Po prostu mi źle.
Źle ze samym sobą.
Fai_Ryy

Discoholic 🪩
"I'm Dorothy Gale from Kansas"

#extradirty
Show & Tell

tannertan36

★

izzy's playlists!
One Nice Bug Per Day

Andulka

ellievsbear
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Lint Roller? I Barely Know Her
Cosmic Funnies
Mike Driver
RMH
tumblr dot com
almost home
$LAYYYTER
will byers stan first human second
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Portugal
seen from United Arab Emirates
seen from United States

seen from Ecuador
seen from United Arab Emirates
seen from United States

seen from Peru
seen from Colombia
seen from Ireland
seen from Malaysia
seen from United States

seen from Argentina
seen from United States

seen from United States
@to-sie-nie-uda
Po prostu mi źle.
Źle ze samym sobą.
"Czy to nie dziwne, że jedno zdarzenie, jedna sekunda mogą z chirurgiczną precyzją podzielić życie na dwie części, rozharatać je i zmienić na zawsze?" – Camilla Grebe „Wszyscy kłamią”
On przestał mówić, że jest mu przykro, kiedy ktoś odchodził. Przestał pytać, dlaczego ludzie zapominają o obietnicach i dlaczego łatwiej jest im zniknąć, niż zostać. Po latach nauczył się zamykać za sobą drzwi bez hałasu. Ludzie nazwali to dojrzałością, a on wiedział, że była to tylko samotność, która nauczyła się zachowywać cicho.
Odnajduje spokój w samodestrukcji
Nie pytaj o przyszłość, jedyny plan, jaki we mnie został, to ten na pożegnanie.
Chyba każdy przeżyłby to życie lepiej niż ja.
Do końca życia chodzą z bólem i tęsknotą tacy jak my.
-pezet
Już za późno
za późno by
naprawić te
spalone mosty
wybudować na nowo
zaufanie, już za późno
Nie słyszysz?
Już za późno
Za późno
Niech te słowa odbijają Ci się
w psychice
Już za późno
byś naprawił to
co spaliłeś
Powtarzam
za późno
o ten jeden moment
się spóźniłeś
“W chuj spalonych mostów Coraz więcej możliwości Na tym etapie nie ma ziomków (…) i nie ma miłości”
— Steel Banging ft. Paluch, Sobota - Pierwiastek bloków
Wiesz, nic mnie tak w życiu nie zmęczyło jak czekanie. Czekanie latami. Na szczęście, na lepszy czas i na dobre samopoczucie. Na moment, w którym w końcu poczuję się spełniony, spokojny i pewny siebie. Na ten magiczny, kurwa, moment, w którym usiądę, odetchnę i sam siebie poklepię po plecach z uznaniem. Dobra robota, ziomeczku. No tera to taaa... Oto ja. Prawdziwy człowiek sukcesu. Wzór i autorytet. Syn koleżanki twojej starej. Stoję na podeście i wyliczam swoje zasługi, próbując samego siebie usilnie przekonać, że ten typ naprawdę zrobił już wystarczająco. Należy się medal dla zwycięzcy, krzyż zasługi za wytrwałość i pamiątkowy order uśmiechu za te wszystkie żenujące momenty, w których odegrałem główną rolę. Zawiesiłem się martwo gdzieś na linii horyzontu. Większość życia przeczekałem, Stary. Większość życia zajmowałem się, kurwa, czekaniem i nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo tego teraz żałuję. Tak, tak... "Widocznie nie umiałem wtedy inaczej." No nie umiałem, ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak dogłębnie frustruje człowieka stracony czas. Czekałem, odkąd pamiętam. Aż skończy się leżakowanie w przedszkolu i mama odbierze mnie przed podwieczorkiem, bo nie znosiłem ryżowej brei, którą nam tam serwowali. Później czekałem na dzwonek kończący matmę i jej uśmiech... posłany do mnie finalnie z czwartej ławki. Czekałem na kolejny, ostatni dzień i upragnione wakacje, które ciągnęły się wtedy tygodniami. Na egzaminy. I kolejne... I kolejny uśmiech posłany gdzieś z drugiego końca korytarza. Pierwszy i każdy kolejny seks. Randki w kinie i melinie. Gdzieś w Szczecinie i w Berlinie. W wymarzonej pracy, która już po roku skończyła jako mój największy horror. Czekałem. Na awans. Na podwyżkę. Na uścisk dłoni prezesa i biurko w słonecznej części biura. Czekałem. Na coś więcej. Na większą ilość i większy efekt. Na lepszy rezultat i większy odzew. Na coś więcej niż TO. ... Czekałem, Stary. Czekałem na zbliżające się minuty, wypatrywałem zbliżających się dni i nieustannie marzyłem o tych wymarzonych latach, w których sam dla siebie jestem w końcu wymarzony. I choć realizowałem te wszystkie cele, z lepszym bądź gorszym skutkiem, czułem, że nie spotykam się tam ze sobą. Nie było mnie tam, wiesz? Na całej tej drodze, ani razu nie spotkałem się ze sobą. Czekałem tak zaciekle, że nie dawałem nawet skończyć się jednemu, a już wypatrywałem kolejnego. Nie było czasu, by cieszyć się tym, kim byłem dziś, ponieważ jedyne, co widziałem, to to, kim powinienem stać się jutro. Kim powinienem być, a jeszcze nie zostałem. To był zupełnie zwykły dzień, gdy dotarło do mnie, że to całe czekanie zabiera mi stanowczo za dużo czasu. Szedłem szybkim tempem przed siebie, realizując dzienny cel kroków, gdy nagle zatrzymałem się w pół kroku i usiadłem na ławce. Było miło. Ciepło i przyjemnie. "Zupełnie tak, jakbym już zdobył to wymarzone wszystko..." - pomyślałem. To wtedy okazało się, że jestem naprawdę fajnym gościem. Nie wiedziałem o tym, wiesz? Naprawdę o tym nie wiedziałem.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
"Jeśli próbujesz być kimś innym, poniesiesz porażkę. Świat już ma taką osobę. Teraz potrzebuje ciebie." – Regina Brett "Jesteś cudem"
Człowiek czasem dochodzi do takiego zmęczenia, że nawet odpoczynek go męczy.
„Czasem nie czekasz już na człowieka.
Czekasz na ulgę, która i tak niczego nie naprawi.”
Ile jeszcze mam zapłacić za ten stan?
Jesteś przekleństwem.
Nie każdy krzyczy, kiedy się rozpada. Niektórzy milkną. I właśnie ich najłatwiej przeoczyć, bo na zewnątrz wyglądają na spokojnych, a w środku już dawno wszystko się zawaliło.
Są ludzie, którzy nie chcą ranić. I są tacy, którzy dochodzą do momentu, w którym przestaje im to robić różnicę. Granica między jednym a drugim jest cienka i krucha, a życie potrafi ją zniszczyć szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa.