Drogi Muzyku bez talentu do uczuć przyjemnych, piosenkarzu z idealnie wyuczonym falsetem w głosie. Może i ja nie słyszę na jedno ucho, ale ostatnio chyba czułam za dwa serca. Za swoje i Twoje, które chciałam reanimować do życia. Do czucia, do osoby najbliżej i tej na drugim końcu Twojego "widzi mi się". Błagałam o uważność i chwilę beztroski w Twoich silnych ramionach. Potrzebowałam odrobiny zainteresowania! - dostałam je wtedy, gdy marzłam w przykrótkiej mini i jedynym moim problemem było pilnować by makijaż odpowiednio maskował "MNIE!!!!", której nie chcę Ci już ofiarować. I mimo, że Ty nigdy nie nauczysz się grać na moim instrumencie to te krótkie momenty kiedy śpiewaliśmy jednym głosem- w łóżku to dla mnie za mało na duet idealny!!!! Wspólna kariera nie jest nam pisana. Ale życzę Ci szczęścia. " szoł biznes" stoi przed Tobą potworem. Ja stanę pod sceną i zanucę melodię, którą usłyszy autor idealnie pasującego do niej tekstu. Kolorowy, głośny i błyszczący smutny człowieku. Pokochaj siebie bez tych wszystkich atrybutów kiczowatego szołmena grającego do najdroższych kotletów co chwilę. Pokochaj i przyjdź do mnie odziany w "SIEBIE!!!!" i zacznij być idealny dla świata, a nie sprawiasz wrażenie, że żyjesz w idealnym świecie. I uwierz mi, że czasami szary ołówek rozkoloruje Twoje życie piękniej niż najbardziej wypasione flamastry z empiku! Marzę o kimś kto dąży do spełnienia marzeń. O Człowieku, a nie o Kutasie kneblującym każdą moją nawet najmniejszą próbę rozmowy i chęci poznania Ciebie. Myślałam, że jeśli ja Cię choć trochę poznam....Ty wreszcie siebie rozpoznasz!!!! Daj dorosnąć temu chłopcu, który zamiast bajek naoglądał się za dużo dramatów. Życzę Ci żeby fabuła Twojego życia była wreszcie TWOJA a nie "pod publiczkę" A nade wszystko udowodnij mi, że nie jesteś "gwiazdą jednego sezonu", a praca, którą wykonasz wywinduje Cię na szczyt z którego już nie zapragniesz nikogo dołować i wyleczy Cię z patrzenia na ludzi z góry. Czuwam nad Tobą ze szczytu swojego spokoju...o samą siebie! Dzisiaj rozstroiłam się uroczo i poznałam swoje nowe brzmienie. Miło było Cię pragnąć zapoznać ze sztuką Ci nieodkrytą. To co, jeszcze po "sztuce"? Może to jest ta właściwa "ścieżka" pożycia. Wszędzie podobnie, ale w sobie najlepiej. Przypomniałam sobie dzisiaj siebie, a Ciebie wspominać będę z nadzieją, że nie odbiejesz mi się czkawkę. Póki co wystarczy mi, że zgaga męczy mnie okrutna! Czyżbyś mnie wspomniał najnieczulej?