RMH
untitled
art blog(derogatory)
EXPECTATIONS

PR's Tumblrdome
almost home

ellievsbear
Cookie Run:Kingdom Official!
Phantogram Three
hello vonnie

No title available
Show & Tell
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH
occasionally subtle
NASA
The Bowery Presents
cherry valley forever
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
YOU ARE THE REASON
Game of Thrones Daily

seen from Ecuador

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Russia
seen from United States

seen from United States
seen from Malaysia

seen from Netherlands
seen from T1
seen from Malaysia
seen from United States

seen from Chile
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Russia

seen from Malaysia
seen from Colombia
@9amandine8
„Zawsze byłem łatwiejszy do zostawienia niż do pokochania.”
- Uwiera cię, nie?
- Uwiera. Uwiera jak pieprzony kamień w bucie. Próbuję się jej pozbyć od miesięcy i nie jestem w stanie. Nie przypuszczałem, że tak się to skończy. Ona sprawiła, że pierwszy raz od dawna zaczęły dziać się we mnie rzeczy. Na myśl o niej drętwiała mi skóra, a na widok mózg zaczynał śnieżyć jak stary telewizor. Już zdążyłem zapomnieć, jak to jest stracić dla kogoś głowę. Nie wiem, już dłuższy czas byłem wyłączony. Powiedzmy, że to to samo, co stabilny. Od zawsze preferowałem uczuciową pustkę, niż przeładowanie emocjami - z tym drugim nigdy nie wiadomo, co zrobić. Żałuję, że nie spędziłem z nią więcej czasu, ale może i lepiej. Zakładała, że nie rozważam jej poważnie i w zasadzie... miała rację. Nigdy jej tego nie powiedziałem, ale gdy patrzyłem na nią, czułem, że pierwszy raz w życiu mógłbym komuś siebie oddać w całości. Chciałem, Stary. Kładłem się w nocy do łóżka i fantazjowałem o tym, jak leżę z nią na dywanie i wtapiam w jej ciało całym sobą. Chciałem słuchać godzinami tych jej opowieści i patrzeć jak śmieje się z moich durnych żartów. Przy którejś historii już za bardzo mnie poniosło i obiecałem sobie, że przestanę je snuć, bo to i tak do niczego nie prowadziło. Nie było mnie na to wszystko stać, a ona to bezbłędnie wyczuła. Ona wszystko tak ciągle wyczuwała. Patrzyła mi na ręce i wiedziałem, że widzi, że nie wiem, co mam z nimi teraz zrobić. No i te jej oczy... Czego ona nie robiła tymi cholernymi oczami. Nie raz chciałem wziąć ją za kłaki, zaciagnąć gdzieś i udusić za to. A potem przytulić. I coś tam jeszcze... Najlepiej wszystko. Bawiła się, jak chciała. Codziennie nie mogłem się doczekać tych jej zabaw i nazywam to zabawą, choć doskonale wiem, że jest ostatnią osobą, która kimkolwiek mogłaby chcieć się bawić. Ona chciała prawdziwego człowieka, Stary, a ja przecież nie jestem prawdziwy nawet przed sobą. Okłamuję się dzień w dzień... Że jest okej, że wiem, czego chcę, dokąd zmierzam i że to wszystko ma jakikolwiek sens. Okłamuję się w dzień w dzień, więc... jej nie chciałem. Kilka razy prawie ją miałem i wiem doskonale, które to były momenty. Znałem na pamięć te wszystkie szerokości źrenic. Prysnęła mi wtedy w otchłań lasu i tyle ją widzieli. Tylko te jej pieprzone oczy świeciły się z oddali. No suka. Dawno żadna mnie tak nie porobiła. Mam ochotę pójść do niej i powiedzieć jej, żebyśmy zrobili to wszystko jeszcze raz, ale wiem, że i tak nie byłbym w stanie dać jej tego, na co zasługuje. Ona chciała kogoś na wyłączność. Chciała mieć z kim uciec. Chciała kogoś, kto się z nią zaszyje pośrodku niczego i będzie całe noce opowiadać popieprzone historie. Ona chciała ciszy i hałasu jednocześnie. Takiej idealnej harmonii naturalnej i niemoralnej relacji dwojga totalnie wpatrzonych w siebie ludzi. Ja nie byłem w stanie jej tego dać. Wyczuła mnie, Stary, doskonale. Wyczuła we mnie tego tchórza, którego z całego serca w sobie nienawidzę. Marzyłem o tym, żeby kiedyś oddać się komuś w całości i, mówię ci, jeśli jeszcze kiedyś, w jakiejś alternatywnej rzeczywistości miałbym to zrobić, to musiałaby to być ona. Może jeszcze kiedyś będę innym mną. Tym, który złapie ją za rękę, wpakuje do auta i zawiezie nad morze bez walizki. Tym, który nie będzie bał się tego, że ktoś będzie miał do niego nieprzefiltrowany dostęp. Chciałbym, żeby to wszystko wiedziała. Mógłbym podejść do niej w tym momencie i powiedzieć jej, że jest jak pieprzony kamień w moim bucie, a ona nie miałaby pojęcia, że właśnie wyznałem jej miłość.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
