Skończyłam. Moja pierwsza powieść o roboczym tytule „Więcej tego nie zrobisz” powstała i piszę to tu, żeby móc wrócić do tego kiedy znów pomyślę, że nic nie potrafię;)
Pisałam w styczniu, że chciałabym skończyć powieść do końca tego roku. Otóż poza drobnymi poprawkami i kolejną redakcją, MAM TO. Pół roku przed swoim wymyślonym deadlinem ;)
Zostawiam też ten wpis tutaj, bo do tej pory nie potrafiłam powiedzieć o tym nikomu. Z wyjątkiem K., przed którym trudno byłoby mi ukryć co robię, biorąc pod uwagę, że mieszkamy w kawalerce😅
Mimo, że wiem, że miałabym wsparcie od najbliższych mi osób, póki co jakoś dziwnie mi o tym mówić. Wolę sobie „dziergać” w ciszy. Chociaż wiem, że każda opinia byłaby nieoceniona. Na razie nie czytał tego nikt. Skończoną powieść odkładam do szuflady. Dam sobie chwilę przerwy i pewnie w lipcu rozpocznę pisanie kolejnej historii, której plan póki co tworzę w głowie.
Poza tym, w moim życiu nie dzieje się nic spektakularnego. W pracy w okresie wakacyjnym jak zwykle szykuje się spokój, co cieszy mnie niezmiernie. Nie mam jakoś latem weny do tego świata finansów i wszystkich tych tematów, które absolutnie nie leżą w kręgu moich zainteresowań. Nie mniej jednak robotę mam dobrą i ją doceniam - żeby nie było ;)
W związku z K. po przerobieniu pewnych trudnych tematów w zeszłym roku, zapanował spokój i harmonia. Ciekawe na jak długo;) Nadal łapię się na tym, że dziwnie jest mi być w tak długim związku. Nie żebym narzekała;) Jestem szczęśliwa i nie sądziłam, że można się z kimś aż tak zgrać, ale ze swoim patologicznym podejściem do związków, zawsze sądziłam, że każdy ma swój termin ważności. Cóż, życie pokaże…
Póki co, cieszmy się tym co dobre☺️ Bo nic nie trwa wiecznie - zwłaszcza lato w Polsce😉
P.S. Aaa, no i zdałam w końcu to prawko! Od ponad miesiąca jestem kierowcą😁