Naiwnie wierzę w miłość
Czego można życzyć takiej jak my i takim kobietom jak ja, w takiej sytuacji? - dumały wzajemnie siostry - Najboleśniejszej z prawd, abyśmy w życiu jeszcze na kogoś trafiły dobrego. Teoretycznie tak, a praktycznie - aby to był dobry facet, to musimy “tylko” czekać na czyjeś nieszczęście, szybko uwieść i cieszyć się prawdziwym szczęściem, które wyjdzie na dobre obojgu. A to niby dlaczego? Bo najlepszą partią z możliwych byłby wdowiec z dzieckiem/dziećmi lub rozwodnik, któremu wariatka zostawiła dzieci, bo jak inaczej nazwać matkę porzucającą potomstwo? Albo ma coś z głową i jest to potwierdzone papierem, albo ma coś z głową i nikt tego nie potwierdził. I niech nikt nie pitoli, że takiemu nie jest potrzebna dobra kobieta. Brutalne, ale uważam, że nikt lepszy nie jest mi pisany - stwierdziła siostra patrząc starszej w oczy - Ludzie się sobie nawzajem zdarzają. Czekam, aż ktoś zdarzy się mi. Do tej pory miałam presje, zawsze jakaś mi towarzyszyła. Teraz na dobrą sprawę jestem spełniona i ustawiona. Nie mam presji, albo jedynie tak mi się wydaje.
Huk w moją naiwność, huk w rycerza na białym koniu i wszystko co do tej pory nam wmówiono. Nie obchodzi mnie zdanie innych, nie obchodzi mnie za kogo mnie mają czy co sobie pomyślą, ale ja pragnę aby mi się ktoś zdarzył, aby tobie się ktoś zdarzył, aby nam się ktoś zdarzył. Niech to nawet będzie puste i naiwne, ale ja pragnę tego i moich marzeń nikt mi nie zabierze.
Chcę to poczuć, takie boom lub wow… Cokolwiek, co pozwoli mi stwierdzić, że ten ktoś mi się zdarzył, chcę aby mój szósty zmysł zwariował, rozumiesz mnie?
Tak, tak samo jak zrobił to mój kiedy krzyczał “odejdź od niego” i kiedy prosił “nie ten”. Rozumiem i tego właśnie pragnę dla siebie, ciebie. A wiem, że aby On był dobry i dla dzieci, to musi lubić je, musi chcieć je mieć, a kto nie będzie bardziej właściwy jak ojciec? Mówić może każdy, a po kimś takim widzi się prawdziwe czyny.











