Nie tędy droga
Upały nie ustają i dają się we znaki nawet z pozoru inteligentnym osobom. Należy do nich Rafał Woś, który jak Filip z konopi wyskoczył dziś z genialnym pomysłem bratania się lewicy z PiSem (https://bit.ly/2N3NyN2). Bo PiS będzie rządził i tak (z takim podejście na pewno będzie), więc lepiej, by lewica stała u jego boku i wywierała na niego jakiś wpływ, zmuszając go do porzucenia radykalnych elementów programowych. Poziom absurdu Wosiowej odezwy jest ciężki do komentowania, ale spróbujmy to zrobić w 3 punktach:
1. Stwierdził to już Maciej Gdula w swojej dobrej odpowiedzi (https://bit.ly/2w0dToF), a my możemy tylko powtórzyć: PiS nie zna pojęcia dialogu. Uznaje go za przejaw słabości. PiS, nie tylko wobec opozycji, ale również we własnych szeregach, posługuje się językiem brutalnej siły jednego człowieka. Autorytaryzm Kaczyńskiego nie jest jakimś mimowolnym dodatkiem do socjalnych reform. To pseudosocjalne reformy są okruchami ze stołu, które mają położyć grunt pod autorytarną formę władzy, rozmontowanie konstytucji, zniesienie trójpodziału władzy, co dokonuje się na naszych oczach. Pomijamy już fakt, że rzekoma "socjalność" PiSu jest niebezpiecznym mitem, który łyknęła część lewicy. Ograniczanie praw pracowniczych i reprezentacji związkowej, chamskie potraktowanie protestu niepełnosprawnych, grabież polskiego drzewostanu, sojusz z wielkim biznesem, oligarchiczne czystki w państwowych firmach, to wszystko fakty, których nie da się wymazać przez 500+.
2. Jako przykład dialogu lewicy z PiSem, Woś podaje... Czarny Protest. Ten pokojowy dialog miał skłonić słuchającą władzę do wycofania się z planów zamiany przedstawicielek płci żeńskiej w maszyny reprodukcyjne. Może autor tekstu widział jakiś inny protest, ale my widzieliśmy radykalny, bezkompromisowy i słuszny wkurw setek tysięcy kobiet, który ZMUSIŁ rząd do zmiany swoich planów. Oto język jaki populistyczna prawica rozumie, oto jedyna droga do jej zatrzymania. Pomijamy fakt, że PiS nadal próbuje wszelkimi środkami przepchnąć swoje chore, antykobiece plany, a tymczasowe ZMUSZENIE przez ruch społeczny do wycofania się z nich nie oznacza, że posłowie partii na lewo i prawo nie promują idei religijnego fundamentalizmu.
3. Autor podsumowuje, że będzie mu zarzucane wzywanie do bratania się z Hitlerem. Następnie zbija ten argument ulubioną gadką prawicy: "przywołanie Hitlera to absurd lewaku, kończymy dyskusję11!!!". Otóż stwierdzamy z całą stanowczością i pełnym przekonaniem, że współczesna sytuacja polityczna w Europie JEST NIEMAL DOKŁADNĄ KOPIĄ SYTUACJI SPRZED WIEKU, KTÓRA WYNIOSŁA FASZYZM I NAZIZM DO WŁADZY. Autorytaryzm PiSu nie jest jakimś polskim ewenementem. Podobne trendy, na razie z mniejszą siłą, ujawniają się w całym świecie Zachodu, przypominające do złudzenia te z początku XX wieku. Strach bez obcymi, nawrót wartości konserwatywnych, polityka haseł propagandowych, nacjonalizm, antynaukowość, a wreszcie ugodowość i brak jakiegokolwiek pomysłu na siebie przez znaczną część lewicy, czegoś tekst Wosia jest najlepszym przykładem.
Nie idźmy tą drogą, nie dajmy się skusić na chwilowe zaistnienie w świecie polityki, by za chwilę być przygniecionym ciężkim butem władzy. Wierzymy, że lewicę stać na coś więcej, a jej siła wypracuje się na propracowniczych, feministycznych, ekologicznych, lokatorskich i antyfaszystowskich protestach. Intelektualne dywagacje zostawmy panu Wosiowi.











