Cześć, chciałbym się podzielić moim "wierszem", nie wiem czy można go tak nazwać, który napisałam w wieku 11/12lat. Nie wiem, czy jestem z niego dumna ale mam potrzebę podzielenia się nim. Pamiętam, że przy pisaniu towarzyszyła mi ogromną pustka i ogromne poczucie wykorzystania.
Wypycham cie jak morze lodke,
Utrzymuje cie na powierzchni,
I pcham dalej
Chce dla ciebie jak najlepiej,
Abys sie rozwijala,
Akceptowala,
Ale przez to, zatracam siebie
Plyne, tone jeszcze glebiej
Abys ty mogla żyć dobrze
I obys zyla jeszcze lepiej.















