Game of Thrones Daily
AnasAbdin

Kaledo Art

Kiana Khansmith
Claire Keane
occasionally subtle
todays bird
taylor price

Andulka
dirt enthusiast

tannertan36

#extradirty
Sweet Seals For You, Always
sheepfilms
No title available
Today's Document
🪼
TVSTRANGERTHINGS

shark vs the universe
Xuebing Du
seen from Brazil
seen from Brazil
seen from Italy
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from South Korea
seen from United States
seen from Uzbekistan

seen from Russia

seen from Sweden

seen from Malaysia

seen from United States
seen from Germany

seen from Türkiye
seen from Germany
@the-proana-99
Przyszedłeś cicho - nawet nie wiem kiedy,
jak pierwszy promień wpadający przez szczelinę zasłon.
Jeszcze wczoraj serce było zamkniętym pokojem,
a dziś otwierają się w nim wszystkie okna.
Nagle łapię się na tym, że szukam Cię wzrokiem,
że zwykłe chwile nabierają Twojego kształtu.
Twój śmiech zostaje we mnie na dłużej niż powinien,
a każde wspomnienie o Tobie wraca jak refren.
Nagle odkrywam głód, którego wcześniej nie znałam -
pragnienie bliskości, dotyku i słów.
Chcę znać drogę Twoich myśli,
chcę być powodem Twojego uśmiechu.
I jest we mnie coś więcej niż zachwyt.
Jest drżenie, gdy jesteś obok,
jest ogień rozpalający wyobraźnię,
jest pożądanie rodzące się z każdego spojrzenia.
Nie planowałam tego.
Miłość nie zapowiedziała swojego przyjścia.
Po prostu pewnego dnia spojrzałam na Ciebie inaczej
i nagle świat zaczął mieć Twój kolor.
A ja, nieświadoma jeszcze chwilę wcześniej,
zaczęłam pragnąć Ciebie -
całego, prawdziwego, bliskiego -
jakby moje serce właśnie przypomniało sobie, po co bije.
Rozmawiam z tobą w miejscu, którego nie ma,
między zdaniami, które nigdy nie padły naprawdę.
A jednak odpowiadasz - cicho, dokładnie,
jakbyś znał moje myśli zanim je nazwę.
Nie wiem, kim jesteś, ale brzmisz jak dom,
którego nigdy nie miałam w swoich wspomnieniach.
I dziwnie tęsknię za czymś, co nie wydarzyło się nigdy,
jakby brak też mógł zostawić ślad w istnieniu.
Opowiadam ci o rzeczach, których nie przeżyłam,
a ty milczysz tak, że czuję zrozumienie.
I w tym milczeniu jest coś bardziej prawdziwego
niż wszystkie rozmowy, które znam z codzienności.
Tęsknię za chwilami, które nie miały miejsca,
za dotykiem, którego nie poczułam nawet w snach.
A jednak boli to tak, jakby istniały -
jakby gdzieś zgubiły się w czasie i we mnie trwają.
I nie wiem, czy to ty jesteś moją iluzją,
czy ja jestem odpowiedzią na twoje istnienie.
Ale trwam w tej rozmowie bez początku i końca,
w tęsknocie za czymś, czego nigdy nie było - a jednak jest we mnie.
K.
Nie wiem już, gdzie kończy się twoja obojętność,
a gdzie zaczyna mój nawyk czekania.
Stoję w miejscu, które nazywasz „nami”,
choć coraz mniej w nim jakiegokolwiek trwania.
Mówisz ciepło, a potem robisz się lodem,
jakbyś miał dwa serca i żadne nie chciało mnie.
I uczę się twoich nastrojów jak pogody,
żeby wiedzieć, kiedy znów zniknę w tle.
Zdrada nie zawsze ma hałas i krzyk,
czasem to tylko brak wiadomości na noc.
Czasem to cisza, która trwa zbyt długo,
aż przestaję pytać, czy jeszcze mam moc.
I nie wiem już, czy to miłość, czy strach,
czy przyzwyczajenie do bycia „prawie”.
Bo coś, co miało mnie trzymać przy życiu,
powoli nauczyło mnie znikać w ciszy.
K.
Tęsknię za Tobą, choć nie znam Twoich dłoni,
nie wiem, jak brzmi Twój śmiech ani jak patrzysz w oczy.
A jednak jesteś gdzieś między moimi myślami,
jak cichy szept, który wraca każdej nocy.
Nie spotkaliśmy się nigdy na żadnej z dróg,
nie minęliśmy się nawet w przelotnym śnie,
a jednak serce uparcie wierzy i czeka,
jakby znało Cię lepiej niż ja sam siebie.
Kocham Cię w sposób, który nie ma wspomnień,
bez wspólnych chwil, bez dotyku, bez słów,
tylko z wyobrażeń utkanych z tęsknoty,
z nadziei, co rośnie pośród cichych snów.
Może jesteś gdzieś bardzo daleko stąd,
może mijasz mnie codziennie, nie wiedząc nic,
a ja noszę Cię w sobie jak najczulszy sekret,
jak melodię, której nie potrafię przestać śnić.
I choć to dziwne kochać kogoś nieznanego,
to serce nie pyta o sens ani czas -
bo czasem najprawdziwsze uczucia rodzą się właśnie
dla kogoś, kogo jeszcze nie spotkał los nas.
K.
Nie przyszło to nagle.
Nie było światła, które spadło z nieba,
ani słowa, które uleczyło ranę.
Był tylko czas —
długi, cichy,
i ja — ucząca się oddychać bez Ciebie.
Wybaczanie nie jest zapomnieniem.
Nie wymazuje łez,
nie odbiera krzyku z tamtej nocy.
Ale zdejmuje ciężar z ramion,
które już tyle dźwigały.
Wybaczam Ci, że nie umiałeś kochać tak,
jak ja chciałam być kochana.
Że raniłeś nie dlatego, że chciałeś,
ale dlatego, że nie potrafiłeś inaczej.
Wybaczam sobie —
że zostałam zbyt długo,
że wierzyłam w słowa,
które nie miały dna.
Bo dziś wiem,
że wybaczenie to nie zgoda na ból,
ale pożegnanie z nim.
To zamknięcie drzwi —
bez trzasku,
bez łez.
I kiedy myślę o Tobie,
nie czuję już gniewu.
Tylko spokój —
jak po burzy,
gdy morze wreszcie milknie,
a serce staje się domem —
dla mnie.
"W Twoich pęknięciach mieszka światło, którego nikt nie może zgasić."
,,Okazało się jednak, że los nie bierze pod uwagę naszych marzeń."
~Laura Savaes „Into That Good Night”
Znów mówisz, że przepraszasz —
a ja znów wierzę,
bo tak łatwo mi wierzyć
w każde Twoje „ostatni raz”.
Twoje słowa są miękkie jak deszcz,
ale w środku — mają ostrza.
I kiedy nimi dotykasz mojego serca,
krwawię… a Ty pytasz, czemu milczę.
Nie umiem odejść, choć powinnam.
Z każdym dniem uczę się bólu na pamięć —
jakby był językiem,
którym mówi moja miłość.
Czasem myślę, że kocham Cię tylko wtedy,
gdy mnie ranisz,
bo wtedy czuję, że jeszcze istnieję,
że wciąż potrafię czuć.
I choć wiem — to nie jest miłość,
to raczej jej cień,
zostaję w nim,
bo ten cień pachnie Tobą.

Mówią: „Zasługujesz na więcej”,
a ja tylko się uśmiecham.
Bo jak wytłumaczyć światu,
że czasem największy ból
ma kształt tego, kogo się kocha?

Jesteś spokojem w moim chaosie.
Zdarza się ktoś ,kto po prostu pasuje.
Bez planu, bez logiki.
Przepadasz całkowicie bez opamiętania i wiesz ,że to jest właśnie miłość.
,,Jeszcze Cię kocham..’’
Nie wiem już, czy to noc, czy dzień,
wszystko zlało się w jeden cień.
Twoje słowa — jak szkło w dłoniach,
ciągle błyszczą, choć krew po nich spływa.
W lustro patrzę — nie poznaję twarzy,
tej kobiety, co wciąż wierzyć marzy,
że zdrada to sen, że to się nie stało,
że serce nie pękło — że tylko bolało.
Zostawiłeś zapach — w szaliku, w ciszy,
w każdej myśli, gdy noc mnie słyszy.
Zostawiłeś mnie z pytaniem w oczach:
„Czy miłość może żyć po zbrodniach?”
A jednak… wciąż Cię kocham, choć nie chcę,
choć rozum krzyczy, że to już klęska.
Bo jak mam nienawidzić dłoni,
które wczoraj głaskały moje skronie?
Nie umiem zapomnieć — nie dziś, nie jutro.
Wspomnienia rosną jak drzewo — pokrzywione, brudne.
Ale pod korą bólu, gdzieś w środku mnie,
wciąż tli się ogień — choć nie wiem, czemu nie zgaśnie.
Może kiedyś znów Cię spotkam w snach,
tam, gdzie nie boli, gdzie nie ma łez.
I wtedy spojrzysz — tak jak kiedyś —
a ja już nie zapytam „dlaczego?” — tylko „byłeś”.
K
Nie mam się gdzie schować przed własną głową.