Lipiec
A to podsumowanie czerwca:
YOU ARE THE REASON

⁂
Sweet Seals For You, Always
AnasAbdin
NASA
Today's Document

Origami Around
Show & Tell

PR's Tumblrdome
Cosmic Funnies
Stranger Things

Kaledo Art

blake kathryn

tannertan36
🪼
Sade Olutola
will byers stan first human second

if i look back, i am lost
hello vonnie
No title available

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Italy
seen from United States

seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from United States
@ogrody-ilangory
Lipiec
A to podsumowanie czerwca:
Dzień wyglądał podobnie a jednak inaczej. Czuję, że coś się zmienia jednocześnie nie wiąże z tym nikogo konkretnego ani nic konkretnego. Jestem w tym samym ciele, w tym samym miejscu a coś jednak jest inne.Czuję się trochę podobnie jak wtedy gdy czułam L. przez ścianę, nie wiedząc wtedy jeszcze, że jego obecność odmieni moje życie i na nie wpłynie. Choć jest tu różnica bo wtedy serce i dusza dziwnie niespokojne, pełne emocji, pragnień itp. Teraz dawana ja kipiałaby ze złości, jeszcze inna ja płakałaby. Teraźniejsza ja nie może zasnąć, ale jest we mnie pustka... Choć jeszcze przed chwilą serdecznie przytulałam wspólnego znajomego i byłam przestraszona gdy upadł. A więc czuję coś. W tu i teraz czuję, ale w pomiędzy jestem jakby zawieszona. Słucham muzyki by zagłuszyć dźwięki z zewnątrz i kiedyś muzyka przenosiła mnie do różnych światów i uczuć a teraz nie czuję nic. Teraźniejsza ja po prostu jest. Słyszy muzykę, przekręca się z boku na bok i nie czuję nic poza tym. Poznaję nowych ludzi, i w danym momencie jest mi miło, ale potem czuję nic. Było nie było... Czy tak wygląda wyzwolenie? Czuję nic, ani tęsknoty, ani smutku, ani radości, ani ekscytacji. Po prostu jestem. Czuję wdzięczność to jest wtopione we mnie. Wdzięczność jest tak jak i ja jestem. I ani mnie to nie nudzi ale też nie uskrzydla.Wdzięczność pomaga mi zobaczyć jedynie że stan w którym jestem nie jest depresją. Czy jest stan w którym teraz się znajduję? Czy ma jakąś nazwę? Czy nazwanie tego zmieni cokolwiek? To jest jak bycie w niebycie... Nie jest ciepłe ani zimne. Jak jest to nie jest ani miłe ani niemiłe. Myślenie o tym i staranie się nadać temu nazwę jest nieprzyjemne i tyle. Świadomość, że nie ma nikogo kto by mógł ukoić to coś... Uspokaja mnie a z drugiej strony denerwuje. Mój mózg nie zna tego stanu, moje ego szaleje. Idę totalnie na oślep, a może to zaczyna być obłęd? Pisałam od dziecka, ale rzuciłam to. Miałam swoich fanów, ale więcej we mnie było krytyka a potem uciszałam go miłostkami, alkoholem, pracą, muzyką, telewizją, seksem i narkotykami. Przeszłam wszystkiw kręgi piekła Dantego? Dziś udało mi się znaleźć słowa by to opisać. Zobaczymy co przenie dzień jutrzejszy.
