Widziany, lecz nie słyszany
Zakopany pod ziemią
Ale będę wracać

seen from Netherlands

seen from Sweden

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from Vietnam

seen from United Kingdom
seen from T1
seen from Italy

seen from Australia
seen from China
seen from Saudi Arabia
seen from China
seen from China
seen from Netherlands

seen from Malaysia
seen from China
seen from Russia
seen from Italy
seen from China
Widziany, lecz nie słyszany
Zakopany pod ziemią
Ale będę wracać
-Kim chcesz być w przyszłości?
-Trupem
Jak Płatki Róż
“Wszystko zaczyna się pragnieniem krwi”
Pragnienie krwi jest nieodłączną częścią życia wampira. Jednak powszechnie wiadomo, że wampiry są martwe. Ich serca nie biją, płuca nie oddychają, a żołądek domaga się jedynie krwi. Tej czerwonej cieczy płynącej w ludzkich żyłach. Niestety, wraz z każdym zaspokojeniem swej żądzy idą za nią konsekwencje. Zimne ciało, szara skóra, sine wargi i oczy bez wyrazu. Ta maleńka stróżka czerwieni spływająca z dwóch dziurek na szyi, widniejąca na ciele ofiary, nie ukazuje nawet części makabrycznej, często przedwczesnej, śmierci. Ludzka śmierć jest nieodłączną częścią pragnienia krwi. Nie wiadomo kiedy pojawił się pierwszy krwiopijca. Żaden człowiek nie wie, jak naprawdę wyglądają wampiry, oprócz samych wampirów. Domniema się, że są praktycznie nie do odróżnienia od ludzkiej rasy. Czy wiecie, jak nazywa się życiodajny napój, mający swe źródło w ludzkich żyłach? To krew. Coś, co jest pod koniec człowieczego życia marnowane, staje się wykorzystane w jednym z najlepszych sposobów. Pomaga w uzyskaniu nieśmiertelności. Staje się ona ambrozją, jaką piją bogowie olimpijscy, aby być wiecznymi. Krew jest ambrozją dla wampirów, piją ją, aby być wiecznie żywi, ponieważ kiedyś żyli i nigdy nie pogodzili się ze swoim wiecznym snem. Pochowani sześć stóp pod ziemią w drewnianych trumnach, spali, wydawać by się mogło, że wiecznym snem. Dopóki nie otworzyli oczu, chcąc pozostać na tej ziemi, żywi, byli martwi. Pewnie doskonale znacie to uczucie gdzie wieczorem, zasypiacie, a za chwilę budzą was promienie słońca, jakby te godziny snu były minutami. Wampiry też tak mają. Śpią latami i nagle się budzą w obcym sobie świecie, jakby dopiero co zasnęli. Od tej pory wampiry nie chcę śnić. Nie potrzebują tej ludzkiej części życia. Jedyne czego potrzebują od człowieka to krew. Pragną od niego jedynie krwi. Wszystko kończy się pragnieniem krwi. Wampiry to samolubne i aroganckie stworzenia. Pragnące zaspokoić jedynie siebie. Widzące jedynie swą żądzę. Czujące jedynie pragnienie krwi. Wszystko sprowadza się do krwi. Bez krwi nie żyjesz, a wampiry chcą żyć. A przynajmniej tak sobie tłumaczę, wbijając kły w kolejne dziecko. Jestem arogancki. Jestem samolubny. Jestem nieempatyczny. Jestem nieczuły na cierpienie. Jestem... - Jesteś okrutny! - krzyknęła matka dwuletniej dziewczynki, która miała nieszczęście spotkać mnie. - Weź mnie! Wypuść ją! Okaż serce potworze! Nie przejmuję się jej błaganiami. Nie znam litości dla zwierzyny. Jestem okrutny i wiem o tym, w końcu, który wampir nie jest potworem. Wszyscy jesteśmy nienaturalnymi