Na froncie, gdy komenderowano nas na nabożeństwo i gdy kapłani różnych wyznań modlili się o zwycięstwo niemieckiego oręża, myślałem często, że również angielscy, francuscy, rosyjscy, amerykańscy, włoscy i japońscy duchowni modlą się o zwycięstwo oręża ich krajów, i wyobrażałem sobie Boga jako kogoś w rodzaju zakłopotanego prezesa stowarzyszenia, szczególnie jeśli dwa wrogie kraje są tego samego wyznania. Za którym się wypowie? Za krajem z większą ilością mieszkańców? Albo z większą ilością kościołów? A gdzie jest jego sprawiedliwość, jeśli da zwycięstwo jednemu krajowi, a drugiemu nie, mimo że tam się równie gorliwie modlono?
Erich Maria Remarque "Czarny obelisk"