Nie wiem Jestem niewiedzą, jestem nie jestem... Tonę a może się wynurzam? Czego się chwycić co puścić? Nie wiem... Najtrudniej jest puścić to na czym i wokół czego budowaliśmy swoje życie. Jedni budują wokół rodziny, inni wokół Boga itp itd Ja swój świat i swoje wszystko budowałam wokół myśli o bliźniaczej duszy, o tej drugiej połówce jabłka. Kiedyś zadano pytanie wierzącej kobiecie " Co by się stało, gdyby okazało się, że Bóg nie istnieje?" kobiecie natychmiast pojawiły się łzy w oczach i nie była w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ja wreszcie postawiłam przed sobą pytanie co by się stało z moim życiem gdyby okazało się, że coś takiego jak Soul Mate nie istnieje? Wiem, że to program i chcę go zastąpić innym, ale to trochę tak jakby zawaliły mi się wszystkie struktury na których budowałam swój świat... No bo co teraz? Moje życie wypełnione było tęsknotą, nadzieją, że gdzieś tam jest ktoś, kto wypełni wszystkie braki swoją obecnością. Teraz wiem, że nikt tego nie może mi dać czegoś czego sama sobie nie mogę dać... Jednak wciąż wierzyłam w program. Przyszedł jednak czas wyboru i to jest bolesne, niewygodne... Z mojego świata marzeń zostały zgliszcza... Czy będę miała na tyle siły by żyć w tych zgliszczach? Bo budowanie kolejnego programu to kolejna złuda... Już raz byłam Feniksem i spaliłam się i odrodziłam się. Przyszedł czas by spalić się na nowo...
Litha
"Na wszystko godzę się co jest zgodne z Tobą o Wszechświecie. Nic mi nie jest za wczesne ani za późne, a co Tobie w porę. Wszystko jest mi owocem, co przynoszą twe pory o Naturo. Z Ciebie wszystko, w Tobie wszystko i w Ciebie wszystko."
Marek Aureliusz ~"Rozmyślania"~
Myślałam, że to nierealne... Jednak jak zawsze Wszechświat zadziałał, a raczej ja zadziałałam. Choć Wszechświat miał w tym swój udział... A tak na prawdę, to koleżanka zrobiła krok. W święta proponując wymianę kartek świątecznych😍 Jaki był to wspaniały pomysł ! Niestety moja kartka nie dotarła, ale jak mówią nic bez przyczyny... Nie poddałam się i wysłałam drugi list. I tak to się zaczęło... Jaka to frajda pisać znowu listy... Dziękuję Ci Ciociu 😍🤗😘
A to przecudowna praca, którą dostałam wraz z listem. 💜💜💜 Namalowała ją @ciocia-pozarta
Więcej jej prac znajdziecie na instagramie :just.ber.art
Czasem są takie dni i nic wcześniej tego nie zapowiada, że przychodzi do nas smutek. Zastanawiam się czemu robimy wszystko aby sobie poszedł? Czyż nie jest tak, że coś spychane, oddalane, niechciane rośnie w siłę? Najdziwniejszy jest ten Smutek, który nie ma żadnego logicznego powodu. Ale czy smutek nie jest zwyczajnym deszczem duszy? Przecież tam gdzie nie ma deszczu nie ma też roślin, życia praktycznie... I tak, dziś właśnie dziś, przyszedł do mnie. Zupełnie niespodziewany Smutek. I zamiast go wyganiać i powiedzieć, żeby przyszedł później bo nie mam czasu, wpuściłam go do środka. Pozwoliłam mu się rozgościć i poczuć się jak u siebie. Zaparzyłam mu herbaty, okryłam go kocem i pozwoliłam mu być i nic nie mówić. Czyż sama jego obecność nie mówi sama za siebie... Na pytania przyjdzie czas.
Otwarcie sezonu.
Powiem Wam, że ostatni raz jeździłam rok temu w kwietniu. I brakowało mi tego! Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Wzdłuż ścieżki rosną pachnące drzewa i jaśmin. 😍😍😍
Ścieżka idzie wzdłuż ulicy szybkiego ruchu więc słuchawki obowiązkowo i dziś jeździłam w klimacie
Czerwiec
Podsumowanie Maja:
Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta, ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje. Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną, ten kto znikąd nie chce przyjąć pomocy. Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia, ten kto odtwarza codziennie te same ścieżki, ten kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia, ten kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru, ten kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym. Powoli umiera ten, kto unika pasji i wielu emocji, które przywracają oczom blask i serca naprawiają. Powoli umiera ten, kto nie opuszcza swojego przylądka, gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy, ten kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń, ten kto chociaż raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności.
~Pablo Neruda~
11:11
Nieuchwytny jak wiatr
A ty wciąż gnasz nieuchwytny jak wiatr przez wielkie miasta maleńkie wsie Znów sięgasz tam wysoko do ksiąg opasłych i dostojnych szukając słów kojących zapadających w duszę jak siew
Różaniec ptaków płynie po niebie zimnym jak serce antypoety rozrywając resztki nocy delikatnym szumem skrzydeł
Twoje biodra sprowadzają na złą drogę wyobraźnię porządnych kobiet i wystarczyłoby jedno drgnienie powiek by wiły się u twych stóp ale ty naiwny jak dziecko wciąż myślisz o tej dziewczynie której dłonie pachniały czekoladą
Aż po krańce włosów przesiąkłeś tą miłością lecz dni twoje policzył już ktoś więc gnasz przed siebie nieuchwytny jak wiatr
Rozdział 36.5 :TEMET NOSCE
Czym jest TEMET NOSCE? Definicję znajdziesz w internecie. Ten napis znajdziesz również w Filmie "Matrix" w scenie, jak Neo wchodzi do kuchni Wyroczni. A czym TEMET NOSCE jest dla mnie? Ten cytat świetnie przedstawi czym ono dla mnie jest: " Dopóki nie uświadomisz sobie tego, co jest w nieświadomości, będzie ona kierować Twoim życiem, a Ty nazwiesz to przeznaczeniem." ~Zygmunt Freud~ Zmieniłaś się... Tak, to prawda, choć wielu uważa, że zmiana nie jest możliwa. Sama w to nie wierzyłam. A jednak... Co zrobiłaś? Jak tego dokonałaś? Przede wszystkim miałam szczęście... Jednak nie na samym szczęściu polega zmiana. Zauważyłam, że nie byłam sobą. Byłam czyimś cieniem, odbiciem, kreacją jego wyobrażenia. Byłam rośliną w doniczce, zmieniałam ich wielkości, miejsca i przez jakiś czas to działało. Wprowadzono mi program, że zapuszczenie korzeni jest czymś złym. Pomimo tego przyszedł jednak dzień, w którym moje korzenie urosły tak bardzo, że donica pękła i zaczęłam zapuszczać korzenie. Kolejny program, który mówił mi, że teraz już będzie dobrze, mam swoją ziemię, swoje oparcie... Przez jakiś czas było tak, jednak w tym wszystkim ukryto przed nami bardzo ważną część. Bez solidnych fundamentów / ziemi nie da się zdrowo żyć. Moja ziemia okazała się ruchomymi paskami i zaczęła mnie pochłaniać, jednak miałam już parę lekcji i zamiast panikować, zaczęłam szukać w sobie stałości i szukałam w sobie tego wszystkiego czego szukałam w innych, w świecie... Zaczęłam od najmniejszych rzeczy... Poddawałam pytaniom wszystko co robiłam. Czy to moje, czy od mamy czy od taty, od koleżanki, chłopaka itp. W trakcie tych poszukiwań piaski przeniosły mnie w bezpieczne miejsce... Bo odkryłam, że jeśli