Nienawidzę tego miejsca. Znaczy.. miejsce nawet nie jest takie złe. Gdyby nie było tu tych wszystkich ludzi, to nawet spoko. Ale paraliżuje mnie irracjonalny strach na samą myśl, że mam tu być. Więc staram się zachowywać, jakby mnie tu nie było. Do tego mam wrażenie, że oni mnie nienawidzą. Ze lepiej byłoby wszystkim, gdyby mnie nigdy nie było.