kreaturami stworzonymi przez własne pragnienia. Chcąc żyć, człowiek zabije innego człowieka. Chcąc ludzkiej krwi wampir, wyssie ją nawet z własnego kompana. Wstając z klęczek, w rękach nadal trzymam dwuletnie dziecko. Dziewczynka ma lekko przymrużone oczy bez wyrazu, sine usteczka i szarą prawie że przezroczystą skórę. Mimo że jeszcze przed chwilą głośno płakała, teraz jest cicha. Słyszę, jak jej matka wstrzymuje oddech. Prawdopodobnie dochodzi do kobiety fakt, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Przyprowadziła do swego domu potwora. Powoli odwracam się w jej stronę. Kobieta jest nadal skrępowana. Siedzi, na podłodze oparta o ścianę przy drzwiach, dokładnie w tej samej pozycji, w której ją zostawiłem. Nie staram się być delikatny. Nikt nie był delikatny, gdy oznajmiano moim zwłokom, że nie żyję. Do tej pory słyszę nad uchem przyczynę zgonu i godzinę śmierci. Muszę jednak przyznać, że to bardzo wymyślny sposób oznajmiania czyjegoś zgonu. Bardzo go lubię. Podchodzę do płaczącej szatynki. Klękam dokładnie przed nią, patrząc w jej oczy. Dziecko cały czas leży w mych rękach. Nieruchome niczym porcelanowa figurka. Życzliwie się uśmiecham, patrząc na kobietę. Odwzajemnia mój uśmiech smutnym wygięciem warg. Próbuje opanować łzy. W końcu jej się to udaje. Jest pełna nadziei, że ululałem jej dziecko do snu. Nawet jeżeli podświadomie wie, że jest inaczej. Takie typowe. Każda matka nie dopuszcza do siebie myśli, że jej dziecko zostało zamordowane. Ukazuję swoje kły w makabrycznym wyrazie twarzy. Szczęśliwy z dobrego posiłku i wściekły za tą cholerną nadzieję! - Czas zgonu, godzina, trzy minuty po pierwszej nad ranem. - mówię słodziutkim głosikiem, od którego chce mi się wymiotować. Oczy kobiety zaczynają się z powrotem napełniać łzami, za to wiem, że moje się śmieją. Łapiąc dwulatkę pod pachy, przystawiam ją pod nos matki. Kobieta krzyczy. Zamyka oczy, nie mogąc znieść widoku martwej córeczki, albo po prostu trupa. Zrozpaczona znów wylewa łzy. Jej ładną buzię szpeci rozmazany makijaż. Zirytowany brakiem zainteresowania moją twórczością artystyczną jako lalkarz, odrzucam dziecko niczym szmacianą kukiełkę, za siebie. Słyszę, jak maleństwu pękają kości, może nawet łamie kark. Brzmi to trochę jak dźwięk tłuczonego szkła. Matka dziewczynki też to słyszy. Otwiera opuchnięte od płaczu oczy i patrzy z przerażeniem w stronę swego martwego dziecka. Cicho się śmieję. Wpadając na szatański pomysł, moja radość się nasila. Zawsze lubiłem bawić się posiłkiem. Teraz też nie jest inaczej. Łapię szatynkę za brodę odwracając jej głowę w swoją stronę. Zmuszam do spojrzenia na mnie. Ach! Ten przerażony wzrok, napawa mnie radością. Moje usta niebezpiecznie zbliżają się jej do warg. Ciepły oddech szatynki owiewa moją twarz. Moje oczy ciemnieją, aż stają się czarnozielone, wtedy szatynka, której zapomniałem imienia, zaczyna niekontrolowanie drżeć. Uśmiecham się jeszcze szerzej, o ile to w ogóle możliwe. - Przyczyna śmierci dziecka, wykrwawienie na skutek posiłku wampira. - kontynuuję z satysfakcją w głosie, gdy kobieta próbuje oddalić się od mej twarzy. Nadal czuje tą ciepła