“Każdy usłyszał coś, po czym umarło w nim coś wewnętrznie.”
— Chora-pesymistka (via chora-pesymistka)
„Patrzysz na innych mężczyzn, więc nie dziwię się, że były Cię bił” ;) #jedenzwielu
„Zawsze byłem łatwiejszy do zostawienia niż do pokochania.”
„Niektórzy ludzie są zarówno uzdrowicielami, jak i krzywdzicielami. Starają się naprawić wszystkich, których mogą, ale ostatecznie nie mają już siły, by uleczyć samych siebie.”
– Franz Kafka
myślę, że boję się być szczęśliwym, ponieważ za każdym razem, gdy jestem zbyt szczęśliwy, zawsze dzieje się coś złego
Uciekałem w alkohol, bo nie umiałem radzić sobie z tym co siedziało w mojej głowie. To był jedyny sposób jaki znałem, żeby zagłuszyć swoje demony, które szeptały mi jak złym i żałosnym człowiekiem jestem. Dopiero jednak w trzeźwości odnalazłem siłę, żeby stanąć z nimi do walki. Używki to nie ratunek, to ucieczka, która zapędzi Cię w ślepy zaułek, z którego nie ma odwrotu. Każdy prędzej czy później będzie musiał zmierzyć się ze swoimi demonami. Ucieczka tylko Cię osłabi, tak jak mnie, a walka jest nieunikniona. Lepiej stanąć do niej w pełni sił.
i nie zrozumiesz, jak nie byłeś w mojej skórze, swą delikatność znów ukrywam pod kapturem
I wtedy pewnego dnia ktoś wkracza w twoje życie, zupełnie obca osoba, i staje się dla ciebie tak ważna. I choć znasz ją od tak krótkiego czasu, czujesz, jakbyś kochał ją przez całe życie.
“Któregoś dnia, obudzisz się o jedenastej w Sobotę obok miłości swojego życia, zrobisz kawę i jajecznicę i po prostu będzie w porządku.”
— (via zlotemyslibondii)
"Ludzie dobierają się zazwyczaj na podobnym poziomie traumy." – Gabor Mate
Należały mi się przeprosiny. Należały się za te wszystkie razy, gdy zabierałam siebie w miejsca, w których mnie nie szanowano. Należały się za te wszystkie momenty, w których nie miałam pojęcia ile i czy w ogóle coś znaczę, a jednak postanawiałam trwać z nadzieją, że czyjeś czyny i decyzje finalnie udowodnią mi, że było warto. Myślisz, że kiedyś było? Nie powinnaś czekać na szacunek. Nie powinnaś wystawać pod czyimiś drzwiami z nadzieją, że w końcu ktoś otworzy je dla ciebie na oścież, zamiast uchylać na szerokość źrenicy. Nie powinnaś wysilać się, żeby dostrzec w kimś uczucie. Nie powinnaś zaglądać nikomu przez dziurkę od klucza z nadzieją, że dostrzeżesz za nimi zaangażowanie. Jeśli nie jesteś pewna - odejdź. Jeśli usilnie starasz się dowiedzieć, ile dla kogoś znaczysz - odpuść. Nie proś się o obecność. Nie czekaj na człowieka, który nie jest gotowy, by wziąć odpowiedzialność. Miłość do pewnego momentu powinna być prosta. Poważnie. Nie powinnaś czekać na żadne dymne znaki i telefony w środku nocy. Nie powinnaś mieć żadnych wątpliwości, że ktoś chce mieć cię w swoim życiu. Bądź otwarta, ale nie czekaj. Bądź otwarta, ale nie proś się. Bądź otwarta, ale nie dawaj na siebie nieograniczonego czasu. Miłość do pewnego momentu naprawdę powinna być prosta. I tak, oczywiście, to praca. Wieloletnia praca dwójki ludzi, która podjęła decyzję, że chce być właśnie ze sobą. Właśnie dlatego zasługujesz na: "Hej, chodź, chcę." Zasługujesz na: "Zależy mi.". Zasługujesz na: "Jestem gotowy włożyć w nas wysiłek.". Zasługujesz na zaangażowanie każdego dnia. Zasługujesz na otwartość, szczere chęci i transparentne intencje. Nie drąż. Nie analizuj. Daj sobie spokój. Osoba, która będzie dla ciebie, nie będzie kazała ci się niczego domyślać.
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
“Jak cudownie zanleźć kogoś , kto chce słuchać o tych wszystkich dziwnych rzeczach , które dzieją się w twojej głowie .”
— (via your-little-hope)
“Są chwile, kiedy myślę, że nie pasuję do jakiejkolwiek relacji międzyludzkiej.”
~Franz Kafka~