sama dla siebie będę solidnym gruntem i fundamentem to gdziekolwiek mnie nie przesadzą, ktokolwiek będzie rósł lub (nie) u mego boku to mam siebie i w ten sposób zniknął strach o nazwie SAMOTNOŚĆ. Im bardziej to wiem, tym mniej jestem samotna. Zdarzenia, okazje, ludzie sami przychodzą do mego ogrodu. Niektórzy odeszli, niektórzy zostają...Każdy z nich wzbogacił, moje życie.Nie jestem mędrcem ani oświeconą, jestem tylko tym w co wierzę. A Ty jesteś tym w co Ty wierzysz? Jedno nie przeszkadza drugiemu a wręcz może pomóc odkryć nowe nieznane ścieżki... Mam nadzieję, że i Ty znajdziesz swój solidny kawałek ziemi i swój solidny fundament. Życzę Ci, mimo wszystkich wątpliwości i niepewności, siły twórczej, abyś mógł stworzyć dla siebie to, co najlepsze. Tym oto wpisem zamykam Kolejny rozdział w tym życiu : ROZDZIAŁ 36.5 TEMET NOSCE. A tymczasem zaczynam nowy 37. Rozdział. Ciekawe jaki tytuł otrzyma za rok. Na ten moment czuję, że jego tytuł może brzmieć : PANTA RHEI Czuję go tak mocno w sobie jak wcześniej AMOR FATI i TEMET NOSCE.
Drogi wędrowcze. Dziękuję, że zechciałeś przyjść do mych ogrodów. Mam nadzieję, że smakowała Ci herbata jaśminowa, jestem uradowana tym, że mogłam zrobić Ci lemoniadę z rozmarynem i miętą wyhodowanych przeze mnie. Czy smakowały Ci ciasteczka lawendowe? Dziękuję Ci za to, że zechciałeś ze mną porozmawiać, pomilczeć, zwyczajnie pobyć... Tak rzadko ktoś tu przychodzi... Twoje historie na długi czas będą mi umilać długie wieczory, a wspomnienie Twojej wizyty ogrzeje mnie bardziej niż ciepły sweter. Dziękuję. Mam nadzieję, że odpocząłeś i nabrałeś sił do dalszej wędrówki. Niech gwiazdy prowadzą Cię do Twego przeznaczenia. Niech Wszechświat Ci sprzyja a Twój Anioł Stróż Cię chroni. A kiedy znów poczujesz znużenie tym wszystkim i zapragniesz odpoczynku to zapraszam Cię tu ponownie, zawsze będziesz tu mile widziany... Drogę już znasz... I zapamiętaj proszę, że: "Jestem obok Ciebie… Znajdź mnie w słowie utkanym z najlepszych myśli."
Nie ma takiego trendu nigdzie. Ale ja go zacznę. Łatwo nam się przyznać w internecie do swoich porażek. Ja proponuję alternatywę
Muzeum Sukcesow
(nie ważne jak małych, ważne, że to Twoje sukcesy)
1. Nie pije alkoholu od ponad 6 lat. Alkohol zabrał mi młodość, zniszczył wiele moich relacji i planów życiowych.
2. Przeszłam terapię na oddziale dziennym. Leczyłam się na bul1mi3. Terapia dała mi wiele narzędzi z których korzystamy do dziś. Nie był to przyjemny proces ale wiele się o sobie nauczyłam
3. Zaakceptowałam siebie - mam wady, mogę mieć wady, każdy ma wady. Nie ma ideałow. Lubię siebie taką jaką jestem a jeśli coś mogę zmienić i poprawić to próbuje a nie od razu - płacz i Ciotka na złom!
4. Rok temu rzuciłam palenie (będzie w lipcu) ani razu się nie złamałam. Paliłam od liceum - nigdy wcześniej nie rzucałam i póki co się trzymam.
5. Świadomość jak wiele zależy tylko od nas i naszego nastawienia... Jak bardzo kreujemy swoją rzeczywistość. W końcu nie czuje się jak liść rzucony na wiatr.
7. Sch6dłam w 2022-23 roku 40 kg i udaje mi się mniej więcej utrzymywać w@gę. Nie dałam się skonsumować mojemu 3D całkowicie
Nominuję:
