Pieczony kalafior, ciecierzyca i cebula w orientalnych przyprawach z dipem na bazie tahini, jogurtu i czosnku
Dzisiaj rozpoczyna się Wielki Post. Dla katolików to pierwszy z czterdziestu dni przygotowań do święta Zmartwychwstania Pańskiego.
Tradycyjnie w Środę Popielcową zachowuje się post ścisły, polegający na dopuszczeniu spożycia trzech posiłków, w tym jednego do syta, oraz wykluczeniu z diety mięsa.
W przeszłości z menu polskich wyznawców na sześć tygodni znikało mięso, tłuszcze pochodzenia zwierzęcego, miód, cukier, a nawet nabiał. W wielu domach w dni powszednie żywiono się postnym żurem, który powstawał z zaczynu mąki żytniej i wody, ziemniakami, brukwią, burakami, gęstą zupą ze śliwek, chlebem, śledziami oraz innymi prostymi, skromnymi pokarmami.
Z braku oliwy z oliwek tłuszcz starano się pozyskiwać m.in. z konopi i lnu. Wyrabiano z niego nawet mleko i masło.
Na Lubelszczyźnie w czasie czterdziestnicy spożywano także kisiel owsiany, przygotowywany z mąki owsianej z dodatkiem wody, soli, cukru i drożdży. Nieco lepsze potrawy mogły gościć na stołach w niedziele.
W okresie Wielkiego Postu rezygnowano z palenia tytoniu i picia alkoholu. Unikano gry na instrumentach, śpiewu, zabaw, a hałasujące dzieci i młodzież były karcone. Zamiast baśni opowiadano im żywoty świętych.
Obecnie nie jesteśmy już dla siebie tak restrykcyjni, jak nasi antenaci. W zasadzie możemy jeść wszystko na co mamy ochotę, prócz mięsa i jego pochodnych, a i tak nam mało. Nie chcemy się ograniczać, sami ustanawiamy sobie normy. Nie licząc Popielca i Wielkiego Piątku, kiedy jeszcze staramy się trzymać litery prawa (kanonicznego), w zwykłe piątki naginamy ją na rozmaite sposoby. Niektórzy unikają słodyczy, fast foodów, czy lampki wina, bo tak wolą. Inni przekąszą schabowego w piątek, za to nie tkną mięsa w sobotę. Najczęściej jednak wszystkie te posty uważane są za anachroniczne bzdury nie pasujące do współczesnego świata.
W takich momentach przypomina mi się mój śp. Tata, który utrzymywał post ścisły w każdą środę i piątek przez kilkanaście lat. To nie był tradycyjny post bez potraw mięsnych, tylko taki o wodzie przez cały dzień, czasem jednym jabłku lub bananie. Nawet chorując nie pozwolił sobie na odstępstwo od postanowień. Nawet, gdy Mama i ja tłumaczyłyśmy mu, że zdrowie ważniejsze jest niż post. Miał swoje zasady i już. Odmawiał sobie jedzenia w różnych intencjach, one miały dla niego nieporównywalnie większą wartość niż pełny żołądek.
Szacun, Tatku!
Składniki:
mała główka kalafiora szklanka ugotowanej ciecierzycy duża cebula przyprawy: łyżka harissy, duża łyżka chana masali, łyżeczka kuminu oliwa z oliwek e.v. sól i czarny pieprz do smaku kilka gałązek naci pietruszki cytryna
Dip jogurtowo-sezamowy 2/3 szklanki jogurtu 3-4 łyżki tahini 2 łyżki soku z cytryny łyżeczka miodu 1-2 ząbki czosnku 3 łyżki oliwy z oliwek e.v. sól i czarny pieprz do smaku
Wykonanie:
Rozgrzać piekarnik do 190°C.
Kalafior obrać z liści i wyciąć większość głąb. Podzielić na różyczki wielkości kęsa. Ciecierzycę odcedzić na sicie. Cebulę obrać i pokroić w piórka.
W dużej misce wymieszać pastę harissa z 2-3 łyżkami oliwy z oliwek. Wrzucić kalafior i cebulę. Dokładnie wmasować przyprawy w kalafiorowe kwiatki (to masowanie jest bardzo miłe!).
Warzywa wysypać na dużą blachę i rozłożyć równomiernie.
Do tej samej miski wsypać chana masalę i 2 łyżki oliwy z oliwek. Dokładnie wymieszać. Dorzucić ciecierzycę i ponownie całość wymieszać tak, aby przyprawy oblepiły ciecierzycowe korale.
Wysypać cieciorkę na blachę z kalafiorem oraz cebulą i rozprowadzić po całej powierzchni. Obsypać solą i pieprzem. Skropić oliwą i piec 30 minut, odwracając w połowie pieczenia i obsypując kuminem.
W tym czasie przygotować dip. Obrać, z grubsza posiekać czosnek i wrzucić do miski blendera. Zblendować drobniutko. Dodać tahini, jogurt, oliwę z oliwek, pozostałe składniki i ponownie zmiksować. Jeśli dip jest zbyt gęsty, rozrzedzić wodą. Dosmakować solą i pieprzem. Przełożyć do miseczek do serwowania.
Na talerze wykładać upieczone warzywa, obsypać siekaną natką pietruszki, obok ułożyć kawałki cytryny do skropienia.
Każdy nakłada sobie kleksy dipu na warzywa i pałaszuje warzywa, aż mu się uszy trzęsą. W poście i poza nim.













