyrok, że nie. Nie chcę cię aresztować. Jestem cynicznym człowiekiem, Bóg to wie. Ale jeśli twoje manifestacje są prawdziwe, nawet ja przyznam, że jesteś szczególny. A jeśli to trik, to niezwykle imponujący. Masz dar... więc nie zmuszaj mnie, bym cię zamknął w więzieniu. Obiecaj mi, że nie zrobisz tego ponownie.
- Obiecuję, że spodoba ci się następne przedstawienie.
- Czego chcesz?
- Niczego.
- Więc po co ją przywołujesz?
- Żeby być z Nią.
- Być z Nią...- powtórzył po nim jak echo".
"Każda magiczna sztuczka składa się z trzech faz. Pierwsza faza to obietnica.
Magik pokazuje wam coś zwyczajnego - talię kart, ptaka albo człowieka. Pokazuje wam przedmiot, prosi byście go sprawdzili aby przekonać się czy rzeczywiście jest prawdziwy. Tak. Zwyczajny, normalny. Ale oczywiście prawdopodobnie wcale taki nie jest.
Kolejna faza to zwrot. Magik sprawia, że coś zwyczajnego staje się czymś niezwykłym.
Wtedy węszycie podstęp ale i tak go nie odkryjecie. Oczywiście dlatego, że nie patrzycie jak należy. Wcale nie chcecie wiedzieć. Chcecie dać się nabrać.
Ale jeszcze nie będziecie klaskać. Nie wystarczy sprawić, że coś zniknie. Trzeba sprawić, że to powróci. Dlatego istnieje trzecia faza. To najtrudniejszy fragment - tzw. prestiż”.
A zatem, czy patrzysz uważnie?