@arsbenevivendii @daisyinbutterflyland-3 @kostucha00 @nicotine-nosferatu @softkillerzzz @anjinh0sempeso @comeoverwhenurs0berr @sunny-xx3 @uwiklaanaa-blog @dawkacynizmu @ruski-san @roszpunka2106 @yaykopinger @aquilanew-blog @ogrody-ilangory
Dziękuję za nominację i szansę na to by po raz kolejny sobie podsumować swoją ścieżkę.
Do mojego Muzeum sukcesów zaliczam:
Udało mi się nie zabić... Latami z pomocą napotkanych dusz transformowałam siebie i to jak postrzegam świat.
Nie palę papierosów od 13 lat
Udało mi się wyjść z "Nocnika" poprzez wzięcie na siebie odpowiedzialności za moje decyzje i zaprzestania szukania winy w każdym i wszystkim oprócz mnie samej.
Udało mi się wreszcie zrozumieć, że to za czym tak gonię, tęsknię czego tak uparcie szukam było zawsze ze mną i we mnie. To siebie tak szukałam i za sobą tak tęskniłam.
Dzięki wszystkim doświadczeniom odnalazłam w sobie chęć i siłę na to aby zacząć żyć w trzeźwości. Teraz mogę ze szczerością powiedzieć "Świadomie kroczę przez życie"
Odkryłam game changer w postaci czegoś takiego jak WDZIĘCZNOŚĆ! Polecam każdemu spróbować znaleźć chociaż 3 rzeczy w ciągu dnia.
Zachęcam wszystkich do tego podsumowania, nominuję : @konstarnacja @mrwickk @mamwdomuszafe @drewnozerca @szynszylowystwor @betterwithbelter @therencist @tomek224 @1nd3p3nd3nt @jamnickowa @czarnastronakrolewny @jacobgraphy @nihilistaegzystencjalny
Czy pamiętasz...?
"Znasz przypowieść o żabie w śmietanie? Jak dwie żaby wpadły do dzbanka ze śmietaną? Jedna, myśląc racjonalnie, szybko zrozumiała, że opór jest bezcelowy i że losu nie da się oszukać. A może jest jakieś życie pozagrobowe, więc po co się niepotrzebnie wysilać i na próżno pocieszać płonnymi nadziejami? Złożyła łapki i poszła na dno. A druga była na pewno durna, albo niewierząca. I zaczęła się szamotać. Wydawałoby się, po co się szarpać, jeśli wszystko przesądzone? Szamotała się i szamotała... Aż ubiła śmietanę na masło. I wylazła z dzbanka. Uczcijmy pamięć jej towarzyszki, przedwcześnie poległej w imię postępu filozofii i racjonalnego myślenia."
~ Dmitry Glukhovsky, -"Metro 2033“~
Wdzięczność
Witaj! Już od jakiegoś czasu noszę się z tymi słowami do Ciebie. Jestem Ci wdzięczna! Jestem Ci wdzięczna za to, że byłeś moim pierwszym, pierwszym w bardzo wielu rzeczach. Jestem wdzięczna za Twoją opiekę, za Twoją mamę, którą w myślach nazywam moją duchową matką. Jestem Ci wdzięczna za te rzeczy, których po naszym związku wiem, że nie chcę w moim życiu. Jestem Ci wdzięczna za wymuszenie na mnie zrobienia prawa jazdy i zapłacenie za to. Nawet nie wiesz jak przyczyniło się to do mojej wolności. Jestem Ci wdzięczna za te prawie 7 lat. Twoja obecność w tamtych latach z pewnością uchroniła mnie przed wieloma złymi decyzjami oraz wiele mnie nauczyła. Mam nadzieję, że kiedyś zamiast tej złości i nienawiści do mnie, dostrzeżesz wdzięczność. Wtedy oboje uczyliśmy się czym jest miłość, związek, partnerstwo. Cieszę się, że uczyłam się tego z Tobą. Tym listem zamykam kontrakt jaki zawarliśmy w przeszłości, teraźniejszości bądź przyszłości. Jestem Ci wdzięczna za rolę jaką odegrałeś w moim życiu. Błogosławię Cię. Żegnaj! Jesteś wolny!