Senne prawdy
Spotkaliśmy się, a ty wyjawiłeś mi miłość po trzech latach przyjaźni. Spojrzałeś na mnie z uczuciem. Uśmiechnęłam się ze łzami w oczach i położyłam dłoń na twoim sercu, a raczej tam gdzie się kryje pod skórą, pod mięśniami i kośćmi.
Ja: Tu skrywa się coś czego pragnę od dawna..., ale ja mam tendencję do zakochiwania się w czymś, a raczej kimś, kto nie jest mi przeznaczony. To co się tu kryje, to połamane serce jest wielkie choć zagubione. Sama jestem w rozsypce i jestem pasmem katastrof, nie uleczę go samej nie potrafiąc uratować swego. Ten skarb zasługuje na kogoś właściwego, odpowiedniego, nie jest mnie przeznaczone. To serce sprawiało mi wiele radości, smutku i zawirowań, ale zwyczajnie muszę pogodzić się z tym, że nigdy nie będzie należało do mnie. Zbyt wiele kryje się we mnie sprzeczności. Raz jestem pewna tego, że je uleczę, a raz że zamienie je w drobny mak. Wniosek z tego taki, że wiele razy bym je sklejała i rozbijała ponownie, aż w końcu nic by z niego nie pozostało.
Chwyciłeś mnie za rękę mając łzy w oczach i wtedy się obudziłam.
~ Hotoke 20.11.2021