ciecz spływającą do mego gardła, a z niego do żołądka. Nie ważne ile już razy jadłem posiłek. Zawsze jest on tak samo uzależniający. Zawsze jestem tak samo spragniony. Wszystko zaczyna i kończy się na krwi. Kończy na trupach. Jednak żadnemu wampirowi to nie przeszkadza, a ja nie jestem wyjątkiem. - Próba podtrzymania życia, niepodjęta. - kończę wszystko, wbijając swoje kły w tętnicę kobiety. Nie krzyczy. Jakby tylko dla zasady lub mojej rozrywki, próbuje się wyrwać. Oczywiście, nie udaje jej się. Słyszę, jak pociąga nosem. Czuję, jak przestaje walczyć. Krew zaczyna napływać do moich ust. Ciepła ciecz po raz kolejny tej nocy spływa moim gardłem do żołądka. Ciepło rozchodzi się po moim wyziębniętym ciele, aż przechodzą mnie przyjemne dreszcze. Uczucie to porównuję, do wypicia rozgrzewającej herbaty po całym dniu na mrozie. Chociaż już prawie zapomniałem, jak on smakuje. Gdy w kobiecie zostają resztki, odrywam się od ofiary. Patrzę na nią z dumą. Wygląda przepięknie, pozbawiona tej smakowitej krwi. Jej opuszczone powieki, nadają trupowi wyglądu śpiącej niewinności, a dwie stróżki czerwonej cieczy, sączącej się z ran, wieńczą me dzieło. Wybucham śmiechem. Puszczał bezwładne ciało, a ono nie mogąc utrzymać pionu, osuwa się na ziemię, niczym płatki z zerwanej róży. To jest takie zabawne. Kiedy okazuje się, że ci wszyscy ludzie, którzy mieli wątpliwą przyjemność zostać moim jedzeniem, nie mają wystarczającej woli życia, aby powstać. Przez firanki przebija jedynie słaby blask księżyca i światło ulicznych latarni, które za niedługo z gasną. Wstaję z klęczek i odwracam się plecami do szatynki. Mój wzrok trafia na dwulatkę. Ma ona głowę wygiętą pod nienaturalnym kątem. Bez wątpienia złamany kark. Nadal uśmiechnięty, ukazuję swoje kły. Wychodząc z pomieszczenia, ostatni raz rzucam okiem na dziecięcy pokój. Różowa kołyska leży przewrócona. Zabawki niemające głów walają się po podłodze. Oderwałem je przed oczami dwulatki, zlizując z jej słodkich policzków słone łzy i napawając się widokiem przerażonej matki. Odłamki roztrzaskanej o ścianę pozytywki kaleczą kobietę. Z jej ran wypływa pozostała krew, którą nie uznaję, za tak dobrą, jak dziewczynki. Zamykając drzwi, mój uśmiech się poszerza. Dawno nie miałem tak udanego polowania i tak współpracujących ofiar.
Jeśli interesuje Was dlaczego ciała po katastrofie samolotów są nagie, czemu kanibalizm jest tabu, co można zrobić ze swoim ciałem po śmierci i jak smakują pośladki trupa młodej dziewczyny, to ten reportaż jest właśnie dla Was. Rewelacyjnie się czyta. Polecam ☺️ ~~~ #PSYCHOBOOKI #Psychologia #Śmierć #Trupy #Trup #Zwłoki #Ciało #Przyszłość #MaryRoach #Sztywniak #CzytamyAutorki #Roach https://www.instagram.com/p/B2ypB_8FiKH/?igshid=1en2es4f71lnf
☠☠☠ #czachy #trupy #tshirt #clothes #fashion #instafashion #bones #skulls @wearmedicine #everyday #therapy #vsco #mono #streetclothing #streetwear #black #white #tylewygrać https://www.instagram.com/p/BrQedEeFRi3/?utm_source=ig_tumblr_share&igshid=1g7wftvvcgk1f
Zmarli pragną jedynie szczęścia dla żywych
Mam obrany cel, dojdę do niego nawet po trupach.
ZBUKU - Nie mogło być lepiej