Gdzieś gubimy cel pośród dni, więc dokąd tak biec? Śmierć mrozi krew Wstecz już nigdy nie pozwól mi oglądać się Gniew rodzi gniew Płyną chodniki łez przez szept rozbitych serc Po kątach stres, weź głęboki wdech Niech śmiech budzi śmiech Już dziś odrzućmy pęd Musimy iść, nie biec












