Dla mnie.
Długo się zastanawiałam czy dodawać ten ,,post”. Nie piszę go dla reblogów, notek, ani jakiegokolwiek rozgłosu. Właściwie jest on dla mnie... niczym kartka z pamiętnika. Coś, co być może znajdę za parę lat, wspominając stare czasy.
Swojego Tumblera założyłam w 2018 roku, wówczas całymi godzinami potrafiłam przeglądać i publikować posty. Jednak dziś jest on praktycznie nieaktywny. Zakładając swoje konto byłam strasznie zagubiona. Cierpiałam po rozstaniu z chłopakiem, a cały swój ból i tęsknotę przelałam tutaj. Nie bez powodu zaraz po wejściu na profil wyświetla się wielki napis ,,longing”. Kiedyś była nawet pod nim konkretna data... Pozwoliło mi to niejako uwolnić emocje.
Dziś weszłam tu pierwszy raz od bardzo dawna i mimo, że to wszysyko zdażyło się lata temu wciąż czuje to równie mocno. Tym razem jednak w dojrzalszy, zupełnie inny sposób. Przez te ponad 3 lata zdążyłam znaleźć dwie inne ,,wielkie miłości” i przepłakać przez nie równie wiele nocy. Z chłopakiem, o którym wspominałam wcześniej, zdążyłam zaś całkowicie stracić kontakt wymazując z pamięci jego istnienie. Tak minął rok, drugi, trzeci... i gdy ktoś wówczas powiedział mi, że jeszcze kiedyś go spotkam, porozmawiam i będę mogła przytulić najpewniej bym go wyśmiała.
Nigdy nie wierzyłam w przeznaczenie, los, ani wszechświat. Jednak, gdy widzę znów jego uśmiech, gdy przekracza drzwi mojego domu, zastanawiam się czy to być może nie prawda. Przez te 3 lata każde z nas było bowiem z innymi partnerami, w innych relacjach, pozornie szczęśliwe i pozornie pochłonięte swoim życiem i własnymi sprawami. Wystarczyła jednak j e d n a wiadomość i j e d n o spotkanie by złączyć nas ze sobą na nowo. Nagle wszystkie poprzednie relacje zaczynają się bowiem wydawać płytkie, chwilowe, pozbawione większej wartości. Nagle zaczynasz dostrzegać, że brakowało ci tej osoby- jej poczucia humoru, zapachu, tego że zna twój ulubiony kolor i wie, którego dania nienawidzisz. Odżywają w tobie wszystkie uśpione emocje, których nie potrafiłeś obudzić przy nikim innym. Cały sekret tkwi bowiem w tym, że jestem dla niego nie tylko dziewczyną, lecz również najlepszą przyjaciółką, a on moim najlepszym przyjacielem. Kimś kto może ocierać litry moich łez, śmiać się z moich nieśmiesznych żartów i rozmawiać na tysiące różnych tematów. Mój własny, prywatny ride or die.
I jeśli ktoś z was jeszcze czyta mojego Tumblera i znajduje się w takiej samej sytuacji, jak ja 3,5 roku temu, niech spojrzy, jak bardzo życie bywa przewrotne. Zamiast bezustannie martwić się o jutro pozwólmy, więc mu trwać i rozdawać własne karty.













