Boży prima aprilis? Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował.
seen from China

seen from Saudi Arabia

seen from United States
seen from Türkiye
seen from Tajikistan
seen from Iraq
seen from China
seen from China

seen from Italy

seen from United States
seen from China
seen from Australia

seen from United Kingdom
seen from China
seen from Indonesia
seen from Indonesia
seen from United States
seen from Germany
seen from United States
seen from Belgium
Boży prima aprilis? Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A był w Kafarnaum pewien urzędnik królewski, którego syn chorował.
Prawdziwa władza
Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych. Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. Łk 9, 1-2. 6
(more…)
View On WordPress
Bóg jest tak wielki, że wypełnia bezmiar, a mimo to tak mały, że mieszka w każdym uświęconym sercu.
E.W
nie panuję nad sytuacją
nie panujesz nad sytuacją
nie panujemy nad sytuacją
Bóg to widzi
dlatego najbezpieczniej
oddać wszystko
w Jego Wszechmocne Ręce
Alina Dorota Paul
Złoty Płaszcz i światło
Dziś ujrzałem naprawdę dziwny obraz, który przyszedł nie wiadomo skąd: widziałem złotą szatę i biały, zwiewny szal promieniujące światłem. Coś było ewidentnie nie na miejscu, bo przecież Płaszcz z Piór musi być biały – zupełnie jak pióra, z których się składa. Do tego ten szal… przecież powinien być złoty, jak Talizmany!
Pomimo tego, że taki ubiór sprzeczał się z moją intuicją i burzył pewne przekonania, nie miałem żadnych wątpliwości co do jego potęgi, olbrzymią moc dało się wyczuć z daleka. Moc nieznaną, ale i czystą, dość stanowczą i nieustępliwą – bardziej stanowczą i nieustępliwą, niż moc Łańcucha z Piór.
To zwykły płaszcz nasączony światłem, czy królewski ubiór z najwyższej półki? A może rytualna szata z jakiegoś sanktuarium? Nie wiem. Wiem tylko, że nie byłem godzien go dotknąć. Nie mogłem nawet spróbować, dla własnego bezpieczeństwa – ta moc była dla mnie zbyt potężna, zupełnie nie mój poziom abstrakcji!
Szkoda. Jestem pewien, że gdybym miał na sobie coś podobnego, król Trefl nie zdołałby mnie więcej zranić, ani nawet się do mnie zbliżyć. Musiałby opuścić mój Las z pochyloną głową i skryć się gdzieś na otaczającym go pustkowiu. Musiałby zniszczyć własną koronę.
Chyba już wiem, dlaczego nikt nie podarował mi takiego płaszcza – w Lesie byłbym niemalże wszechmocny, a wszechmoc nie jest mile widziana w żadnym ze światów. Nie ma dla niej miejsca nawet w tych nieistniejących, bo jej pojawienie się zwiastowałoby ich rychły koniec.